Sport

Wielki skok Voigta

Rzeczpospolita
Niemiec Jens Voigt po brawurowym rajdzie w zimnie i deszczu wygrał w Zakopanem i został liderem wyścigu. To oznacza, że jego końcowy triumf jest prawie pewny. W sobotę ostatni etap do Krakowa
Pogoda nie przestaje pisać scenariusza wyścigu. Zapowiadający największe emocje pierwszy górski etap został skrócony z 201,7 do 118 kilometrów. Organizatorzy podjęli taką decyzję ze względu na ekstremalne warunki atmosferyczne (zimno, deszcz i mgła).
Zamiast z Krynicy kolarze wystartowali z Piwnicznej. Zrezygnowano też z pętli wokół Zakopanego, gdyż rano w najwyższym punkcie trasy na Głodówce padał śnieg i było 0 stopni. Z pięciu zaplanowanych górskich premii zostały trzy.
– Pochodzę z Bretanii. Tam pada jeszcze częściej niż tutaj, więc deszcz mnie nie przeraża. Gorzej z temperaturą. Zimno źle wpływa na mięśnie. Tak czy inaczej z Polski wywiozę najlepsze wspomnienia. Ludzie są wspaniali – powiedział „Rz” 24-letni Perrig Quemeneur (Bouygues Telekom). Młody Francuz w piątek ukończył trudny etap na ostatnim, 115. miejscu. Na trasie wycofali się m.in. mistrz olimpijski z Pekinu Hiszpan Samuel Sanchez, Polak Bartłomiej Matysiak, a w ogóle nie wystartował ubiegłoroczny zwycięzca wyścigu Belg Johan Van Summeren. Bohaterem dnia był jednak niemiecki weteran Jens Voigt (duńska grupa CSC Saxo Bank), który dwa dni temu skończył 37 lat. W stylu znanym z brawurowych etapowych zwycięstw w Tour de France odjechał samotnie z peletonu, doścignął i po chwili zostawił z tyłu wyprzedzających go dwóch kolarzy i z przewagą 47 sekund nad swym rodakiem Tonym Martinem z triumfalnym gestem mijał linię mety w Zakopanem pod Wielką Krokwią. Czwarte miejsce ze stratą 1.15 min zajął Marek Rutkiewicz, przegrywając na finiszu z Włochem Franco Pellizottim (Liquigas Gaspol). Polak awansował na 13. miejsce w klasyfikacji generalnej, najlepsze z naszych reprezentantów. – Byłbym bardziej zadowolony, gdybym zajął trzecie miejsce – mówił na mecie kolarz grupy Mróz Action Uniqa. – Nie wiedziałem, że przed nami oprócz Voigta jedzie jeszcze jeden kolarz. Czy nie przegapiłem odjazdu Voigta? To było zaskoczenie dla wszystkich. Niemiec pojechał niesamowicie mocno w chwili, gdy szybkie tempo rozkręciła jego grupa CSC. Był nie do dogonienia. Próbowaliśmy gonić, ale Jens był dzisiaj zdecydowanie najmocniejszy. Czy w sobotę będę walczył o zwycięstwo? Zobaczymy. Trasę znam prawie w stu procentach, bo mieszkam teraz w Myślenicach i wiedzie ona po drogach, na których trenuję. Nie ma tam jednak terenów, na których peleton mógłby się porwać. Dziś tym bardziej szkoda tych 12 sekund, które straciłem do ucieczki na etapie do Rzeszowa. Byłbym o wiele wyżej w klasyfikacji generalnej. Zakopane było etapowym miastem Tour de Pologne po raz 14. Ostatnio, dziesięć lat temu, wygrał tu Kazach Aleksander Winokurow. Dziś ostatni siódmy etap z Rabki-Zdroju do Krakowa (153,6 km), który zapewne nic nie zmieni. Voigt może się już witać ze zwycięstwem. Piwniczna - Zakopane (118 km) 1. J. Voigt (Niemcy, CSC) 3:05.55; 2. T. Martin (Niemcy, Columbia) 47 s straty; 3. F. Pellizotti (Włochy, Liquigas Gaspol) 1.15; 4. M. Rutkiewicz (Polska BGŻ) tsc; 5. A. Davis (Australia, Quick Step) 1.24; 6. F. Wegmann (Niemcy, Gerolsteiner)... 14. D. Baranowski (Polska BGŻ); 32. S. Szmyd (Polska, Lampre) tsc. Po 6. etapach 1. Voigt 19:06.50; 2. L.Y. Bak (Dania, CSC) 1.22 min straty; 3. Pellizotti 1.24; 4. Davis 1.27; 5. F. Gavazzi (Włochy, Lampre) 1.28; 6. G. Rast Szwajcaria, Astana) 1.33; ...13. Rutkiewicz 1.39; 30. Baranowski 1.48; 35. Szmyd 2.03; 47. M. Bodnar (Polska, Liquigas Gaspol) 5.22.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL