fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Duże kłopoty przez mniejsze składki

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
- Podwyżka podatków to jeden z trzech możliwych ruchów ministra finansów - mówi Jan Czekaj, członek Rady Polityki Pieniężnej
[b]"Rz":[/b] Według nieoficjalnych informacji rząd może zdecydować się na podwyżkę m.in. stawek VAT i składki rentowej by zwiększyć dochody budżetu. Jak pan to ocenia?
[b]Jan Czekaj:[/b] Podwyżka podatków to jeden z trzech możliwych ruchów ministra finansów. Łatwiej też wytłumaczyć podwyżkę stawek VAT niż PIT, tym bardziej że one od tego roku spadły. Poza tym minister może obniżać wydatki, ale tu jego możliwości są już mocno ograniczone.Sytuacja w budżecie byłaby zapewne inna gdyby nie obniżka składki rentowej dokonana przez minister finansów Zytę Gilowską w momencie, gdy ludzie nie oczekiwali takiej obniżki bo to był szczyt koniunktury. Przecież wtedy rząd musiał już wiedzieć, że przyjdzie spowolnienie. A dziś w budżecie byłoby o ok. 30 mld zł więcej. Nie byłoby więc obecnych problemów, lub byłyby znacznie łagodniejsze.
[b]Czy podwyższenie deficytu może ograniczyć możliwości kolejnych obniżek stóp proc.?[/b]
Dziś widać już wyraźnie, że budżetu w obecnym kształcie nie da się zrealizować. Tak się zdarza. Ale jeśli po nowelizacji deficyt miałby wynieść ok. 30 mld zł, to nie będzie to groźne, da się zaakceptować, choć ważny będzie też deficyt sektora finansów.
[b]Jak się czuje, członek RPP gdy widzi, że choć inflacja spada to nadal jest powyżej 3,5 proc., czyli górnego przedziału dopuszczalnych odchyleń od celu dopuszczanego przez RPP?[/b]
W ostatnim czasie inflację podkręcił nam słabszy złoty oraz podwyżki cen regulowanych.
Faktycznie więc inflacja jest wciąż ponad tą granicą 3,5 proc., ale ona będzie spadać. Potwierdzi to pewnie czerwcowa projekcja NBP. Inflacja z reguły spada, gdy gospodarka zwalnia. Dziś też inflacja nie wydaje się być istotnym problemem, choć może nie być tak dobrze jak oczekuje MF – że inflacja w sierpniu dojdzie już do 2,5 proc., czyli celu RPP.
Ale pewnie problem inflacji powróci za rok-dwa jako następstwo pobudzania gospodarki miliardami euro czy dolarów na całym świecie. Wtedy i my będziemy importować inflację. Ale na razie inflacja spada, a RPP jest w trakcie łagodzenia polityki pieniężnej.
[b]Czy zatem można spodziewać się kolejnych obniżek stóp?[/b]
Nie wykluczam takich ruchów, ale one zależą od kolejnych danych o gospodarce i od tego czy rzeczywiście potwierdzi się to, że inflacja będzie spadać. Ta przestrzeń do kolejnych obniżek stóp zależy od tego co będzie z gospodarką. Będziemy musieli też patrzyć co robią inne banki centralne, a większość z nich nie ma już z czego obniżać stóp. A my mamy jeszcze pewien zapas amunicji.
Może się też zdarzyć tak, że już w czerwcu RPP może przejść do nastawienia neutralnego i obserwować co się dzieje w gospodarce i co będzie dalej z inflacją
Na ostatnim posiedzeniu RPP obniżyła stopę rezerw obowiązkowych, co uwolni ok. 3 mld zł dla banków – w zamian liczycie państwo na większą akcję kredytową. Ale już raz banki dostały 8 mld zł (przez wykup obligacji) i ulokowały te środki w NBP.
Nie jesteśmy w stanie zmusić banków do aktywniejszej polityki kredytowej. Bo pieniędzy w sektorze bankowym nie brakuje. To niech chociaż kupią papiery rządowe, co ułatwi działalność ministrowi finansów. Teraz zobaczymy jak zachowają się banki, bo kolejna obniżka rezerwy musi być uzależniona od tego czy banki zaczną udzielać więcej kredytów.
[b]Po ostatnim posiedzeniu RPP zmienił się nieco państwa przekaz dot. Wejścia do euro. Nie ma tam już zdania, że RPP opowiada się za wejście do euro tak szybko jak to możliwe...[/b]
Wiadomo już, że w 2012 r. raczej nie wejdziemy do euro. Wątpię by strona unijna poluzowała kryteria przyjęcia, ale nawet gdyby tak się stało, to i tak z technicznego punktu widzenia może być ciężko. Do tej pory pisaliśmy w komunikatach, że chcemy być w euro tak szybko jak to możliwe, ale po spotkaniach z premierem – gdy okazało się, że tak szybko się jednak nie da – próbujemy jakoś z tego wyjść. Premier na spotkaniu z nami przyznał, że wejście do ERM2 w pierwszym półroczu tego roku nie jest możliwe. Fakt ten staramy się uwzględnić w naszych komunikatach.
[b]Jednak minister finansów powtarza, że w II połowie roku moglibyśmy wejść do ERM2.[/b]
To pewnie mogłoby nastąpić, ale w obecnej sytuacji nie musiałoby być korzystne dla polskiej gospodarki. Gdyby Polska weszła do ERM2 umocniłby się pewnie złoty, a tego za bardzo dziś nie chcemy. Słabszy złoty pomaga bowiem naszej gospodarce łagodniej przejść przez kryzys, choć nieco podnosi nam inflację. Dobrze byłoby, gdybyśmy negocjacje w sprawie kursu prowadzili wtedy, gdy złoty jest słaby, bo są większe szanse na wynegocjowanie korzystniejszego dla gospodarki poziomu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA