Służba zdrowia

Ministerstwo zamiast ideologią zajmie się zdrowiem

Platforma chce, by Ewa Kopacz zajmowała się szpitalami, a nie aborcją, kastracją pedofilów czy refundacją zapłodnienia in vitro
Posłowie Platformy tak tłumaczą ten pomysł: – Najbardziej zależy nam na szybkim i sprawnym przygotowaniu reformy zdrowia. Inne sprawy mogą poczekać. Myślę, że tego oczekuje premier – mówi Damian Raczkowski (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Zdrowia.
Tymczasem w ciągu ostatnich kilku tygodni w mediach dyskutowano nie o reformie. Ogromne emocje wywołała propozycja minister zdrowia Ewy Kopacz farmakologicznej kastracji pedofilów. – Przepisy dotyczące karania pedofilii będzie tworzyło Ministerstwo Sprawiedliwości – mówi dziś Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
Stało się tak, bo jak przekonują politycy, zaważyły problemy prawne związane z wprowadzeniem przymusowej kastracji chemicznej. Resort zdrowia projekt ma pilotować. Jeszcze gorzej potoczyła się sprawa programu opieki nad matką i dzieckiem. Przy tej okazji Ewa Kopacz zapowiedziała, że powstanie rejestr kobiet w ciąży. Wspomniała też, że chce walczyć z nielegalną aborcją. – Wszyscy dobrze wiemy, co kryje się za ogłoszeniami „wywoływanie miesiączki” albo „Ginekolog, wszystkie zabiegi”. Trzeba coś z tym zrobić – mówiła. Tworzenie rejestru i walka z aborcją natychmiast zostały przez media powiązane. Zaprotestowały feministki – a przed głosowaniami nad ustawami zdrowotnymi rządowi zależy, by nie zaogniać stosunków z lewicą. Protestowali także prawnicy. „Kobieta miałaby się stać w ten sposób opatrzonym statystycznym numerem upaństwowionym inkubatorem nienarodzonych” – pisał w „Rz” konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. – Program opieki nad kobietami w ciąży jest potrzebny. Wypowiedź na temat aborcji była tylko dygresją. Niefortunnie obie te sprawy zostały skojarzone – uważa Jakub Gołąb. Ale zdaniem polityków z władz PO projekt był indywidualnym pomysłem minister zdrowia, niekonsultowanym wcześniej z rządem. – Minister zdrowia ma reformować, a nie wywoływać konflikty – mówi „Rz” polityk z otoczenia premiera. Urzędnicy resortu twierdzą, że nie chcą się już z tego wszystkiego tłumaczyć. – Tylko nam to szkodzi – przyznają. Od Ministerstwa Zdrowia została też odsunięta wywołująca spory ideologiczne refundacja zabiegów in vitro. Ewa Kopacz zapowiedziała ją tuż po objęciu urzędu. Premier nic o tym nie wiedział, w chwili ogłoszenia tego projektu nie było na niego pieniędzy. – Szef rządu oceniał, że niepotrzebny nam nowy konflikt, i to do tego z Kościołem – mówi polityk PO. Dzisiaj prace nad refundacją in vitro przejął zespół ds. bioetyki przy Kancelarii Premiera, któremu przewodniczy poseł PO Jarosław Gowin, opowiadający się za finansowaniem zabiegów tylko dla małżeństw. Platforma liczy, że prace nad ustawami zdrowotnymi zakładającymi m.in. przekształcenie szpitali publicznych w spółki zakończą się w Sejmie jeszcze w październiku. masz pytanie, wyślij e-mail do autorek s.szparkowska@rp.pl, d.kolakowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL