fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Będą zwolnienia w strefach

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Inwestorzy będą mogli ciąć zatrudnienie. Rząd przygotował nowelizację ustawy, w efekcie której pracę w specjalnych strefach ekonomicznych może stracić kilka tysięcy osób
Firmy najbardziej dotknięte kryzysem będą mogły zwolnić do 40 proc. pracowników. Podstawą wyliczeń będzie liczba etatów, do których inwestorzy zobowiązali się w zezwoleniu na prowadzenie działalności. Pozwoli na to nowelizacja ustawy o strefach, którą właśnie przygotowało Ministerstwo Gospodarki.
Według obowiązujących przepisów za taki krok inwestorzy musieliby zwrócić przyznaną wcześniej pomoc publiczną. Po zmianie ustawy nie poniosą żadnych konsekwencji. – Dostosowujemy przepisy do obecnej sytuacji gospodarczej – zapowiada Teresa Korycińska, wicedyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia. Cięcia będą znaczne, bo ich zamiar zgłosiła do ministerstwa już co dwunasta firma działająca w specjalnej strefie ekonomicznej (SSE). Jest to łącznie około 100 przedsiębiorców. Tylko w ich przypadku zwolnienia mogłyby objąć ok. 4 tys. osób. Ale ta liczba na pewno się zwiększy, bo sytuacja inwestorów, z których większość produkuje na eksport, z powodu spadku popytu dramatycznie się pogarsza.
[wyimek]56,7 mld zł zainwestowały do końca 2008 roku firmy w specjalnych strefach ekonomicznych[/wyimek] Redukcja etatów dotknie m.in. branżę elektroniczną. Według resortu gospodarki ok. tysiąca etatów mogą stracić Kobierzyce pod Wrocławiem. Działa tam m.in. LG Display, koreański producent ekranów LCD, i jego poddostawcy. Firma uspokaja: – Na dziś nie przewidujemy zwolnień. Mamy nadzieję, że sytuacja na rynku się poprawi i nie będziemy zmuszeni do podejmowania drastycznych kroków – mówi Mariusz Tarant, dyrektor personalny LG Display. Przedstawiciele stref argumentują, że takie rozwiązanie jest konieczne. Inwestorzy stawiają ich pod ścianą. – Musimy się zdecydować, co w obecnej sytuacji chcemy chronić. Czy lepiej pozwolić na zwolnienie 40 proc. pracowników dla ocalenia pozostałych, czy ryzykować zamknięcie całej fabryki i zwolnienie wszystkich – twierdzi Marek Cieślak, prezes Łódzkiej SSE. O tym, jak Ministerstwo Gospodarki boi się takich decyzji, świadczy radykalizacja szykowanych zmian. Wcześniejsze projekty zakładały zgodę na cięcia etatów w granicach 20 – 30 proc. – 40 proc. to bardzo dużo. Ale decyzja jest słuszna – dodaje Mirosław Greber, prezes Wałbrzyskiej SSE. Zgoda na zwolnienia to niejedyna zmiana w przepisach dotyczących inwestowania w strefach. We wtorek do Rady Ministrów skierowany został projekt rozporządzenia znacznie łagodzący kryteria, na których podstawie grunty prywatne włączane są do stref. O połowę obniżony będzie m.in. wymóg dotyczący poziomu zatrudnienia i wielkości inwestycji na terenach z wysoką stopą bezrobocia. Będą także ułatwienia dla firm, które działając w strefach, chcą zmieniać profil produkcji dla ratowania zatrudnienia. Ministerstwo nie ukrywa jednak, że spora część przyszłych cięć kadrowych to rezultat nieostrożności przy podpisywaniu zezwoleń. – Prezesi stref niepotrzebnie wyciskali z inwestorów zatrudnienie na granicy ryzyka, tylko po to, by dobrze wyglądały statystyki – twierdzi Korycińska. O sytuacji w strefach ich przedstawiciele będą dyskutować w przyszłym tygodniu w Krakowie. – Do tej pory zastanawialiśmy się, jak ściągnąć inwestorów do Polski. Teraz trzeba myśleć o tych, którzy już tu są – podkreśla ekspert Ernst & Young Marcin Kaszuba. Znowelizowana ustawa o SSE jeszcze w marcu trafi do uzgodnień międzyresortowych. W maju powinna się znaleźć w Sejmie. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA