fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cywilizacja

Zapomniany cud świata

To Bóg, dzięki swym aniołom, zbudował takie kościoły – mówi Alebachew Reta, rzecznik prasowy duchowieństwa w Lalibeli
Reuters
W Etiopii, w średniowiecznym kompleksie jedenastu kościołów, po raz pierwszy od pół wieku władze zezwoliły na prowadzenie wykopalisk
Tego na tym stanowisku jeszcze nie było: uczeni badają nie tylko same świątynie, ale też ich otoczenie. W kompleksowych pracach uczestniczą archeolodzy, architekci, historycy, topografowie, specjaliści od historii liturgii. Badaniami kieruje prof. Francois-Xavier Fauvelle, dyrektor Centre Francais des Etudes Ethiopiennes.
Miejsce nosi teraz nazwę Lalibela – od imienia średniowiecznego etiopskiego władcy, który był inicjatorem budowy. Jego imię oznacza „pszczoły uznały jego władzę”. Władca pragnął, aby powstała wykuta w skale „kopia Jerozolimy”. Za jego życia miejsce to nazywało się Roha. Leży ono na wschód od jeziora Tana. Jest to święte miejsce ortodoksyjnego Kościoła etiopskiego, duchowa stolica Etiopii, cel pielgrzymek chrześcijan z wielu regionów Afryki. Modlą się tam pustelnicy i kapłani – ze średniowiecznych manuskryptów.
[srodtytul]Kapłani nie wierzą naukowcom[/srodtytul]
Kompleks świątyń Lalibela powstał w rekordowo krótkim czasie, jeśli wierzyć średniowiecznym przekazom – w ciągu niespełna pół wieku, w latach 1185 – 1225. Wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Według legendy kościoły powstały „z niczego”, są dziełem aniołów, ponieważ ludzie nie byliby zdolni do tak „nadludzkiego dzieła”. Zachowany XV-wieczny manuskrypt informuje, że król Lalibela „zebrał murarzy, cieśli i innych, i anioły przyłączyły się do pracujących, i pracowały z nimi w dzień, nocą zaś podwójną pracę wykonywały, jaką ludzie za dnia poczynili”. Poza tym według legendy w budowie pomagali templariusze. Dlatego miejscowi kapłani z niedowierzaniem przyjmują wyniki współczesnych badań.
A naukowcy stanowczo przy nich obstają. Po pierwsze, kościoły są dziełem Etiopczyków, nie templariuszy, świadczą o tym między innymi motywy zdobnicze wywodzące się z rodzimej tradycji.
Po drugie, nie wzięły się z niczego. Święte miejsce powstawało w co najmniej trzech fazach. W najstarszej drążono jaskinie w bazaltowej skale. Łączyły je tunele. Pełno w nich otworów, wejść, które jednak prowadzą donikąd. Prawdziwy labirynt. Ta wczesna struktura służyła jako schronienie pielgrzymom. W drugiej fazie miejsce przekształcono w fortecę, otoczono je fosą i murem – do jego budowy posłużyły bloki bazaltowe pozostałe po drążeniu jaskiń i tuneli. W trzeciej fazie forteca częściowo zniknęła pod warstwą bazaltowych bloków grubości 20 metrów – są to odpady po wykuwaniu w skale jednego z kościołów.
[srodtytul]Zdumiewająca technika[/srodtytul]
Spośród 11 świątyń najsłynniejsze to kościół św. Jerzego wykuty w litej skale na planie krzyża, uważany za najpiękniejszy, i kościół Odkupiciela Świata o powierzchni 800 metrów kwadratowych i wysokości 12 metrów, największy monolityczny kościół na świecie.
Każdą ze świątyń wzniesiono na innym planie. Okazało się, że nie wszystkie są monolitami, niektóre uzupełniano cegłami i blokami skalnymi. W Etiopii już przed XII wiekiem wykuwano w skale świątynie, ale nigdy tak wspaniałe jak w Lalibeli, ani też żadna z nich nie jest tak skomplikowana pod względem technicznym. W Lalibeli wykuto w litej skale nie tylko wnętrza kościołów, ale również ściany zewnętrzne, fasady, przez co powstały bryły całkowicie oddzielone od macierzystej skały.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=k.kowalski@rp.pl]k.kowalski@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA