fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Bądźmy z siebie dumni, niczego nie zaniedbaliśmy

Jeśli dziś w Doniecku jest kilkadziesiąt miejsc hotelowych cztero-pięciogwiazdkowych, to jak sobie wyobrazić, że nagle powstanie tam nie kilkadziesiąt nowych pokoi, ale kilkadziesiąt hoteli? - mówi minister sportu Mirosław Drzewiecki.
[b]Rz: Kiedy pan się dowiedział, że UEFA pozostawi turniej w tych polskich miastach, które zostały zgłoszone na początku?[/b]
[b]Mirosław Drzewiecki[/b]: Decyzje zapadały wcześniej, m.in. podczas spotkania Komitetu Sterującego, ale umówiliśmy się, że zostaną utajnione. Cieszę się, że wszyscy wytrzymali do godziny 11 w środę.
[b]Może polscy przedstawiciele wytrzymali, ale działacze UEFA nie byli aż tak wytrwali. Agencja Reutera już wczoraj napisała, że lista miast z Polski się nie zmieni, a dla Ukrainy UEFA zarządzi dogrywkę.[/b]
Nie przewidzieli wszystkiego. Poza tym, spekulować można zawsze, tym bardziej że tu liczba możliwych kombinacji była raczej ograniczona.
[b]Nie ma pan wrażenia, że UEFA rozgrywa sprawę miast tak, by Euro 2012 było tylko na dwóch ukraińskich stadionach, i to tych najbliżej polskiej granicy, w Kijowie i Lwowie? Wcześniej się mówiło, że Donieck jest nietykalny. Okazało się, że wcale nie. Dniepropietrowsk, też daleko na Wschodzie, jako jedyny zbudował już stadion na Euro, a i tak został skreślony.[/b]
Nie wykluczam takiego rozwiązania. Co więcej, logistyka daje prostą odpowiedź. Kijów i Lwów nie tylko są najbliżej, ale też mają największe szanse, by sprostać wymogom, jeśli chodzi o liczbę miejsc hotelowych. A im dalej w głąb Ukrainy, tym niestety z hotelami gorzej. Jeśli dziś w Doniecku jest kilkadziesiąt miejsc hotelowych cztero-pięciogwiazdkowych, to jak sobie wyobrazić, że nagle powstanie tam nie kilkadziesiąt nowych pokoi, ale kilkadziesiąt hoteli? W miejscu, które wielkiego biznesu nie przyciąga? Trudno zakładać cud w czasie kryzysu gospodarczego.
Że np. przyjadą szejkowie z walizkami pieniędzy i powiedzą: zbudujemy wszystko. Ale jakiekolwiek rozstrzygnięcia zapadną po 30 listopada, trzeba UEFA oddać jedno. Jej raporty są świetnie przygotowywane, tworzone przez ludzi znających się na rzeczy i tu nie ma żadnych czarów czy kombinacji. UEFA podejmuje decyzje na podstawie tego, co jest w papierach.
[b]I tam podobno jest napisane, że Kraków to dziś najlepiej przygotowane ze wszystkich miast. Jak pan wytłumaczy jego mieszkańcom decyzję UEFA?[/b]
Nie można się aż tak przywiązywać do stanu na dziś, bo ważne są też plany na jutro i stopień ich realizacji. Jakieś miasto mogło mieć np. w ostatnim raporcie gorszą ocenę za lotniska, ale UEFA wie, że to miasto właśnie podpisuje umowę w tej sprawie. Poza tym dla Krakowa i Chorzowa mam same słowa uznania. To nie oni coś zaniedbali. To ich rywale z Polski byli tak mocni, że UEFA nie mogła odebrać turnieju nikomu z tej czwórki. Bądźmy z siebie dumni: najgorzej ocenione z polskich kandydatur miały mniej ujemnych punktów niż najlepiej ocenione ukraińskie.
[b]Nie ma pan w związku z tym niedosytu, że UEFA nie wyznaczyła więcej polskich miast?[/b]
Cieszę się z tego, co mamy, bo moim zdaniem plan jest taki, by turniej odbył się na sześciu stadionach, a nie ośmiu. I skoro aż cztery z nich będą polskie, a UEFA sugeruje jeszcze, że finał może być przeniesiony do Polski, to co ma mi zostawić niedosyt?
To jest polsko-ukraiński projekt. Trudno żeby UEFA na sześć miast wyznaczyła sześć polskich i dalej nazywała to turniejem w Polsce i na Ukrainie.
[b]A widzi pan jakieś światełko w tunelu dla Krakowa i Chorzowa? Platini, zdaje się, właśnie je zgasił.[/b]
Światełko zawsze jest, bo w tak wielki turniej wpisany jest wielkie ryzyko. To są tysiące zagrożeń: kryzysy gospodarcze, katastrofy naturalne itd. Warto robić swoje, dalej inwestować w rozwój miast. Ich mieszkańcy tylko na tym zyskają, a kto wie – może i w kontekście Euro 2012 taka wytrwałość się jeszcze opłaci.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA