Kraj

Brudziński przeprasza esemesami

Sławomir Nitras
Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Niemcy są ostatnim narodem, który ma prawo podkreślać swoje cierpienia – mówi Sławomir Nitras, kandydat Platformy do PE
[b]Rz: Niemieccy chadecy, należący do Europejskiej Partii Ludowej, chcą potępienia wypędzeń. Jako przyszyły europoseł PO widzi pan problem w obecności swej partii w tym towarzystwie?[/b]
Widzę. Stanowisko CDU/CSU w sprawie wypędzeń jest skandaliczne. Nie wiem, z czego ono wynika. Zapewne z problemów wewnętrznych. Ale żeby było jasne — to niczego nie usprawiedliwia. Niemcy są teraz nie tylko przed wyborami do europarlamentu, ale też do Bundestagu. CDU/CSU walczy o samodzielne rządy. Widać, że zaczęła się jakaś rozgrywka. I wszyscy, którzy grają resentymentami, zarówno w Niemczech, jak i w Polsce, poniosą klęskę. [b]Na czym polega ta gra resentymentami? [/b]
Jestem ze Szczecina i widzę, że paradoksalnie ci, którzy mieszkają dalej od granicy polsko-niemieckiej, w większym stopniu ulegają resentymentom, niż ci, którzy są blisko. Podobnie jest chyba w Niemczech. Gdy przyjeżdża do nas Erika Steinbach bądź — z zupełnie drugiego bieguna — Jarosław Kaczyński, my w Szczecinie nie rozumiemy tego języka. [b]Czego konkretnie nie rozumiecie? [/b] Jak ktoś nam mówi o podważaniu polskości Szczecina, albo o tym, że wisząca biało-czerwona flaga nad Szczecinem może komuś przeszkadzać. Większego idiotyzmu w tej kampanii naprawdę nie słyszałem. Takie problemy u nas nie istnieją. W żaden sposób nie mamy kompleksu wobec Niemiec. Mało tego: polska polityka przygraniczna jest dużo bardziej dynamiczna od niemieckiej. I to raczej my ich zawojujemy. [b]Niby czym ich zawojujemy?[/b] Zobaczy pani po 7 czerwca, że będą polscy radni w przygranicznych niemieckich gminach. Dziennikarze będą musieli o tym pisać. To Polacy zakładają firmy po niemieckiej stronie granicy, to Polacy są pracodawcami. [b]O jakich polskich radnych w niemieckich gminach chodzi? [/b] 7 czerwca są wybory komunalne w Niemczech. Startują w nich także Polacy, mogą to robić jako obywatele Unii. Wiem, jak wielu Niemców pracuje u polskich przedsiębiorców, znam skalę zakładanych tam przez Polaków firm. Są oczywiście takie skrajne, faszystowskie partie, jak Narodowa Partia Niemiec, które próbują odgrywać jakąś rolę, choć dawno powinny być zdelegalizowane. Ale one spotykają się wyłącznie z odzewem wśród bezrobotnych, słabych. [b]Problem w tym, że bezrobotnych w Niemczech jest coraz więcej. [/b] To prawda. Dlatego mówię, że jest to pewien problem. Ale nikt nie powinien bać się Polaków, tak jak nikt w Polsce nie powinien bać się Niemców. Bo oni nie są w stanie nam niczym zagrozić. Są dużo bardziej przyzwyczajeni do wygodnego życia, niezdolni do takich poświęceń jak Polacy. [b]Wszystko to brzmi sympatycznie, ale wracając do meritum: czy pana zdaniem PO w tej sytuacji ma wystąpić z frakcji EPL, tak jak wzywa Jarosław Kaczyński?[/b] To jest absurdalne, stanowisko CDU/CSU nie jest stanowiskiem Europejskiej Partii Ludowej, tylko stanowiskiem niemieckich partii... [b]...które tworzą największą grupę w EPL. [/b] To będzie wiadomo po wyborach. Na razie wiele na to wskazuje, że rola polskich eurodeputowanych będzie większa niż wcześniej. Że podwoimy liczbę posłów. I wtedy zrobimy wszystko, by EPL takiego stanowiska nie zajęła. Niemcy jako naród są ostatnim narodem, który ma prawo podkreślać swoje cierpienia spowodowane przez II wojnę światową. [b]Nadal nie wiem, co ma w tej sytuacji pana zdaniem zrobić rząd Tuska, tworzony przez pana partię.[/b] Jestem głęboko przekonany, że stanowisko rządu polskiego w tej sprawie będzie bardzo twarde. Na pewno premier Tusk zażąda wyjaśnień od Angeli Merkel. Bo to jest polityka szaleńcza. Historia nie może być zakłamywana. [b]Niedawno szykowano pana na rzecznika rządu Donalda Tuska. Wcześniej miał pan być ministrem, a przynajmniej wiceministrem w resorcie gospodarczym. I co, skończył pan na zesłaniu?[/b] O tym rzeczniku, to czytałem w gazetach. [b]To koledzy z PO najpierw powiedzieli o tym dziennikarzom, pana nie informując? [/b] Najpierw usłyszałem to od dziennikarzy, a potem gdzieś tam. [b]Czyli gdzie? [/b] Stało się, jak się stało. Chyba niekoniecznie chciałbym być rzecznikiem rządu. A co do kariery ministerialnej, to ona mimo wszystko jeszcze przede mną. Nie wiem zresztą, czy mój pobyt w Brukseli jest zesłaniem. Ja osobiście bardzo się cieszę. Choć oczywiście skłamałbym utrzymując, że jest to główny nurt naszej polityki. [b]To dlaczego pan się cieszy? [/b] Towarzystwo w jakim tam się znajdę, jeśli zdobędę mandat, bardzo odpowiada. Praca z Jerzym Buzkiem czy Jackiem Saryusz—Wolskim jest ciekawym doświadczeniem. Dużo się tam nauczę. I w przyszłości w polityce krajowej mi to pomoże. Zresztą nadal zamierzam być aktywny na w Polsce. [b]Zna pan chociaż angielski? [/b] W teście zorganizowanym przez radio Szczecin wśród zachodniopomorskich jedynek byłem najlepszy. Ale będę się dalej uczył. [b]Paweł Piskorski też został wyeksportowany do Brukseli i już stamtąd nie wrócił do PO. [/b] Nie chciałabym, żeby pani porównywała mnie z Piskorskim. [b]Ale takie porównanie chyba się narzuca?[/b] Nie. Moja droga polityczna jest zupełnie inna. Nie byłem sekretarzem generalnym partii, nie byłem w partii osobą numer dwa. Ani nie miałem żadnych lasów, które mogłyby budzić kontrowersje. Wydaje mi się też, że Piskorski okresu pobytu w Parlamencie Europejskim nie wykorzystał najlepiej. Na pewno nie należy do osób, które ten czas ciężko przepracowały. [b]Podobnie jak Piskorski narobił sobie pan wrogów, że nie wiem. Szczególnie u siebie, w zachodniopomorskim. Jak pan to robi? [/b] Są to chyba jakieś fakty medialne. [b]To spróbujmy wyliczyć. Joachim Brudziński atakuje pana wyjątkowo zajadle.[/b] To mój przeciwnik polityczny, jest z PiS. Po atakach na mnie zdarza mu się wysyłać SMS z przeprosinami. [b]Wysyła SMS-y z przeprosinami? Jakie? [/b] Na przykład po ostatniej konwencji PiS w Szczecinie. Zostałem tam porównany do papieru toaletowego. Brudziński wysłał mi SMS, że nie wiedział, że taki będzie scenariusz, że gdyby wiedział to by się na to nie zgodził i że przeprasza. [b]A pana dawny kolega z Stronnictwa Konserwatywno—Ludowego, Artur Balazs?[/b] Nigdy nie był moim kolegą, był szefem SKL, w którym ja też byłem. Balazsowi bardzo dużo zawdzięczam. [b]Co?[/b] On w sposób systemowy mnie tępił, gnębił i mordował polityczne. Ma wielki udział w tym, że dzisiaj mam znacznie twardszy charakter i wielką odporność na tego typu działania. Ale politycznie z Balazsem chyba nigdy mnie nić nie łączyło, i tak powinno zostać. Mamy inny sposób widzenia świata. [b]Ale atakuje Pana też Krzysztofem Zaremba, pana były kolega z PO. [/b] Zaremba jest człowiekiem, który chyba powinien się leczyć. To bardzo wyraźnie widać. Przegrał ze mną w PO wszystko i leczy teraz swoje frustracje. Wszystko, co ma, zawdzięcza autorytetowi swojego dziadka, który był pierwszym polskim prezydentem Szczecina. A on ten autorytet i nazwisko Zaremba ośmiesza. W życiu nie zhańbił się pracą, ale już od czasu studiów uważał, że mu się wszystko należy, bo dziadek nazywał się Zaremba. Nawet nie zamierzam z nim rozmawiać. [b]Jeśli pan ma o Zarembie taką opinię, to dlaczego pan się z nim procesuje? Dziś ma się odbyć proces, jaki mu pan wytoczył w trybie wyborczym.[/b] Nie mam innego wyjścia, bo on na mój temat poopowiadał tyle dziwnych rzeczy. Atakowanie Nitrasa traktuje jako sposób na zaistnienie. A ja co chwila spotykam się z pytaniami, czy informacje, jakie o mnie podaje, są prawdziwe, czy nie. Oczywiście są nieprawdziwe. Muszę bronić swojego dobrego imienia. [b]Zaremba zarzuca panu załatwianie posad dla kolegów w spółkach skarbu państwa, nepotyzm itp. [/b] Zarzutów jest bardzo wiele. Nie widzę jednak powodów, by publicznie powtarzać kłamstwa na swój temat. Dzisiaj sąd rozstrzygnie, czy są to zarzuty prawdziwe.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL