Polityka

Rządowym jakiem po wyborcze poparcie?

Na czwartkowe uroczystości 90-lecia Akademickiego Poznania przedstawiciele koalicji PO-PSL polecieli rządowym samolotem. Dla opozycji zabrakło w nim miejsca
Obchody 90. rocznicy założenia Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu to najważniejsze tego roczne wydarzenie dla środowisk naukowych Wielkopolski. W miniony czwartek odbył się kulminacyjny punkt obchodów - jubileuszowe posiedzenie senatów publicznych uczelni wyższych z Poznania.
Na transmitowanych w telewizji uroczystościach mieli pojawić się wielkopolscy parlamentarzyści, ale ich udział pokrzyżował terminarz obrad Sejmu. Marszałek Bronisław Komorowski akurat na czwartkowe popołudnie zaplanował głosowania. - Chciałam być na UAM, niestety ze względu na ten fakt musiałam zostać w Sejmie - mówi - poznańska poseł Krystyna Łybacka (SLD), była minister edukacji narodowej.
- Nie było możliwości powrotu z Poznania do Warszawy tak, by zdążyć na głosowania - dodaje poseł Tomasz Górski (PiS). Jak ustaliła "Rz" w Poznaniu pojawili się jednak przedstawiciele rządzącej koalicji: Waldy Dzikowski, wicelider PO i poseł Andrzej Grzyb, kandydat PSL do PE. Po transmitowanej części obchodów wrócili do Warszawy na sejmowe głosowania. - Poleciałem samolotem z minister Barbarą Kudrycką i marszałkiem Bronisławem Komorowskim - mówi "Rz" Dzikowski. - Gdybym nie miał takiej możliwości, też bym nie uczestniczył w uroczystościach - przyznaje poseł Grzyb. Opozycyjni posłowie z Wielkopolski są zbulwersowani tym, że choć rządowy jak leciał z Warszawy do Poznania i z powrotem niemal pusty, oni nie mogli zabrać się z marszałkiem. - Inni też mogli, tylko widać nie umieli dotrzeć. Poza tym liczba miejsc była ograniczona - przekonuje Waldy Dzikowski. - Nieprawda, nie mieliśmy takiej propozycji. A chętnie wziąłbym udział w spotkaniu na UAM - ripostuje Maks Kraczkowski(PiS.) Godzina lotu jaka kosztuje ok. 16 tys. Dlaczego z rządowej maszyny mogli korzystać wyłącznie politycy koalicji? - Samolot oddany jest do dyspozycji marszałka Bronisława Komorowskiego. To on decyduje o doborze gości - ucina Paweł Graś, rzecznik rządu Donalda Tuska. Sam marszałek pytany przez "Rz" o wykorzystywanie rządowego samolotu do transportu posłów koalicji nie widzi w tym niczego bulwersującego.- Nikomu nie proponowałem lotu. Zabrałem posła Grzyba, bo mnie o to prosił i posła Dzikowskiego, bo był on organizatorem mojego pobytu w Poznaniu - mówi "Rz" marszałek Komorowski. Sprawdziliśmy - honorowy patronat nad uroczystościami rzeczywiście objął marszałek Komorowski. Jednak ani wicelider PO, ani żadnego z pracowników jego biura nie był wymieniony w gronie organizatorów czwartkowej uroczystości na poznańskim UAM. - To bardzo nieroztropne zachowanie marszałka Komorowskiego - komentuje poseł Krystyna Łybacka (SLD)- Jeśli nie chciał, by lecieli z nim wszyscy wielkopolscy posłowie, to powinien zaprosić choć członków sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL