fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Astrofizycy na tropie średniowiecznego zjawiska

Mgławica Kraba
Wikipedia
Wybuchy gwiazd supernowych mają miejsce tak daleko, że według powszechnego przekonania nie wpływają one na dzieje naszej planety. Japońscy naukowcy znaleźli dowody podważające tę tezę: wybuch supernowej z 1006 roku pozostawił geochemiczne ślady w lodach Antarktyki
Jeśli masa gwiazdy przekracza osiem razy masę Słońca, jej losy mogą się potoczyć tylko w jeden sposób: dojdzie do gigantycznej eksplozji, w przestrzeń wyrzucana jest niebywała ilość materii i energii, do środowiska międzygwiezdnego dostają się takie pierwiastki jak węgiel, tlen, neon, żelazo, które z kolei ułatwiają formowanie nowych gwiazd, umożliwiają tworzenie się cząstek prebiotycznych w obłokach pyłu kosmicznego. W minionych stuleciach i tysiącleciach wiele supernowych widocznych było z Ziemi. Zdaniem historyków, najjaśniejsza supernowa, jaką kiedykolwiek obserwowały ludzkie oczy, pojawiła się w roku 1006. Wspominają o niej źródła pisane europejskie, japońskie, chińskie, arabskie. Wydarzenie to miało miejsce 30 kwietnia. Supernowa były tak jasna, że prawdopodobnie przewyższała pod tym względem 60 razy jasność Wenus. Oprócz Słońca, od 1003 lat jest to jedyna gwiazda, która rzucała cień na powierzchni Ziemi. Obecnie, resztki supernowej SN1006 astronomowie obserwują w promieniach rentgenowskich.
Zlokalizowali ją w przestrzeni, wydarzenie miało miejsce w konstelacji Wilka, w pobliżu gwiazdy Beta Lupi, w odległości 7100 lat świetlnych od naszego globu. Wilk należy do gwiazdozbiorów nieba południowego i w naszych szerokościach geograficznych nad horyzont wychodzi wiosną tylko jego północna część. Konstelacja leży w Drodze Mlecznej między Skorpionem i Centaurem. Już od pewnego czasu naukowcy podejrzewali, że potężny wybuch supernowej, który wydarzył się tak blisko Ziemi, powinien pozostawić na niej jakieś ślady. Sprawdził to zespół japońskich astrofizyków i glacjologów, pod kierunkiem prof. Yuko Motizuki. Dokonali wierceń na Antarktydzie, koło japońskiej bazy polarnej Fuji. Doszli bowiem do wniosku, że pod wpływem promieniowania, a zwłaszcza promieni gamma, po wybuchu supernowej SN1006, w stratosferze Ziemi powinno pojawić się dużo jonów azotanów. I znaleźli ślady tych jonów w lodowych odwiertach. Wiek poszczególnych warstw lodu uczeni potrafią już określać bardzo precyzyjnie, z dokładnością nie tylko lat ale także pór roku. Okazało się, że wyjątkowo dużo jonów pojawiło się właśnie w roku 1006, ale także w roku 1054 gdy eksplodowała supernowa w Mgławicy Kraba.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA