Biznes

Polskie stocznie dla firmy z raju podatkowego

Majątek zakładów z Gdyni i Szczecina trafił w ręce jednego inwestora – United International Trust, o którym prawie nic nie wiadomo
Resort skarbu na razie nie chce udzielić bliższych informacji ani na temat firmy, która zaoferowała w przetargach najwięcej za kluczowe aktywa obu stoczni (288 mln zł za nieruchomości Stoczni Gdynia i 161 mln zł w przypadku Stoczni Szczecińskiej Nowej), ani tego, kogo reprezentuje. Sam inwestor też milczy. Nie wiadomo nic o jego kondycji finansowej. Nieoficjalnie można było dotychczas jedynie usłyszeć, że reprezentuje kapitał z Bliskiego Wschodu.
– Mamy jasne deklaracje, że w obu zakładach będzie kontynuowana produkcja stoczniowa – mówi „Rz” minister skarbu Aleksander Grad. Nie są to jednak deklaracje na piśmie, gdyż zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej przetarg wykluczał jakiekolwiek preferencje dla inwestorów planujących produkcję stoczniową. Z informacji zamieszczonych na stronach internetowych wynika, że UIT, zarejestrowany na Antylach Holenderskich, to fundusz świadczący usługi zarządcze dla firm chcących uniknąć płacenia w swoich krajach wysokich podatków. Jest m.in. udziałowcem w firmie Aurelia Energy, też zarejestrowanej na Antylach, która ma udziały w znanej w branży stoczniowej grupie Bluewater. W skład grupy wchodzi m.in. spółka Bluewater Energy zajmująca się obsługą przemysłu naftowego, m.in. produkcją i leasingiem statków wykorzystywanych przy eksploatacji pól naftowych.
– Właściwy kupujący powinien ujawnić się w najbliższych dniach, na razie mamy do czynienia wyłącznie z pośrednikiem – mówi „Rz” Krzysztof Fidura, przewodniczący „Solidarności” w SSN. – Liczymy na to, że minister skarbu jak najszybciej poda dokładne informacje o nowym właścicielu. Pod znakiem zapytania stanęła natomiast dzisiejsza debata telewizyjna premier – stoczniowcy. Powód? Premier zaprosił cztery związki działające w Stoczni Gdańskiej. – A tylko „S” i OPZZ utworzyły komitet protestacyjny i są reprezentatywne dla załogi, bo zrzeszają 90 proc. pracowników – podkreśla przewodniczący komisji międzyzakładowej „S” Stoczni Gdańskiej Roman Gałęzewski. Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział „Rz”, że do stoczniowców należy ustalenie, kto będzie reprezentował ich na spotkaniu z premierem. – Mam nadzieję, że stoczniowcy się porozumieją i do debaty dojdzie – mówił Graś. [i]—an[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL