Komentarze

Wszystkiemu winien Wersal

"Der Spiegel" w latach 60., 70. i 80. szczycił się krytycznym rewidowaniem niemieckiej historii.
[ul][li][b][link=http://blog.rp.pl/semka/2009/07/05/to-nie-hitler-to-wersal/]skomentuj na blog.rp.pl[/link][/b]
[ul][li][b][link=http://www.rp.pl/artykul/2,329782__Der_Spiegel___Wersal_przyczyna_drugiej_wojny_.html]Przeczytaj tekst Piotra Jendroszczyka - "Der Spiegel": Wersal przyczyną drugiej wojny [/link][/b]
Jego redaktorzy przekonywali, że chcą budzić Niemców z moralnej drzemki. Dziś w hamburskim tygodniku najwyraźniej wahadło poszło w drugą stronę. Nie tak dawno "Der Spiegel" opublikował głośny tekst o wspólnikach Hitlera w zbrodni Holokaustu. Uspokajał on czytelników, że nie tylko Niemcy ubrudzili się w czasie ostatniej wojny. Dziś tygodnik ułatwia rodakom narodowy rachunek sumienia przed 70. rocznicą wybuchu II wojny, sugerując, że to pyszni alianci i niesprawiedliwy traktat wersalski popchnęły ich kraj ku nowemu konfliktowi. Czy warunki postawione Niemcom po I wojnie światowej były za surowe? Wielu historyków twierdzi, że tak. Niemcy mają prawo do swoich ocen i "Spiegel" korzysta z tego prawa. Jednak siła powrotu tezy o "skrzywdzeniu Niemiec" niepokoi. A gra podtytułami i wyimkami zastanawia. "Spiegel" wybija na przykład zdanie ówczesnego premiera Francji Georges'a Clemenceau: "Kłopot z Niemcami jest taki, że jest ich o 20 mln za dużo". Dziś, po doświadczeniach ostatniej wojny, brzmi ono jak tęsknota za ludobójstwem. Wtedy było zwyczajną konstatacją geopolityczną. Ostatnie zdanie tekstu brzmi: "Wieczorem (28 czerwca 1919 r. – red.) delegacja niemiecka wsiadła do pociągu i opuściła Wersal. (...) Państwo niemieckie natomiast zaczęło szykować się na rewanż". Koniec, kropka. Ani słowa o tym, kto i w jaki sposób ten rewanż wcielił w życie. Wróćmy więc do pytania "Spiegla": czy Niemcy wskutek traktatu wersalskiego były skazane na nową wojnę? Wypada wyraźnie odpowiedzieć – nie. Republika Weimarska mogła przełknąć klęskę i zbudować stabilną demokrację już w latach 20. Ale demokratom zabrakło wybitnych osobistości, a jedyny wyrazisty lider, Gustav Stresemann, zmarł w 1929 roku. Jednak nawet on rewizję wersalskich granic uznawał za coś oczywistego. A przecież gdyby Niemcy porzuciły odwet i wybrały rolę potęgi ekonomicznej, pewnie wyszłyby na tym lepiej. Niestety, obsesja łamania "kajdanów Wersalu" popchnęła ich w objęcia Hitlera. Może lepiej byłoby o tym przypomnieć, zamiast sugerować: To nie my, to Wersal!
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL