Świat

Brudne gry sztabów wyborczych

Rzadkie chwile wyborczego pojednania - 11 września
AFP
Gwałtowne naginanie prawdy do własnych interesów staje się normą obecnej kampanii wyborczej. Nawet mistrz brudnej gry wyborczej Karl Rove czuje niesmak
Nie tak dawno Barack Obama i John McCain zapowiadali, że zerwą z niechlubną tradycją obrzucania się błotem i łgania, jaka od jakiegoś czasu towarzyszy prezydenckim wyborom. – Nie wybiorę niskiej drogi do najwyższego urzędu w tym kraju – mówił republikanin na starcie swej kampanii. Na kilka tygodni przed wyborami jest jednak jasne, że za sprawą kampanii 72-letniego senatora niska droga stanie się w tym roku jeszcze niższa.
Potwierdza to nawet legendarny były naczelny strateg George’a W. Busha Karl Rove, zwany przez swego byłego szefa „Architektem”. – Kampania McCaina posuwa się o krok za daleko, przypisując Obamie rzeczy, które nie wytrzymują testu prawdy – stwierdził Rove, słynący ze stosowania brudnych sztuczek wobec rywali.
Jeden z najnowszych spotów reklamowych McCaina oskarża na przykład Obamę o to, że jedynym jego „sukcesem” w reformowaniu edukacji było zagłosowanie za ustawą wprowadzającą edukację seksualną dla pięciolatków. Tymczasem jak zauważa „New York Times”, jeśli ustawa ta obejmowała przedszkolaków, to tylko w formie ostrzeżeń przed molestowaniem seksualnym. „Testu prawdy” nie wytrzymują też twierdzenia kandydatki na wiceprezydenta Sarah Palin, jakoby sprzedała swój gubernatorski samolot na e-Bayu czy była przeciwna budowie słynnego „Mostu Donikąd” na Alasce. Demokraci, którzy wypuścili nowy spot reklamowy zarzucający McCainowi kampanię oszczerstw i uruchomili stronę internetową monitorującą „wszystkie kłamstwa” rywala, byli zachwyceni wypowiedzą „Architekta”. – Dla tych, którzy wciąż nie byli przekonani co do tego, że McCain prowadzi najbrudniejszą kampanię w historii: nawet Karl Rove, człowiek, do którego należał dotychczasowy rekord, oświadczył, że McCain posunął się za daleko – stwierdził rzecznik kampanii Obamy Tommy Vietor. Oświadczenie to było najlepszym przykładem tego, jak deformowana jest prawda w tej kampanii. Vietor nie wspomniał bowiem ani słowem o tym, że Rove zarzucił kampanii demokraty to samo, co republikanom: przeinaczanie prawdy. Obama przez długi czas powtarzał na przykład, że McCain chce prowadzić wojnę w Iraku przez 100 lat, przeinaczając znaczenie słów swego rywala, który miał na myśli obecność wojsk USA na wzór tej, jaka od ponad 60 lat istnieje w Niemczech, Japonii czy Korei Południowej. Chyba najniżej sięgnął demokratyczny kandydat w spocie, w którym zgodnie z prawdą zarzuca swemu rywalowi, iż nie używa on Internetu i nie wysyła własnych e-maili. Nie podaje jednak powodu: McCain nie może używać komputera i pisać na klawiaturze z powodu obrażeń, jakich doznał w czasie wietnamskiej niewoli. Mimo to zdaniem wielu komentatorów „przeinaczenia” Obamy nie idą tak daleko jak w przypadku jego republikańskiego rywala. – To zupełnie inna liga. Spotów wyborczych Obamy nie da się porównać ze zwykłymi kłamstwami McCaina – twierdzi znany komentator polityczny Andrew Sullivan. Serwis o wyborach w USA
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL