fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Dla wielu Niemców NRD nie była taka zła

Jedno z kultowych wspomnień po NRD: "ford karton", fabrycznie zwany trabantem
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Tęsknota za dawnymi czasami - 20 lat po upadku muru berlińskiego NRD wychwalają już nie tylko postkomuniści
– Ostrzegam przed potępianiem NRD jako państwa bezprawia. Było w niej także nieco dobrego – ogłosił właśnie Erwin Sellering, premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Takie opinie nie są niczym nowym w ustach postkomunistów z Partii Lewicy.
Premier Sellering nie ma jednak z Partią Lewicy nic wspólnego. Jego partia to SPD, dla której Lewica jest wrogiem. Sam Sellering to prawnik oraz sędzia, absolwent szacownego zachodniego uniwersytetu w Heildelbergu. Po zjednoczeniu przeniósł się na Wschód, gdzie zrobił polityczną karierę. – Powinien się zapoznać z więzieniem Stasi w Hohenschönhausen, gdzie trzymano obywateli bez procesu, poddając torturom psychicznym i fizycznym – usłyszał w odpowiedzi od członków opozycji w parlamencie Meklemburgii. Erwin Sellering myśli jednak inaczej. – Stara RFN miała swe słabości. NRD swe mocne strony – mówi.
Mocne strony państwa robotników i chłopów żyją w pamięci wielu jego byłych obywateli. Wymieniają je jednym tchem w sondażach i ankietach: bezpłatna służba zdrowia, zerowe bezrobocie, przedszkola, żłobki, pewność jutra, poczucie wspólnoty i świadomość, że wszystkim powodzi się mniej więcej tak samo. A Stasi, aparat ucisku, strzelanie do uciekinierów na granicach i zniewolenie? – O tym spora część byłych obywateli woli nie pamiętać. Traktują NRD jako wzór państwa paternalistycznego, które dbało o wszystko. Wolność kojarzy się tej grupie z koniecznością wzięcia odpowiedzialności za własne działania – tłumaczy Monika Schroeder, socjolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Do tego dochodzi nostalgia i zwykła tęsknota za czasami młodości. Stąd bierze się renesans enerdowskiej kapeli rockowej Puhdys. Stąd także ogromne zainteresowanie niedawnym znaleziskiem w Lipsku. Natrafiono tam na mieszkanie zamknięte na klucz od czasów, gdy stał jeszcze mur berliński. Było w nim wszystko, czego obywatel NRD potrzebował do życia. – Państwo to z definicji aparat ucisku. W NRD używaliśmy go do obrony zdobyczy socjalizmu, w co wierzyliśmy – przekonuje „Rz” Günter Schabowski, członek Biura Politycznego SED, enerdowskiego odpowiednika PZPR. To on zapowiedział wieczorem 9 listopada 1989 roku otwarcie granic, co obywatele postanowili natychmiast sprawdzić, udając się tłumnie pod mur. Kilka godzin później był już tylko symbolem podziału Niemiec. Z badań wynika, że pod słowami premiera Selleringa gotowych jest się podpisać dwóch z pięciu mieszkańców tzw. nowych landów RFN oraz niemal dwie trzecie sympatyków Partii Lewicy. – Co ciekawe, podobne poglądy nie są bynajmniej rzadkością wśród przedstawicieli młodego pokolenia na wschodzie Niemiec. Wynoszą je z domu rodzinnego. W szkołach na wschodzie kraju mówi się dzisiaj o prawdziwym obliczu NRD mniej niż na lekcjach w „starej” RFN – zaznacza Monika Schroeder.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA