Mieszkaniowe

Ekodomy na Woli, w Paryżu i Saragossie

Dom przy ul. Syreny ma być ekologiczny i oszczędny
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Pierwszy energetycznie oszczędny dom komunalny powstanie w stolicy. Zużycie prądu, gazu i wody ma w nim spaść o 75 proc.
 To jest naprawdę nowatorski projekt – zapewnia wicedyrektor miejskiego Biura Infrastruktury Leszek Drogosz. – Oprócz nas realizują go jeszcze Paryż i Saragossa – dodaje.
Jak na razie wolski budynek przy ul. Syreny 10, który w ciągu dwóch lat ma się stać ekologicznym prymusem, nie wygląda zbyt efektownie. Zwykła, trzypiętrowa przedwojenna kamienica. Na klatce gryzmoły na ścianach. – To ma być energooszczędny budynek? – pyta lokatorka z drugiego piętra.
– Tyle prądu tu mi zużyli, że rachunków nie mam z czego płacić – żali się. – Remont obiecują już od dwóch lat, ale wiadomo – obiecanki cacanki – dodaje 18-letni Michał, którego spotykamy na klatce, gdy naprawia rower. Jednak już w przyszłym roku budynek ma być zupełnie odmieniony. Pierwszy krok to nadrobienie zaległości i założenie centralnego ogrzewania. W miejsce starych, nieszczelnych okien zainstalowane będą nowe. W ogóle mają nie tracić ciepła. Dodatkowo zostanie ocieplony dach i kominy. Co jeszcze? Zostaną umieszczone specjalne czytniki. W każdym mieszkaniu lokator będzie mógł obserwować na bieżąco ilość zużywanej wody, gazu i prądu . Jeśli więc nocą stwierdzi, że licznik wody ciągle tyka, to wiadomo – musi sprawdzić, czy krany są szczelne. Ale w powstaniu ekodomu najważniejsze będą warsztaty edukacyjne dla mieszkańców. To dzięki nim zużycie mediów ma spaść o połowę. Tylko 25 proc. oszczędności zapewni remont. Koszt całego projektu oszacowano na ponad 1 mln zł. Przynajmniej połowa środków ma pochodzić z funduszy unijnych. Ekobudynek powinien funkcjonować już w 2011 r. Jakich efektów spodziewają się urzędnicy? – To jest tylko początek. Chcemy stworzyć program, który będzie można wdrożyć także w innych budynkach. Szczególnie ważne jest ograniczenie wydatków w wyjątkowo kosztownych w utrzymaniu obiektach użyteczności publicznej i sportowych – zapewnia Drogosz. W skali dzielnicy oszczędności mogą sięgać nawet setek tysięcy złotych rocznie. Co o pomyśle sądzą ekolodzy? – Sam zamysł jest słuszny. Ale pamiętajmy, że eko to nie tylko oszczędnie, ale także zdrowo – mówi Jarema Dubiel, ekolog od lat zajmujący się budownictwem. – Trzeba uważać, żeby z tej kamienicy nie zrobić konserwy, która nie oddycha. Wtedy trzeba będzie instalować klimatyzację, która jest szkodliwa – przestrzega.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL