fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Złoty silny, kredyt tańszy

Rzeczpospolita
Polski pieniądz jest blisko rekordów i może się dalej umacniać. Rośnie różnica w racie kredytów denominowanych w złotych i we frankach szwajcarskich
Złoty jest znów bardzo blisko rekordowych poziomów. W czwartek euro kosztowało tylko 3,3550 zł, czyli zaledwie o 0,5 gr więcej niż pod koniec czerwca 2001 r., kiedy to został zanotowany historyczny rekord. W ciągu roku polska waluta umocniła się nominalnie o 10 proc. Większość ekonomistów przewiduje, że będzie się dalej umacniała. To dobra informacja dla osób i firm zaciągających kredyty w walutach obcych.Analityk Raiffeisen Banku Wolfgang Ernst napisał w raporcie walutowym: „W nadchodzącym kwartale kurs złotego może się poruszać wokół obecnych poziomów, ponieważ rynek nie będzie spekulował na temat dalszych podwyżek stóp procentowych. Ale w długim okresie trend aprecjacyjny nie zostanie przerwany”. Bank przewiduje, że pod koniec 2008 r. euro będzie kosztowało 3,35 zł. Dokładnie taki sam poziom zakładają w swoich prognozach ekonomiści Citibanku Handlowego. Za to analitycy ING nie wykluczają, że pod koniec roku euro może kosztować zaledwie 3,1 zł.
Wiele będzie zależało od tego, czy Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić stopy procentowe, czego chyba sami jej członkowie – jak wynika z ich wypowiedzi – na razie nie wiedzą. – Pod koniec roku możliwe jest osiągnięcie poziomu 3,3 zł za euro. Jeśli RPP zdecydowałaby się na dalsze podwyżki stóp, to prawdopodobne jest trwałe przebicie tego poziomu – mówi z kolei Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.
Wprawdzie euro nie jest popularną walutą wśród kredytobiorców w Polsce, ale kurs franka do złotego zależy właśnie od kursu euro i podąża w tym samym kierunku. Prognozy co do tej waluty nie zakładają już silnego jej osłabienia wobec złotego. Raiffeisen przewiduje, że pod koniec roku frank może kosztować 2,11 zł, czyli 4 gr więcej niż obecnie. Warto jednak przypomnieć, że aby raty kredytów w złotych i franku się zrównały, frank musiałby się umocnić do poziomu 3,1 zł, ponieważ różnica w oprocentowaniu jest bardzo duża.
Oprocentowanie kredytu w złotych wzrosło do 7,63 proc., a jeszcze w styczniu wynosiło 6,65 proc. Prognozy przewidują, że rynkowa stopa procentowa (WIBOR), na której oparty jest koszt kredytu złotowego, może jeszcze wzrosnąć, choć już nieznacznie, i w efekcie oprocentowanie kredytu w złotych wyniesie 7,75 proc.
W tym samym czasie oprocentowanie średnie kredytu we frankach zmieniło się nieznacznie, wynosi obecnie 4,10 proc., ale dzięki temu, że kurs waluty szwajcarskiej do złotego maleje, koszt obsługi raty jest coraz mniejszy. W marcu tego roku za franka płacono ponad 2,20 zł, a dziś zaledwie 2,07. Nawet zakładając, że dalszego umocnienia nie będzie, różnica w racie kredytu w kwocie 300 tys. zł wyniesie na koniec roku 627 zł.
Trudno się zatem dziwić, że w ostatnich miesiącach systematycznie rośnie popularność kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich, a coraz mniej osób decyduje się na zaciągnięcie kredytu w rodzimej walucie. Z informacji uzyskanych od banków i doradców finansowych wynika, że o ile w styczniu udział kredytów we frankach szwajcarskich w całej kwocie nowo udzielanych wynosił około 60 proc., o tyle obecnie przekracza już 80 proc. Taka sytuacja spowodowała, że nawet banki, które do niedawna udzielały wyłącznie kredytów w złotych, wprowadziły możliwość zadłużania się w walutach obcych. Przykładem jest ING Bank Śląski, który w kwietniu zdecydował się na włączenie do oferty kredytów we frankach szwajcarskich.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA