fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Siedział w więzieniu, a konkubina wypłaciła pieniądze

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Bank jednak za to nie odpowie. Sądy dwu instancji uznały, że ponieważ właściciel udostępnił jej tę kartę, to stratę miał niejako na własne życzenie.
[b]Chodziło o IKM czyli Identyfikacyjną Kartę Magnetyczną (w tym wypadku Banku Pekao SA), która pozwala wypłacić pieniądze w banku (nie bankomacie) bez konieczności okazania dowodu osobistego[/b]. Ponieważ posiada zakodowane informacje o właścicielu rachunku może on wypłacić pieniądze (do określonego limitu, w tym wypadku było to 2 tys. USD), po przyłożeniu jej do elektronicznego czytnika w kasie bądź przy stanowisku obsługi klientów oraz wystukaniu PIN-u.
[b]Z możliwości tej skorzystała Małgorzata K., wówczas (kilka lat temu) konkubina Igora C., który wtedy trafił na dłużej do więzienia. Wyjmowała z konta 3 razy po 100 USD oraz raz 800.[/b]
Gdy właściciel znalazł się na wolności, pozwał bank domagając się odszkodowania — równowartości owych 1100 dolarów (zażądał też dużo większej kwoty za rzekome straty (kłopoty) spowodowane utratą tej dość drobnej kwoty. Twierdził m.in, że gdy je miał zaangażowałby do obrony adwokata i w ogóle by nie poszedł do więzienia, ale tych wątków nikt poważniej nie traktował).
Zarzut wobec banku był jednak poważniejszy. — Bank wypłacił pieniądze osobie nieuprawnionej — wskazywał pełnomocnik powoda (z urzędu) adwokat Przemysław Piotrowski. — Mógł wypłacić tylko jemu, albo jego matce, która miała pełnomocnictwo.
Pełnomocnik banku mec. Julian Przygódzki bronił go wskazując, że ponieważ właśnie był ustanowiony na rachunku pełnomocnik — kobieta‚ mogło to kasjerkę dodatkowo uśpić. Warunkiem skorzystania z tego rodzaju karty jest zaś tylko jej posiadanie i wystukanie poprawnego PIN, dopiero przy wypłacie powyżej 2 tys. USD pracownik banku miał obowiązek wylegitymować wypłacającego pieniądze. Poza tym twierdził prawnik banku, że kobieta działała za wiedzą poszkodowanego.
[b]Sąd Apelacyjny (podobnie jak wcześniej okręgowy) uznał jednak, że Igor C. w ogóle nie jest poszkodowany (sygn. I ACa 71/08)[/b]. Nie można mówić o jego szkodzie, owszem stracił pieniądze na rachunku, ale odbyło się za jego zgodą. Sądy dały wiarę zeznaniom Małgorzaty K., że [b]kiedy Igor C. został zatrzymany kazał jej odebrać jego rzeczy z mieszkania kolegi wraz z kartą oraz podał jej numer PIN. Musiał się więc liczyć, że może je z konta wyjąć[/b]. Poza tym sądy uwierzyły, że dolary przeznaczyła na paczki dla niego.
Wyrok jest prawomocny, ale formalnie służy skarga kasacyjna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA