fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Palikot atakuje dziennikarza "Rz"

Janusz Palikot
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Gdy posłowi PO Januszowi Palikotowi zadaliśmy pytania o śledztwo dotyczące finansowania jego kampanii wyborczej, odpowiedział atakiem w swoim blogu
"Dlaczego nie służy Pan prawdzie? Dlaczego Pan jej nie szuka? Dlaczego jedynym celem Pana aktywności, jest zniesławianie mojej osoby? Czy nie zasługuje na przemyślenie fakt, do jakich metod uciekają się moi przeciwnicy?" - pyta Janusz Palikot. To fragment odpowiedzi na pytania, jakie w sobotę "Rz" przesłała posłowi emailem.
Dotarliśmy bowiem do akt umorzonego pod koniec lutego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości podczas finansowania parlamentarnej kampanii wyborczej Janusza Palikota w 2005 r. Postępowanie przez półtora roku prowadziła Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
Na kampanię Palikota w 2005 roku 51 osób wpłaciło w sumie 856 700 zł. Jeden darczyńca mógł wpłacić maksymalnie 21 225 zł, wpłaty ponad limit na kampanię partii są przestępstwem, a na konkretnego kandydata wykroczeniem. Śledczy ustalili, że nikt nie przekroczył limitu, wpłacając na konto kampanii Palikota. Darczyńcy, wśród których było kilkunastu studentów, zeznali w śledztwie, że pieniądze - w części przypadków ponad 20 tys. zł - pochodzą z ich własnych oszczędności lub zarobków.
Śledczy prześwietlili majątki wszystkich wpłacających: zbadali historię ich rachunków bankowych i deklaracje podatkowe. Ustalili też, że kwoty darowizn były wpłacane na ich rachunki bezpośrednio przed wydaniem polecenia przelewu tych pieniędzy na rachunek funduszu wyborczego PO ze wskazaniem na Palikota. "Stan środków przed tymi operacjami jak również poziom dochodów podanych w deklaracjach podatkowych za lata 2004 i 2005 nie pozwalał na dokonanie takich darowizn" - uznali prokuratorzy.
Dlaczego zatem śledztwo umorzyli? Z powodu "braku znamion czynu zabronionego". - Podawane przez świadków źródła pochodzenia pieniędzy mogą nasuwać wątpliwości co do ich wiarygodności, jednak ich obiektywna weryfikacja nie jest możliwa. W toku postępowania nie uzyskano kontrdowodów pozwalających na skuteczne zakwestionowanie źródeł pochodzenia tych pieniędzy - argumentuje prowadzący sprawę prokurator Grzegorz Talarek.
Jeden wątek śledztwa wyłączono do odrębnego postępowania. Chodzi o nieujawnione źródła dochodów najbliższego współpracownika Palikota Krzysztofa Łątki, który jest członkiem zarządu lubelskiej PO i z rekomendacji Palikota zajmuje dyrektorskie stanowisko w Urzędzie Miasta w Lublinie.
"Niewątpliwym jest, że Krzysztof Łątka podjął działania, które miały przede wszystkim na uwadze ominięcie zakazu wpłat darowizn ponad limit, poprzez posłużenie się podstawionymi osobami, które zgodziły się na dokonanie wpłat przekazanych im pieniędzy. Celem tego działania było (...) wprowadzenie na konto funduszu wyborczego niezbędnych do pokrycia wydatków związanych z kończącą się kampanią wyborczą lidera listy PO" - przekonuje prokurator w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA