Sylwetki

Szansa na ratunek

Piotr Kulawiński ma duże doświadczenie w trudnych biznesowych sytuacjach
PARKIET, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska
Piotr Kulawiński, prezes odzieżowej grupy Redan. Od kilku lat kierowana przez niego spółka, do której należą marki Troll i Top Secret, ma kłopoty. Pomocną dłoń wyciągnął teraz nowy inwestor
6 mln nowych akcji Redanu za 15 mln zł kupi Sylwester Cacek, założyciel Dominet Banku, który ostatnio kupił ponad 30 proc. pakietu restauracyjnego Sfinksa. – Redan ma atuty, by umocnić swoją pozycję w czasie kryzysu – mówi Cacek, który po emisji będzie miał 22,3 proc. akcji Redanu.
Zadowolenia nie krył też Piotr Kulawiński, pomoc przychodzi bowiem w idealnym momencie. W pierwszym kwartale przychody Redanu istniejącego od 1995 r. wzrosły tylko o 1,5 proc. ,do 62,03 mln zł, ale przy 13 mln zł straty netto. Gdyby nie pomoc Sylwestra Cacka, mogłoby być niewesoło, ale prezes Kulawiński ma doświadczenie w trudnych sytuacjach. Z wykształcenia jest ekonomistą, absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego. Karierę zawodową zaczynał jako główny księgowy w takich firmach jak Interabra, Torus czy Trax. W 2001 r. zaczął pracę w Redanie, dwa lata później był dyrektorem finansowym, szybko awansował na wiceprezesa. Szefem został w nietypowych okolicznościach po rezygnacji twórcy spółki Radosława Wiśniewskiego. Sensacją było jego zatrzymanie w związku z aferą korupcyjną w Łódzkiej Izbie Celnej. Po złożeniu wyjaśnień i wpłaceniu ponad 2 mln zł kaucji został zwolniony, ale przyznał się, iż szantażowany przez jednego z urzędników celnych dał łapówkę.
Spółka rozwijała się wtedy bardzo szybko, w latach 1997 – 2002 przychody wzrosły w tempie kilkusetprocentowym. Marka Troll była kultowa zwłaszcza wśród młodych kobiet. Jednak dobre czasy szybko się skończyły. Klientów odbierała zachodnia konkurencja, zwłaszcza Zara czy H&M, nie brakowało też krajowych rywali. Czkawką odbijało się także dochodzenie w sprawie prezesa Wiśniewskiego. W Redanie ruszyły kontrole, które paraliżowały działalność, inwestorzy wycofywali się z transakcji, banki wstrzymały kredyty. Firma przetrwała, ale od 2005 r. wyniki trudno uznać za dobre. W ostatnich kryzysowych miesiącach nieoczekiwanie najszybciej rosnącym biznesem okazały się nieco pogardliwie oceniane przez konkurentów dyskonty odzieżowe Textilmarket – tylko w kwietniu ich sprzedaż wzrosła o ponad 30 proc. – Jeszcze kilka lat temu Redan rozważał ich sprzedaż. To, że Kulawiński się na to nie zdecydował, było jedną z najlepszych jego decyzji – mówi prezes jednej z konkurencyjnych firm. Przeszedł z firmą twardą szkołę i nie rezygnuje z dalszej walki o utrzymanie się na rynku i poprawę wyników. Niedawno Kulawiński potwierdził, że chce zamknąć nierentowną działalność, w tym zlikwidować spółki w Czechach i na Słowacji oraz zamknąć sklepy własne marki Troll, która ma się rozwijać tylko przez franczyzę. Chce zamknąć ok. 40 sklepów, z czego ponad 30 marki Troll.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL