Edukacja

Czy można podważyć oceny matur

Maturzyści muszą prosić okręgowe komisje o wgląd do ocenionych prac. Na zdjęciu tegoroczny egzamin w LXVII LO w Warszawie
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej gotów jest się zgodzić na kopiowanie sprawdzonych arkuszy, ale nie na odwoływanie się od wyników egzaminu
„Dlaczego nie można odwołać się od wyniku matury, skoro w każdym statucie szkoły muszą być uwzględnione takie procedury odnośnie do wystawianych ocen? Dlaczego nie można skopiować poprawionych prac, żeby móc zweryfikować ich ocenę? Takie pytania zadają mi tegoroczni maturzyści. Warto je zadać dyrektorowi Centralnej Komisji Egzaminacyjnej” – napisał w liście do „Rz” Robert Niemiec, dyrektor Zespołu Szkół nr 4 w Jaśle.
Problem powraca z każdą maturą. Po raz pierwszy zgłosili go maturzyści w 2005 r. Wówczas tzw. nowa matura zastąpiła egzaminy wstępne na studia. I od tego czasu jej wynik co roku decyduje o przyszłości blisko pół miliona młodych ludzi. Wyniki matury 2009 znane będą 30 czerwca. Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia i doradca rzecznika praw obywatelskich, znów spodziewa się skarg maturzystów i batalii toczonej z MEN o ich prawa. – Prawo oświatowe nie pozwala maturzyście odwoływać się od oceny okręgowej komisji egzaminacyjnej. Wszystkie kwestie sporne rozstrzygają same komisje. Chodzi o to, by zdający miał prawo zwrócenia się do jakiejś drugiej instancji. Rzecznik praw obywatelskich uważa, że najlepiej, by był to sąd administracyjny – wyjaśnia Osuch.
Dodaje, że niezrozumiałe jest też odmawianie maturzystom prawa do skopiowania arkusza egzaminacyjnego, co umożliwiłoby im zweryfikowanie wyniku. Teraz zdający ma jedynie prawo do obejrzenia pracy w siedzibie OKE. – Co roku wpływają do rzecznika skargi od absolwentów, którzy po egzaminie mieli utrudniony dostęp do swoich prac. Zdarzało się, że okręgowe komisje egzaminacyjne ograniczały czas wglądu do pracy do 10 – 20 minut albo wyznaczały odległe terminy udostępnienia pracy, już po rekrutacji na studia – opowiada Mirosław Wróblewski z Biura RPO. Profesor Krzysztof Konarzewski, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, nie jest zwolennikiem zmian w prawie, jeśli chodzi o odwoływanie się od wyników. – Jeśli egzamin przeprowadzono zgodnie z procedurami, to ocena jest ostateczna – uważa. Jest za to gotów zgodzić się na kopiowanie sprawdzonych arkuszy. – Pozwalając tylko na wgląd do prac, stwarzamy wrażenie, jakbyśmy coś ukrywali –mówi. Ale podkreśla, że ostateczna decyzja należy do MEN. – Nawet jeśli ktoś zaniesie arkusz do wujka, który pracuje w PAN, to ten i tak nie będzie w stanie sprawdzić, czy punkty są przyznane zgodnie z regułami oceniania przyjętymi przez system egzaminacyjny. Tylko eksperci z OKE mogą to ustalić, znają bowiem model odpowiedzi i sposób oceniania – odpowiada na to prof. Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji. – Dopóki więc w społeczeństwie nie będzie świadomości tego, że skopiowanie pracy i pokazanie jej komuś innemu nic nie zmieni, nie ma sensu ich kserowanie. Wróblewski zapowiada, że rzecznik praw obywatelskich będzie się starał przekonać MEN do zmiany stanowiska: – Gdy wynik matury decyduje o dostaniu się na studia, powinno się zadbać, by maturzyści mieli poczucie, że zostali ocenieni sprawiedliwie i zgodnie z przepisami, a jeśli uważają inaczej, to by mogli się też odwołać od wyniku matury.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL