fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Merkel przyjedzie do Polski?

Angela Merkel gościła ostatnio w Gdańsku w czerwcu 2008 roku. Czy pojawi się tu ponownie na wrześniowe uroczystości?
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Konflikt o Steinbach popsuł stosunki polsko-niemieckie. Berlin wciąż nie podjął decyzji, czy na rocznicę wybuchu II wojny światowej przyjedzie do Gdańska niemiecki prezydent czy kanclerz Angela Merkel
Strona polska jest pewna, że na wrześniową uroczystość do Gdańska przyjedzie kanclerz Angela Merkel. – Jako pierwsza ze światowych przywódców potwierdziła swój przyjazd – powiedział wczoraj minister kultury Bogdan Zdrojewski. Ale, jak się dowiaduje „Rzeczpospolita”, decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. – Nadal trwają ustalenia, czy nie będzie nas reprezentował prezydent – słychać w Berlinie.
Kanclerz Merkel powiedziała premierowi Donaldowi Tuskowi, że przyjęła jego zaproszenie i pojawi się na Westerplatte. Powtórzyła to przed dwoma tygodniami w Hamburgu, tuż po sporze o szefową Związku Wypędzonych, nominowaną do fundacji zajmującej się upamiętnianiem wysiedleń Niemców po II wojnie światowej. Wizyta w rocznicę wybuchu wojny w Polsce może być jednak dla niej niewygodna politycznie. Będzie to ostatni etap kampanii przed wyznaczonymi na 27 września wyborami do Bundestagu, w czasie której może odżyć sprawa konfliktu o Erikę Steinbach. Tym bardziej że 22 sierpnia pani kanclerz będzie obecna na corocznej uroczystości Związku Wypędzonych „Dzień stron ojczystych”. Długie milczenie Angeli Merkel w czasie ostatniej konfrontacji polsko-niemieckiej było krytykowane w konserwatywnych kręgach w Niemczech, które domagały się twardszej postawy wobec Warszawy.
[wyimek]Dla Berlina Bartoszewski jest spalony jako dyplomata. – Staliśmy się ofiarą szantażu – mówią Niemcy[/wyimek] Niemcom trudno też zaplanować ewentualną wizytę prezydenta, bo nie wiadomo, kto nim będzie po majowych wyborach. Konkurentką Horsta Köhlera jest przedstawicielka SPD Gesine Schwan, która już zapowiedziała, że jest gotowa odwiedzić Polskę w charakterze prezydenta i wygłosić w Sejmie przemówienie po polsku. – Oczywiście z politycznego punktu widzenia byłoby lepiej, gdyby pani kanclerz zdecydowała się uczestniczyć w tak ważnych dla Polski uroczystościach. To ona, a nie prezydent RFN, jest bezpośrednio zaangażowana w kształtowanie relacji z Polską – uważa Stephen Bastos, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Niemcy zapewniają, że brak oficjalnej decyzji nie ma nic wspólnego z ostatnim sporem o Erikę Steinbach. Przyznają jednak, że konflikt poważnie zaszkodził stosunkom polsko-niemieckim. Berlin ma pretensje, że wysłannik polskiego rządu Władysław Bartoszewski nagłośnił planowane spotkanie z kanclerz Merkel i zagroził, że jeśli nie uzyska od niej ustępstw, wzajemne stosunki ulegną pogorszeniu. – Dla nas Władysław Bartoszewski jest już spalony jako dyplomata. Zależało nam na poufnych rozmowach, a staliśmy się publicznie ofiarą szantażu. Polskie władze doskonale wiedzą, że w rozmowach z więźniem Auschwitz każdy Niemiec będzie uległy i znajdzie się na z góry przegranej pozycji – mówi „Rz” anonimowy przedstawiciel niemieckiego MSZ. Jego zdaniem premier Donald Tusk świadomie wyznaczył Bartoszewskiego do kontaktów z Niemcami, licząc, że zmusi ich do ustępstw. Dowodem na to może być wypowiedź szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który wprost ostrzegł, że „zlekceważenie głosu byłego więźnia Oświęcimia, honorowego obywatela Izraela, byłoby nieroztropne”. – Wygląda na to, że premier za wszelką cenę chciał stworzyć wrażenie poprawy stosunków z Berlinem, ale powstała wydmuszka, a nie prawdziwe porozumienie – podkreśla niemiecki dyplomata. Eksperci wskazują, że nie ma mowy o powrocie do epoki lodowcowej w relacjach polsko-niemieckich. – Jest regres, ale nie ma katastrofy – twierdzi Kai--Olaf Lang z fundacji Nauka i Polityka. Przyznaje, że wielu niemieckich polityków przeżyło ostatnio „umiarkowany szok”. Jest także przekonany, że władze w Berlinie zorientowały się już, że także w rozmowach z rządem Tuska w kwestiach historycznych zalecana jest jak największa ostrożność. – Wszystko to nie przeszkadza jednak we współpracy w ważnych sprawach, jak polityka wschodnia czy problemy europejskie – twierdzi Lang. – Na niczym nie zależy nam tak bardzo, jak na dobrych relacjach polsko-niemieckich. Oczywiście mają one swój kontekst historyczny, ale są coraz bardziej związane ze wspólnym funkcjonowaniem w NATO i UE – zapewnia zaś „Rz” Krzysztof Lisek (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. [i]Oficjalna strona kanclerz Niemiec [link=http://]www.angela-merkel.de[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA