fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Szara strefa szybko się rozrasta

Bezrobocie rośnie, szybko zyskuje też szara strefa. Firmy walczą z kryzysem, więc wzrasta presja na ukrywanie dochodów. Po latach szybkiego rozwoju, gdy szara strefa straciła na znaczeniu, w tym roku może odpowiadać za ponad 16 proc. PKB.
Rzeczpospolita
W czasie kryzysu rośnie liczba nielegalnie zatrudnionych.Szara strefa, głównie w handlu i budownictwie, sięgnąć może wkrótce 16 procent PKB
Według badań resortu pracy jeszcze w 2007 roku, gdy polski wzrost gospodarczy sięgał 6,5 proc., praca w szarej strefie była zwykle dobrowolnym wyborem pracownika, a nie rezultatem braku legalnych miejsc pracy i biedy.
[srodtytul]Przybywa powodów[/srodtytul] Teraz – w sytuacji gwałtownie rosnącego bezrobocia – sytuacja może się diametralnie zmienić. Inna będzie nie tylko motywacja osób pracujących w szarej strefie, ale również jej skala. Zdaniem ekonomistów można spodziewać się, że jej wartość wzrośnie wkrótce z 15 do 16 proc. PKB, co da kwotę ok. 200 mld zł. – Firmy mają coraz więcej powodów do ukrywania dochodów czy skali zatrudnienia, dlatego w czasach kryzysu można przewidywać wzrost szarej strefy – mówi prof. Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers.
Szara strefa na poziomie 15 proc. PKB to ostatnie szacunki Komisji Europejskiej. Wcześniej – w 2006 r. GUS oceniał skalę zjawiska na 15,9 proc. – bez stosownych dokumentów pracowało około miliona osób. Sytuację poprawiła jednak masowa emigracja zarobkowa Polaków, m.in. na Wyspy Brytyjskie. Skalę zjawiska badała m.in. Państwowa Inspekcja Pracy. Jej inspektorzy szukali w firmach nielegalnych form zatrudnienia lub nielegalnej pracy zarobkowej – i w 2008 r. znaleźli je w co piątej z kontrolowanych firm. Inny sposób zastosowało Centrum Badania Opinii Społecznej, ale też tylko zbliżyło się do prawdy. – Ludzie niechętnie się przyznają do pracy w szarej strefie, nawet jeśli pytamy o to delikatnie, a nie w bezpośredni sposób – mówi Michał Wenzel z CBOS. Centrum w grudniu ub.r. już po raz trzeci spróbowało określić udział szarej strefy w polskich firmach. Ankieterzy pytali, czy i jaka część ich płacy nie jest opodatkowana na ZUS. Według ankiety 15 proc. pracowników, czyli co siódmy, zarabia nie do końca legalnie. Co 16. przyznaje, że większość albo wręcz całe wynagrodzenie dostaje pod stołem. Z szarą strefą trudno walczyć, bo poziom przyzwolenia społecznego dla tego zjawiska jest ciągle bardzo wysoki. Z ubiegłorocznego raportu Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych i SMG/KRC wynika, że co trzeci z nas nie ma nic przeciwko osobom podejmującym pracę w gospodarce nieformalnej, a dla kolejnych 20 proc. jest to obojętne. A sama praca w szarej strefie może być opłacalna – dzięki rezygnacji z opłacania składek na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne można więcej zarabiać, co jest dużą pokusą. W dodatku często jednocześnie pobierany jest zasiłek dla bezrobotnych. Nieformalnie zatrudniony pracownik może więc jednocześnie korzystać z przywilejów przysługujących osobom bezrobotnym i dostawać wypłatę do ręki. [srodtytul]Wszystko przez klin[/srodtytul] Prof. Friedrich Schneider z Uniwersytetu w Linzu, ekspert ds. szarej strefy, ocenia, że w większości państw motorem jej rozwoju są wysokie obciążenia podatkowe i opłaty na ubezpieczenia społeczne, czyli wysoki tzw. klin podatkowy. Jego zdaniem w 2003 roku w szarej strefie powstawało aż 30 proc. polskiego PKB. – Dopóki będziemy mieli do czynienia z wysokimi kosztami pracy i korupcją, szara strefa będzie się utrzymywała. Walka policyjnymi metodami i nękanie kontrolami nie pomogą. Efekt dać mogą jedynie zmiany systemowe, których nie widać – mówi Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Teraz szara strefa będzie znów zyskiwać na znaczeniu, bo kryzys zmusza firmy do cięcia kosztów m.in. poprzez zwolnienia grupowe. – Nielegalne zatrudnienie będzie rosło szczególnie w budownictwie i handlu – mówi Ryszard Petru, ekonomista SGH. Deweloperzy wstrzymują nowe projekty i nie są w stanie utrzymywać legalnie dotychczasowego zatrudnienia – zwłaszcza że płace są istotnym elementem ich kosztów. Podobnie małe firmy – na etatach zatrzymają fachowców, a robotników mniej wykwalifikowanych zaczną zatrudniać bez dokumentów. Szara strefa zaczyna też wracać do branży handlowej, choć w tym przypadku często nielegalne zatrudnienie wymuszają pracodawcy. Nie jest to zjawisko zauważalne tylko w Polsce. W 2003 r. w 60 hipermarketach największej firmy handlowej świata amerykańskiego Wal-Martu zatrzymano kilkuset nielegalnych imigrantów, głównie z Europy Wschodniej. Pracowali przy sprzątaniu. Już w latach wcześniejszych firmy sprzątające pracujące dla Wal-Marta płaciły milionowe kary za nielegalne zatrudnianie imigrantów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA