fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Premier liczył, że sprawa senatora przyschnie

Paweł Piskorski, szef SD, wyrzucony z PO za łamanie standardów politycznych
[b]Rz: Czy senator Tomasz Misiak zasłużył na wyrzucenie z PO? [/b]
Paweł Piskorski: Nie chcę tego przesądzać. Ale faktem jest, że jego przypadek jest znacznie poważniejszy niż mój czy Zyty Gilowskiej. W mojej sprawie, dotyczącej zalesiania (poseł nie umiał wówczas wykazać, skąd miał na to pieniądze – red.), czy w sprawie Zyty Gilowskiej, której główna przewina polegała na tym, że jej syn ożenił się z pracownicą jej biura, nie było konfliktu interesów czy kumoterstwa. Mimo to wyrzucono nas z partii błyskawicznie. W sprawie Misiaka przez sześć dni nie było żadnej reakcji premiera. Podejrzewam, że liczył, iż sprawa przyschnie i nie trzeba będzie podejmować żadnej decyzji. Za to słyszeliśmy Julię Piterę i Stefana Niesiołowskiego, którzy próbowali bagatelizować historię.
[b]Jednak premier okazał się surowy i jego głos zabrzmiał bardzo zdecydowanie.[/b] To prawda. Choć cała zasługa przypada dziennikarzom, którzy drążyli tę historię, wywierając nacisk na premiera. Szkoda tylko, że Donald Tusk jest niekonsekwentny: wyrzucając Misiaka, zarazem zamyka oczy na grzeszki wicepremiera Waldemara Pawlaka, o którego interesach prasa również szeroko się rozpisywała. [b]Łączy pan te dwie sprawy – senatora PO i szefa PSL?[/b] Oczywiście. W obu przypadkach mamy do czynienia ze złamaniem norm etycznych, o czym zresztą premier sam powiedział. Sądzę, że wyrzucając Misiaka, Donald Tusk chciał przykryć swoją pobłażliwość wobec Pawlaka. Prawdopodobne zdał sobie sprawę, iż próba wyciągnięcia konsekwencji wobec szefa PSL oznaczałaby zerwanie koalicji z ludowcami i wcześniejsze wybory lub w najlepszym przypadku zamianę koalicjanta na SLD. I chyba tego nie chciał. Dlatego musiał pokazać, jaki jest twardy w stosunku do własnych działaczy. [b]Sądzi pan, że gdyby nie było sprawy Pawlaka, los Misiaka mógłby być inny?[/b] Tak uważam, bo w PO były już przypadki stosowania różnych standardów wobec różnych osób. Przypomnę, że prominentny działacz Platformy Andrzej Halicki był doradcą firm deweloperskich, a potem zajmował się tymi sprawami w Sejmie jako poseł. A więc mamy sytuację podobną jak u Misiaka. A Halickiemu nic się nie stało. Nie wykluczam jednak, że premier zastosował chirurgiczne cięcie wobec Misiaka, bo obawiał się, że dziennikarze, drążąc sprawę, mogą się dokopać do powiązań jego spółki. [b]Sugeruje pan, że są w PO jeszcze inne osoby, które również mają coś w tej sprawie na sumieniu? [/b] Twierdzę tylko, że senator Misiak nie działał w próżni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA