fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nie ćwiczymy rzutów karnych

Reuters
Rozmowa z Christophem Metzelderem, obrońcą reprezentacji Niemiec i Realu Madryt
Rz: W reprezentacji Hiszpanii gra tylko dwóch piłkarzy z Realu, ale pewnie i tak jest pan w drużynie ekspertem od dobrych i słabych stron finałowego rywala?
Christoph Metzelder: Ciekaw jestem, co byśmy zrobili, gdyby przyszło zagrać z Rosjanami, kogo byśmy wtedy obwołali specjalistą. U nas nic się nie zmienia. Ekspertem pozostaje szef banku informacji Urs Siegenthaler, jego wiedza nie tylko na temat Hiszpanów jest imponująca. Mamy w planach długą naradę na temat sposobu gry przeciwnika i oglądanie przygotowanego przez Ursa filmu, ale jeśli będą pytania również do mnie, nie ma problemu. Mogę powiedzieć to samo, co widzą wszyscy. Hiszpanów trudno złamać, przełamali wreszcie klątwę ćwierćfinałów i uwierzyli, że stać ich na wszystko. Ale wiem też, że czują respekt przed nami. W finałach decydują specyficzne umiejętności i my je mamy. Z Ikerem Casillasem i Sergio Ramosem wymieniliśmy po półfinałach esemesy. Pogratulowaliśmy sobie awansu.
Nie znalazł się jeszcze w tym turnieju rywal, który potrafiłby zatrzymać hiszpańskich pomocników.
Dlatego bez względu na to, w jakim ustawieniu zagramy, musimy przede wszystkim zablokować środek boiska.
W taki sposób jak Włosi? Ćwiczycie na treningach rzuty karne?
Nie, nie chcemy czekać tak długo. Nawet do dogrywki, nasz cel to rozstrzygnięcie meczu w 90 minut.
Niemiecka obrona będzie miała dużo pracy, a po poprzednich meczach nie zawsze byliście chwaleni.
Gdy się wchodzi na scenę, trzeba się liczyć z tym, że nie czekają nas tylko brawa. Przygotowywałem się do turnieju w trudnych warunkach, po kontuzjach ścigałem się z czasem, ale mam wrażenie, że ten wyścig wygrałem. To, co się mówi i pisze o naszej obronie, nigdy mnie nie interesowało i nadal nie interesuje. Nie zamierzam robić żadnych podsumowań przed niedzielnym wieczorem.
Jakby pan porównał ostatni finał, w którym grali Niemcy, w mistrzostwach świata 2002 roku, z niedzielnym?
Wtedy byliśmy w cieniu Wielkiej Brazylii, nikt na nas nie stawiał. Teraz mamy większe szanse na zwycięstwo.
Po zdobyciu tytułu zgoli pan brodę?
Zgolę niezależnie od wyniku. To będzie znak, że Euro 2008 dobiegło końca.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA