Polityka

Berlusconi przekonał Tuska?

W kuluarach Parlamentu Europejskiego można usłyszeć, że Donald Tusk i Silvio Berlusconi z ostatniej rozmowy wyszli z protokołem rozbieżności, bo nikt nikogo nie przekonał. Czy o szansach Jerzego Buzka zdecyduje liczba mandatów zdobytych przez PO? Na zdjęciu spotkanie premierów Polski i Włoch 28 kwietnia
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kto na szefa PE. Premier Włoch stawia na Mario Mauro. PO upiera się, że Jerzy Buzek jest coraz bliżej tego stanowiska. Kto ma rację?
Platforma Obywatelska po kongresie Europejskiej Partii Ludowej (EPP) w Warszawie ogłosiła, że cykl rozmów z liderami partii chadeckich umocnił Jerzego Buzka jako kandydata na szefa Parlamentu Europejskiego.
Tymczasem we wtorek premier Włoch Silvio Berlusconi w programie „Porta a porta” w publicznej TV RAI stwierdził, że podczas pobytu w Warszawie przekonywał premiera Donalda Tuska do Mario Mauro, włoskiego kandydata na stanowisko szefa PE. Dodał, że Polacy mają własnego kandydata na to stanowisko, ale nazwiska Jerzego Buzka nie wymienił. Sugerował za to, że odniósł sukces w sprawie poparcia dla Mauro, obiecując w zamian włoskie poparcie dla Polaków przy ubieganiu się o inne ważne stanowiska w Unii i w Radzie Europy. Politycy Platformy bagatelizują wypowiedź Berlusconiego. – W sprawie poparcia dla Buzka nic się nie zmieniło – zapewnia „Rz” Paweł Graś, rzecznik rządu.
A Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący PO, wręcz się śmieje, że premier Włoch we włoskiej telewizji nic innego nie mógł powiedzieć, ale w rzeczywistości nie przekonał Donalda Tuska. – Berlusconi jest znany z optymizmu – wtóruje Dzikowskiemu Krzysztof Lisek (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Ale fakty są takie, że po rozmowie premiera Włoch z Donaldem Tuskiem każda ze stron pozostała przy swoim kandydacie. Czeka nas więc przyjazna rywalizacja. W kuluarach europarlamentu można usłyszeć, że dyskusja o tym, kto zostanie nowym przewodniczącym, na razie została zawieszona. Tusk i Berlusconi z ostatniej rozmowy wyszli z protokołem rozbieżności, bo nikt nikogo nie przekonał. Jerzy Buzek ma już zagwarantowane poparcie Niemców, a teraz obaj premierzy zabiegają o głosy Francuzów. I czekają na wynik wyborów. – Rzeczywiście to będzie rozstrzygające – potwierdza Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PO. – Jeżeli Platforma będzie miała więcej mandatów w EPP niż Włosi, to nasz kandydat będzie górą. Według niego na razie PO i włoscy chadecy idą w sondażach łeb w łeb. – Według szacunków partia Berlusconiego (Lud Wolności – red.) może liczyć na 30 mandatów, a my na 28, wszystko jest więc możliwe – uważa Saryusz-Wolski. Ale zanim dojdzie do wyboru szefa PE, co zaplanowane jest na połowę lipca, pod koniec czerwca będzie głosowanie w sprawie nowego sekretarza generalnego Rady Europy. O to stanowisko walczy Włodzimierz Cimoszewicz. I zapewne jego miał na myśli Berlusconi, zapewniając o poparciu Włoch w tej sprawie. Dla PO to jednak za mało. – Poparcie dla Cimoszewicza nie zaspokaja naszych ambicji – podkreśla Saryusz-Wolski. Problem w tym, że jeżeli Cimoszewicz wygra, to jest mało prawdopodobne, by na pierwszej sesji nowego parlamentu Buzek zdobył stanowisko przewodniczącego PE. – Jest w tym pewna sprzeczność – przyznają w nieoficjalnych rozmowach politycy PO. – Jeżeli zdobędziemy jedną funkcję, to o drugą będzie trudniej. Ale jak się ma szczęście, to można ugrać wszystko. [ramka][srodtytul]Jak nie zdobyliśmy funkcji w NATO[/srodtytul] Polskiej dyplomacji nie udała się próba zdobycia stanowiska sekretarza generalnego NATO dla Polaka. Media tygodniami rozpisywały się o szansach Radosława Sikorskiego, choć minister spraw zagranicznych oficjalnie zaprzeczał, że ubiega się o tę funkcję. A po kwietniowym szczycie, podczas którego prezydent Lech Kaczyński na stanowisko szefa NATO poparł kandydaturę duńskiego premiera Andersa Fogh Rasmussena, wybuchła polityczna awantura. Premier Donald Tusk zarzucił prezydentowi, że poparł inną osobę, niż przewidywał to rząd. Sprawa wróciła wczoraj podczas posiedzenia komisji: Spraw Zagranicznych i Obrony Narodowej. Szef BBN Aleksander Szczygło bronił prezydenta, mówiąc, że samotny sprzeciw Polski w sprawie wyboru Rasmussena nie miałby sensu.[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=e.olczyk@rp.pl]e.olczyk@rp.pl[/mail] [mail=p.kowalczuk@rp.pl]p.kowalczuk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL