fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

PO chce i z PSL, i z Lewicą

Politycy z otoczenia Donalda Tuska zapewniają, że PO nie ma zamiaru pozbywać się z koalicji Waldemara Pawlaka i innych ludowców
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Politycy Platformy, SLD i ludowcy rozmawiali o współpracy na tajnym spotkaniu – dowiedziała się „Rz”
Tajne spotkanie polityków trzech partii może wskazywać, że nie ma racji poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek. – W Platformie jest grupa, która kontestuje koalicję z PSL – mówił w Radiu RMF.
– On wie, że dzwonią, ale nie bardzo wie w którym kościele – mówi „Rz” jeden z polityków Lewicy. Jak udało nam się ustalić, rozmowa polityków z władz PO, PSL i SLD odbyła się w czwartek. Czego dotyczyła? Współpracy tych trzech sił. W jakiej formie? Tego działacze nie chcą zdradzić.
– Od dłuższego czasu puszczamy oko w kierunku SLD – przyznaje polityk PO. – Próbujemy ich przekonać do wspierania naszych projektów. Przyznaje, że w jego partii powstaje plan poszerzenia koalicji o SLD. – Dzięki temu zdobylibyśmy dwie rzeczy: zmniejszona zostałaby rola PSL i mielibyśmy większość potrzebną do obalenia prezydenckiego weta – wyjaśnia. Wygląda więc na to, że alarm podniesiony przez Eugeniusza Kłopotka jest nieco przesadzony. Zwłaszcza jego teza, że kilku polityków z otoczenia premiera przeciwnych ludowcom zaczęło naciskać na Donalda Tuska, by pozbyć się PSL z rządu. – Nie jest tajemnicą, że analizuje się ewentualne nowe rozdanie. Od kolegi z PO wiem, że grupa niechętna obecnej koalicji rozważa dwa scenariusze: przyspieszone wybory lub koalicję z SLD – mówił Kłopotek, który uważa, że krytyczne artykuły o Waldemarze Pawlaku to właśnie próba postawienia PSL pod ścianą i zmuszenia do wyjścia z rządu. Czy w Platformie rzeczywiście rozważany jest taki wariant? Z arytmetycznego punktu widzenia mógłby nawet być dla niej korzystny. Ludowcy mają bowiem w Sejmie 31 posłów, a SLD – 42. Politycy PO stanowczo jednak zaprzeczają, że wobec ludowców mają jakiekolwiek złe zamiary. A już na pewno nie chcą wyrzucać ich z rządu. – Nie ma takich pomysłów – zapewnia „Rz” minister sportu Mirosław Drzewiecki. To on – według sugestii Kłopotka – jest jedną z osób, które podszeptują Donaldowi Tuskowi zmianę koalicjanta. Pozostali to: wicepremier Grzegorz Schetyna i szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. – To karkołomna teza – dodaje Drzewiecki. – Akurat my mamy tylko jeden interes: sprawić, by z PSL współpracowało nam się jak najlepiej – minister sportu podkreśla, że to się udaje. – I to nawet lepiej, niż można się było spodziewać w momencie zawiązywania koalicji. Wobec wypowiedzi Kłopotka dystansują się też inni politycy PSL. – Mówił wyłącznie we własnym imieniu. Absolutnie nie ma wśród nas odczucia, że ktoś dąży do rozbicia koalicji – mówi „Rz” Eugeniusz Grzeszczak, PSL-owski minister z Kancelarii Premiera, a zarazem jeden z najbliższych współpracowników Waldemara Pawlaka. Sam szef PSL dodaje, że poseł Kłopotek ma swój urok: – Ostro się wypowiada, ale czasem przerysowuje. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail][/i] [ramka][srodtytul]SLD zaszkodziłby Platformie [/srodtytul] [b]dr Jarosław Flis, socjolog z UJ[/b] [b]Rz: Eugeniusz Kłopotek twierdzi, że w PO jest grupa polityków chcących rozbić koalicję. Myśli pan, że jest coś na rzeczy?[/b] [b]Jarosław Flis:[/b] Raczej nie. Choć nie wątpię, że w Platformie są tacy, którzy czują miętę raczej do SLD niż do ludowców. Sądzę jednak, że realnego planu odwracania koalicyjnych sojuszy nie ma. Dla PO byłoby to zbyt ryzykowne. [b]Myśli pan o głosach oburzenia, że PO brata się z komunistami?[/b] Nie tylko. Z badań wynika, że w Polsce elektorat prawicowy to ok. 40 proc. Część tych wyborców głosuje dziś na PO. Mariażu z postkomunistami na pewno by jej nie wybaczyli. Flirt z lewicą mógłby się też okazać bardzo groźny dla jedności samej Platformy. Tak bliska współpraca z SLD mogłaby bowiem doprowadzić do napięcia na jej prawym skrzydle, a w konsekwencji być może nawet do rozłamu. Dlatego sądzę, że ani sam premier, ani jego otoczenie nie myślą o zrywaniu koalicji z PSL. Po prostu nie mają w tym żadnego interesu. [b]A Danuta Hübner na listach PO czy Włodzimierz Cimoszewicz delegowany przez rząd do Rady Europy to przypadek?[/b] Tu nie chodzi o koalicję, ale o poszerzenie elektoratu przez pokazanie, jak słaby jest SLD. [b]Pana zdaniem poszerzenie koalicji o SLD mogłoby wchodzić w grę?[/b] Trwałe poszerzenie koalicji raczej nie jest możliwe. To byłoby karkołomne. Bo gdyby dokooptować do koalicji SLD, to po co w niej PSL? Oczywiście jest argument odrzucania prezydenckiego weta. Tylko że to rozwiązanie nie byłoby korzystne ani dla PSL, ani dla SLD. Platforma mogłaby ich zacząć rozgrywać przeciw sobie. [i] —rozmawiał Karol Manys[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA