fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Detektyw w kraju Aznawuriana

Rzeczpospolita
Kraj daleki (zakaukaski), egzotyczny, pewnie dziki – tak Armenia jawi się przeciętnemu Polakowi.
Rzeczywiście, jak wynika z przewodnika Dominiki Izdebskiej-Długosz, jest ona biedna, ale jednocześnie przyjazna, bogata w piękne górskie krajobrazy i rozrzucone wśród nich romańskie zabytki.
Poręczna, kieszonkowa „Armenia” imponuje rozmachem. Dostajemy 350 zapisanych drobnym drukiem stron z wyczerpującymi geograficzno-historycznymi opisami miejsc wartych odwiedzenia, a także zdjęciami, mapami i informacjami praktycznymi. Niemal każde zdanie książki pokazuje, że autorka zna Armenię jak własną kieszeń. Wszędzie była i wszystko widziała, latem i zimą. Inaczej zresztą nie udałoby się jej napisać podobnej książki. Armenia to nie Francja, Włochy czy Hiszpania, w których na każdym skrzyżowaniu stoją drogowskazy, a w najmniejszym miasteczku znajduje się informacja turystyczna z folderami i mapami okolic. Tu czasami trzeba detektywistycznej pracy, by trafić do najbardziej nawet oczywistych zabytków. A – by dobrze poznać historię i ludzi – trzeba znać język ormiański. Te warunki autorka spełniła, mieszkając tam trzy lata.
Doświadczenia Izdebskiej-Długosz przelane na papier pozwolą z większą swobodą podróżować polskim obieżyświatom po pięknej Armenii, ojczyźnie Waghinaga Aznawuriana, czyli Charles’a Aznavoura. [ramka]Dominika Izdebska-Długosz [b]„Armenia”[/b] Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2008[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA