fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynajem

Wolą wynająć, niż tanio sprzedać

polanowscy nieruchomości
Mieszkania kupowane w czasie hossy rzadko trafiają na rynek. Właściciele wolą je dziś wynająć, niż sprzedać ze stratą
Magdalena Le Bihan, pośredniczka z agencji Azur Polska, zauważa, że stawki mieszkań owszem, spadają, ale głównie w ujęciu statystycznym.
– Większą elastyczność cen można zaobserwować w peryferyjnych dzielnicach Warszawy, natomiast nie jest to już takie całkiem oczywiste na Mokotowie i w Śródmieściu – zauważa Magdalena Le Bihan. I dodaje, że wiele mieszkań w nowych inwestycjach, np. na Mokotowie, zostało kupionych przy bardzo wysokim poziomie cen w roku 2007. – Ich sprzedaż po niższej cenie jest poważną barierą psychologiczną dla właścicieli, mimo że były kupowane z zamiarem sprzedaży w relatywnie krótkim czasie – tłumaczy pośredniczka z Azur Polska. – Dlatego też niewiele z tych mieszkań trafia do obrotu. Właściciele, zamiast sprzedać mieszkanie po niekorzystnej cenie, starają się znaleźć najemców – dodaje.
Według niej na wynajęcie dużych i drogich mieszkań w atrakcyjnych dzielnicach nie będzie jednak wystarczająco wielu chętnych. – Może więc dojść do obniżenia czynszów najmu, a ci, którzy muszą zadowolić się dziś mniejszym lokalem lub bardziej peryferyjną lokalizacją, będą mogli pozwolić sobie na większe mieszkanie w dobrej dzielnicy – zastanawia się pośredniczka. Anna Łukasik z agencji Polanowscy Nieruchomości potwierdza, że wielu właścicieli mieszkań kupowanych w czasie hossy wykańcza je w dobrym standardzie i wynajmuje. – Oczywiście są to osoby, których sytuacja finansowa jest dobra – zastrzega Anna Łukasik. Inni bywają zmuszeni do sprzedaży. – Jest grupa klientów, którzy ze względu na pogarszającą się sytuację finansową i niemożność spłaty kredytów muszą się takich lokali pozbyć, nawet ze stratą – mówi Sylwester Rosa, pośrednik z agencji Panorama Nieruchomości. Dodaje, że ci, którzy kupili mieszkania w 2007 roku po wygórowanych cenach, nie mają szans, by te pieniądze dziś odzyskać. – Wyjście na zero jest teraz prawie niemożliwe – mówi pośrednik. – Dlatego zanim właściciele podejmą decyzję o sprzedaży, próbują wszystkich innych rozwiązań, z wynajmem lokali włącznie – przyznaje Sylwester Rosa. W jego agencji ofert takich mieszkań jest niewiele. Podobnie jest w innych biurach. U Polanowskich na przykład jest w ofercie 20 mieszkań z 2007 roku. – Znajdziemy je na Mokotowie, Ursynowie, w Śródmieściu, Wawrze, Wilanowie, na Woli i Saskiej Kępie – wylicza Anna Łukasik. Do wzięcia są lokale o powierzchni od 38 do 240 mkw. Ceny: 7 – 19 tys. zł za mkw. Anna Łukasik przyznaje, że właściciele tych mieszkań są skłonni do niewielkich, 5 – 10-procentowych obniżek. – Ci zaś, którzy stracili płynność finansową i kredytową, obniżają ceny, do cen zakupu doliczając koszty wykończenia – ocenia przedstawicielka Polanowskich. [ramka][b]Marta Kosińska, serwis Szybko.pl[/b] – Jeśli inwestycja w mieszkanie nie była długoterminowa (trzy – pięć lat) i stajemy przed koniecznością jego sprzedaży w ciągu najbliższego roku, to zapewne nie ma co tego odkładać, ponieważ z dużym prawdopodobieństwem na rynku będzie jeszcze taniej. Alternatywą jest przeznaczenie mieszkania pod wynajem. Popyt na mieszkania do wynajęcia jest nadal duży. Mimo wzrostu liczby mieszkań na wynajem te nowsze, w lepszym standardzie, są wynajmowane zdecydowanie chętniej. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA