fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Platformy skok na samorząd

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Po forsuje jednomandatowe okręgi Ludowcy zgodzili się na zmianę ordynacji, ale tylko w wyborach do rad gmin i miast
Dziś tylko w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców obowiązuje ordynacja większościowa. Miejsce w radzie zdobywa kandydat, który otrzymuje największą ilość głosów w danym okręgu. Nie ma list wyborczych.
Lewica proponuje, by podczas prac nad kodeksem wyborczym rozszerzyć tę formę głosowania na miejscowości do 40 tys. mieszkańców.
Platforma idzie dalej i przygotowuje prawdziwą rewolucję. Chce, by już w przyszłorocznych wyborach samorządowych okręgi jednomandatowe obowiązywały we wszystkich miastach i gminach (wyłączając jedynie Warszawę).
Od kilku tygodni trwały w tej sprawie negocjacje z PSL. Ludowcy nie chcieli zgodzić się na takie same zmiany w sejmikach wojewódzkich i w powiatach. Powód? Straciliby w nich większość swoich ludzi.
Przystali tylko na rady miejskie i gminne. – Udało nam się przekonać koalicjanta do takich zmian – mówi „Rz” polityk z otoczenia premiera Donalda Tuska.
– W małych miastach i gminach mogłyby to być okręgi dwu- czy trzymandatowe – mówi o szczegółach zmian Waldy Dzikowski, poseł Platformy nadzorujący prace nad zmianą ordynacji.
Ci, którzy w małych miejscowościach już teraz głosują na konkretnych kandydatów, są z takiej formy wyborów zadowoleni. – U mnie w okręgu jest 800 uprawnionych do głosowania – mówi Paweł Owad ze wsi Prosna w województwie warmińsko-mazurskim. – Zazwyczaj startuje trzech lub dwóch kandydatów. Każdego z nich się zna. Wiadomo, kto jest dobrym społecznikiem, a nie człowiekiem wykreowanym dzięki kampanii wyborczej.
– Dopóki nie zmienimy ordynacji wyborczej do parlamentu, to wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin nic nie da – komentuje plany PO Wojciech Kazimierczak z NZS, koordynator akcji zbierania podpisów pod inicjatywą wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.
Dzikowski: – Naszym założeniem programowym jest wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do parlamentu. Wprowadzanie zmian trzeba jednak od czegoś zacząć.
Jednak i ta, pierwsza zmiana może napotkać duży opór. PiS i Sojusz boją się, że znane nazwiska kandydatów Platformy skażą ich przedstawicieli w terenie na sromotną porażkę.
Andrzej Ryński (SLD), były przewodniczący konwentu marszałków województw RP: – Pycha zgubiła już niejedną partię rządzącą. PO chce zmienić ordynację, bo myśli, że weźmie wszystko. Donaldzie Tusku, nie idźcie tą drogą!
Ryński nawiązuje do zmian w ordynacji, które wprowadzały AWS, później SLD i PiS.
Pierwsza – w 2001 r. – zmieniła metodę liczenia głosów na promującą mniejsze partie. SLD mimo że w wyborach wygrało, otrzymało w Sejmie 216 zamiast 240 miejsc. Po wyborach Sojusz wrócił do poprzedniej metody liczenia głosów.
PiS w 2006 r. w wyborach samorządowych ustanowił tzw. blokowanie list: sumowało się głosy kilku partii w bloku. Na tej ordynacji najbardziej ucierpiał Sojusz, który jako jedyny startował oddzielnie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA