fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sprawa Olewnika

Sprawa Olewnika: trop WSI

Komisja ds. Olewnika
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Dziwne kontakty porywaczy Krzysztofa Olewnika. Prokuratura sprawdza powiązania gangsterów z ludźmi służb specjalnych PRL. Czy dlatego śledztwo sprowadzano na ślepy tor?
Według informacji „Rz” gdańscy prokuratorzy badają powiązania ludzi służb specjalnych PRL z gangsterami, którzy uprowadzili i zabili Krzysztofa Olewnika.
Jak udało się nam ustalić, w tym celu porwanie Olewnika porównywane jest z uprowadzeniami, w które miały być zamieszane specsłużby. – Analizujemy wiele spraw „porwaniowych” – potwierdza Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej. – Co do zakresu i tego, które sprawy, nie chciałbym się wypowiadać ze względu na dobro postępowania. „Rz” dowiedziała się, że w tym kontekście śledczy szczególnie interesują się porwaniem w 2001 r. biznesmena Jana Z. Został on uprowadzony dwa miesiące przed zniknięciem Olewnika. Porywacze wieszali go na haku, bili i grozili, że zabiją mu dzieci, gdy nie spełni ich żądań.
[wyimek]Szef gangu porywaczy dzięki ochronie służb żadnego z wyroków nie odsiedział do końca[/wyimek] Czego chcieli? Wymusić na nim sfałszowanie dokumentu, który umożliwiłby spółce Sur5Net uzyskanie 100 mln dol. kredytu. Spółka ta miała zostać założona przez WSI. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, za pieniądze te ludzie służb chcieli przejąć Rafinerię Trzebinia. Plan się nie powiódł, bo Z. nie podpisał dokumentu. Obiecał wpłacić 600 tys. dol i odzyskał wolność. O kierowanie porwaniem Jana Z. prokuratura oskarżyła adwokata Janusza Sz. i wykonawców: Łukasza M. – jak się podejrzewa, rezydenta WSI w Rafinerii Trzebinia, który w PRL miał być agentem wywiadu w Norwegii, i Jerzego G. Ich proces dotąd nie ruszył. Śledczy uważają, że lista zamieszanych w porwanie Z. jest dłuższa. – Wciąż badamy wątek dotyczący nieustalonych sprawców – mówi „Rz” Szymon Liszewski z warszawskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Co łączy tę sprawę z uprowadzeniem Krzysztofa? Według informacji „Rz” gdańscy śledczy sprawdzają, czy ludzie z dawnych służb, którzy mieli stać za porwaniem Jana Z., mogli się kontaktować z gangsterami zamieszanymi w sprawę Olewnika. Jeden z takich łańcuszków prowadzi do byłego pułkownika SB, a dziś wpływowego biznesmena w branży spożywczej. Były esbek znał prawdopodobnie i porywaczy Olewnika, i ludzi, którzy mieli stać za uprowadzeniem Jana Z. Co więcej, znał też osoby, które deklarowały pomoc w odnalezieniu Krzysztofa. Dzięki tej znajomości mógł sprowadzać śledztwo na boczne tory.  Inny wątek wskazuje na powiązania szefa gangu porywaczy Olewnika – Wojciecha Franiewskiego – ze służbami. Franiewski z 45 lat życia spędził w więzieniu. Ale żadnego wyroku nie odsiedział do końca. W latach 80. kilka razy uciekał z więzienia. Mimo to dostawał przepustki i przedterminowe zwolnienia. – To jedna z poszlak wskazujących na jego współpracę ze służbami. Tylko agenta można było tak traktować – mówi osoba znająca akta sprawy. Jest i inna poszlaka. Nieoficjalnie wiemy, że Franiewski w latach 80. zajmował się kradzieżą aut należących do ambasad obcych państw. – W stanie nieuszkodzonym znajdowano je pod budynkami placówek. Gdyby je kradł dla pieniędzy, to by je sprzedawał. Przypuszczamy, że przywłaszczał je na zlecenie służb – mówi nasz rozmówca. Według informatora „Rz” porywacze Olewnika mieli wyjątkową ochronę. – Podczas śledztwa profesjonalnie wprowadzano prokuraturę w błąd, tuszowano niektóre wątki – ocenia nasz rozmówca. – Na tym najlepiej znają się służby. M. in. dlatego wiele przemawia za tym, że dawne służby miały związek z porywaczami Olewnika. [ramka][srodtytul]Przyjaciel rodziny wyjdzie z aresztu?[/srodtytul] Sąd Okręgowy w Gdańsku odłożył do przyszłego tygodnia rozpatrzenie zażalenia na areszt Jacka K. – przyjaciela rodziny i wspólnika Krzysztofa Olewnika. Jest podejrzany o udział w grupie przestępczej planującej porwanie. Został zatrzymany i aresztowany w połowie lutego na wniosek gdańskiego biura Prokuratury Krajowej. Na jego udział w porwaniu od początku śledztwa wskazywało wiele poszlak, m.in. telefony do gangsterów. Dwa niezależne zażalenia na areszt złożyli sam zatrzymany Jacek K. oraz jego pełnomocnik – mecenas Jarosław Pardyka. Obaj powołują się m.in. na „brak podstaw zarzutu” oraz na brak uzasadnienia do tymczasowego aresztowania. Ich zdaniem zarzuty są oparte na ciągu poszlak stworzonych na podstawie od dawna znanego materiału. Sąd miał się zająć zażaleniami wczoraj. Ale poprosił prokuraturę o więcej czasu na zapoznanie się z liczącymi 129 tomów aktami.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA