Nieruchomości

Miasteczko przy hucie pod znakiem zapytania

Czy obok huty wyrosną mieszkania, zdecydują stołeczni samorządowcy
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Miała być ogromna inwestycja na kilka tysięcy mieszkań. Deweloper już opowiadał o planach budowy mieszkaniowego giganta w rejonie Huty ArcelorMittal.
Tymczasem władze przedsiębiorstwa złożyły wniosek, by plan zagospodarowania nie pozwalał na budowę osiedli w tym rejonie. Będą się nad tym głowić stołeczni radni.
Pirelli Pekao Real Estate (PPRE) jest właścicielem ponad 90 hektarów gruntów położonych obok dawnej Huty Warszawa, dziś ArcelorMittal. Działki dewelopera znajdują się między ulicami: Improwizacji i Wójcickiego oraz Rokokową, Nocznikowskiego, Zgrupowania AK „Kampinos” i Encyklopedyczną.
Firma PPRE pracuje już nad stworzeniem swoistego miasteczka. – Na tych terenach powstanie zespół mieszkaniowo-usługowy. Budynki mieszkalne, miejsca pracy oraz budynki użyteczności publicznej będą sąsiadować z terenami zielonymi i rekreacyjnymi – tłumaczył nam w sierpniu Marcin Wolski, senior marketing manager z PPRE. Dodał, że rozpoczęcie budowy pierwszego etapu planowane jest na 2012 rok.W pierwszej fazie projektu w rejonie huty miało powstać 8400 mieszkań. Docelowo na ok. 230 hektarach firma chce utworzyć 720 tys. mkw. powierzchni mieszkaniowej. Na wniosek dewelopera ratusz wszczął procedurę zmiany studium zagospodarowania, które w tym miejscu przewiduje dziś obiekty przemysłowo-usługowe. Planu zagospodarowania na razie nie ma. Pomysł dewelopera w sprawie gigantycznej inwestycji nie podoba się tymczasem koncernowi ArcelorMittal, który rozwija działalność, z roku na rok produkując coraz więcej ton stali. Jak mówi Ewa Karpińska, rzecznik ArcelorMittal, uruchomiona kilka dni temu nowa walcownia, która kosztowała ponad 80 milionów euro, może wyprodukować nawet 650 tysięcy ton stali rocznie. Koncern wystąpił do ratusza z wnioskiem dotyczącym powstającego planu zagospodarowania. Huta chce, by na terenach w jej sąsiedztwie możliwa była tylko zabudowa przemysłowa. – Trudno sobie wyobrazić budynki mieszkalne sąsiadujące bezpośrednio z tak dużym zakładem przemysłu ciężkiego – tłumaczy Ewa Karpińska. Przyznaje jednak, że w ostatnich latach jej firma zainwestowała w ekologię, zmniejszając emisję pyłów o 89,3 proc, a emisję gazów o 63,4 proc. – Wszystkie wdrażane w ArcelorMittal Warszawa technologie są zgodne z najbardziej wymagającymi normami ochrony środowiska – zapewnia rzeczniczka. Dodaje, że ciężko jednak w tym miejscu planować spokojne osiedle. – Chociażby dlatego, że trzeba do naszego zakładu dostarczyć drogą kolejową i za pomocą ciężarówek przynajmniej 700 tysięcy ton złomu rocznie i wywieźć – głównie tirami – 600 tysięcy ton wyrobów gotowych – podkreśla Ewa Karpińska. Stanowiska koncernu ArcelorMittal nie chce komentować deweloper. – Prowadzimy rozmowy z urzędem miasta na temat zmian w studium zagospodarowania terenów byłej Huty Lucchini. Uważamy, że zakupione tereny doskonale nadają się na lokalizację projektowanej dzielnicy mieszkaniowej. Bogate doświadczenie Pirelli Pekao Real Estate w zakresie tworzenia tego typu inwestycji wskazuje, że prawidłowe zaprojektowanie stref buforowych pozwala na koegzystowanie i rozwój terenów nieprzemysłowych i przemysłowych – napisała firma w swoim oświadczeniu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w projekcie PPRE między planowanym osiedlem a hutą ma powstać rozdzielający pas terenu – strefa buforowa. W niej miałyby się znaleźć m.in. wały, skarpy ziemi, a także tereny zielone oraz bariery akustyczne, które miałyby chronić mieszkańców od hałasu dobiegającego z huty. Poza tym firma chciałaby, aby fasady jej budynków w strefie buforowej miały tzw. double skin, czyli podwójny system elewacji stanowiący dodatkowe zabezpieczenie akustyczne budynków. Władze miasta jak na razie nie opowiadają się za żadnym rozwiązaniem. – Plan miejscowy jest na zbyt wczesnym etapie sporządzania, by można było dziś cokolwiek przesądzić – mówi „Rz” Marek Mikos, p.o. dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w stołecznym ratuszu. – Swego czasu deweloper zaczął tu kupować grunty, bo była mowa, że huta przestanie działać. Te doniesienia były na tyle wiarygodne, że można było się zastanawiać nad dopuszczeniem w tym miejscu budowy osiedli mieszkaniowych – przypomina Marek Mikos. – Dziś sytuacja jest inna, władze huty zapowiadają rozwinięcie produkcji i trudno z tym polemizować – dodaje. Niemniej procedury planistyczne są już wszczęte. Żeby jednak w planie zagospodarowania znalazł się zapis o możliwości budowy mieszkań w rejonie huty, musi być zmienione studium uwarunkowań. – Chcemy wziąć pod uwagę wszystkie argumenty za i przeciw – mówi Marek Mikos. – Musimy odpowiedzieć na pytanie, czy lokalizacja mieszkań przy działającej hucie jest dobrym pomysłem – dodaje. Na razie Rada Warszawy musi podjąć decyzję, czy zmiany w studium uwarunkowań są konieczne. Jeśli samorządowcy stwierdzą, że nie, przygotowywany plan miejscowy utrzyma zapisy o przeznaczeniu terenu pod obiekty przemysłowo-usługowe. Jeśli jednak radni dojdą do wniosku, że studium trzeba zmienić, debata o przeznaczeniu gruntów wokół huty nabierze przyspieszenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL