Firma

Zadłużeni emeryci są dyskryminowani

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Emerytowi, który ma długi, może zostać po egzekucji na życie 318 zł miesięcznie, renciście jeszcze mniej, bo tylko 244 zł. Nierzadko ZUS obniża im świadczenia, bo sam pomylił się w obliczeniach i teraz odbiera nadwyżkę
Minimalne świadczenie z ZUS pobiera ponad 600 tys. osób. Problem dotyczy jednak wszystkich emerytów i rencistów niezależnie od wysokości ich świadczenia. W wyniku egzekucji bowiem może ono zostać obniżone do wysokości połowy minimalnego świadczenia. To dużo poniżej wyliczanego przez Instytut Pracy i Polityki Społecznej minimum socjalnego.
Na początku roku instytut wyliczył, że w wypadku pracowników minimum to wynosi 820 zł miesięcznie, a w wypadku emerytów jest odrobinę wyższe – 822 zł. – Zwraca się do nas wiele osób, którym w wyniku potrącenia zadłużenia z ich świadczeń zostaje na życie od 200 do 300 zł miesięcznie – mówi Barbara Błońska z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Naszym zdaniem przepisy o egzekucji należności ze świadczeń emerytalno-rentowych zagrażają ich egzystencji. Takie kwoty nie wystarczają bowiem nawet na żywność, nie mówiąc o opłatach czy lekarstwach.
Ze skarg napływających do RPO wynika, że do obniżenia świadczeń dochodzi wówczas, gdy np. ZUS obliczy za wysoką emeryturę. Kiedy zorientuje się, że popełnił błąd, potrąca nadpłacone świadczenie. Jeśli więc ZUS pomyli się nawet o 10 zł miesięcznie, to kwota, jaką może ściągnąć z emerytury z ostatnich trzech lat, wynosi prawie 4 tys. zł. Dla osoby pobierającej najniższe świadczenie egzekucja nadpłaty oznacza więc życie poniżej poziomu egzystencji przez najbliższy rok, choć nie ponosi ona żadnej winy. Tak samo jest, gdy osoba pobierająca wcześniejszą emeryturę lub rentę pracuje jednocześnie na etacie lub zleceniu. Jeśli zarobki przekroczą przewidziane w przepisach limity powodujące zmniejszenie lub zawieszenie świadczenia, nadpłaconą kwotę trzeba zwrócić. Niejednokrotnie zadłużenie wynika np. z zaległości w opłacaniu składek na ZUS od prowadzonej przez rencistów działalności gospodarczej. Wtedy ZUS ma nawet dziesięć lat na dochodzenie zaległości. Problem jest tym poważniejszy, że osoby, którym w wyniku egzekucji ZUS zostało 200 – 300 zł na przeżycie przez cały miesiąc, nie skorzystają ze wsparcia pomocy społecznej. Choć udzielenie tej pomocy jest uzależnione od niskich dochodów, pomoc społeczna bierze jednak pod uwagę ich dochód przed potrąceniami. RPO zwrócił uwagę na nierówność traktowania pracowników i emerytów w razie egzekucji zadłużenia takich osób. W wypadku pracowników egzekucja należności jest ograniczona do wynagrodzenia minimalnego, czyli w kieszeni zainteresowanego musi zawsze zostać 1126 zł (w przyszłym roku ta kwota wzrośnie do 1204 zł). Stanowisko Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wydane jeszcze przez poprzednią ekipę rządową, które zostało przesłane do rzecznika w zeszłym roku, wskazuje na to, że podniesienie limitu świadczenia niepodlegającego egzekucji mogłoby spowodować, że wiele osób, które teraz pobierają najniższe świadczenie, mogłoby się zupełnie bezkarnie zadłużać. Spowodowałoby to także obniżenie wpływów z egzekucji, co – zdaniem ministerstwa – mogłoby zagrozić wypłacalności ZUS. RPO czeka na odpowiedź MPiPS, wskazuje jednak, że trzeba wyrównać poziom ochrony emerytury lub renty przed egzekucją do wysokości najniższego świadczenia. Możliwe jest nawet zaskarżenie przez rzecznika tych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego jako dyskryminujących osoby pobierające świadczenia z ZUS. Duże znaczenie przy podjęciu tej decyzji będzie miało podanie przez resort pracy konkretnych danych, w ilu wypadkach jest prowadzona egzekucja i jakie kwoty są ściągane w ten sposób. Gertruda Uścińska Instytut Pracy i Polityki Społecznej Minimalne emerytury i renty mają zagwarantować poziom świadczeń zaspokajający podstawowe potrzeby osób, które zrezygnowały już z aktywności zawodowej. Ochrona ich świadczenia przed egzekucją na poziomie połowy najniższego świadczenia wydaje się niewystarczająca, gdyż takie osoby mają większe wydatki związane z utrzymaniem i ochroną zdrowia niż pracownicy, których wynagrodzenie jest chronione na czterokrotnie wyższym poziomie. Uważam, że emeryci i renciści powinni być traktowani tak samo jak pracownicy. Powinni być chronieni przed egzekucją na poziomie najniższego świadczenia. Wydaje się, że wraz ze zmianą systemu emerytalnego od początku przyszłego roku dotychczasowe przepisy o emeryturach i rentach minimalnych nie będą adekwatne do nowych regulacji. Nie wiadomo jeszcze, jakie będą warunki niezbędne do otrzymania minimalnego świadczenia. Dotychczas był to staż pracy, który w nowym systemie nie będzie już kryterium przyznania emerytury. Potrzebna jest teraz dyskusja o warunkach, jakie będą decydowały o przyznaniu minimalnego świadczenia w nowym systemie i jego wysokości.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL