fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Kapitał po rodzinnej znajomości

Wysiłek rodziny, aby wspierać swoje dzieci, trzeba nazywać nie „plecami”, ale kapitałem rodzinnym. A w kapitalizmie bywa on często dźwignią rozwoju – pisze ekonomista
Dobrze, że na tle sporów polityczno-gospodarczych, z reguły poświęconych przeszłości (takich jak batalia o dobre imię Lecha Wałęsy), pojawił się głos zwrócony ku przyszłości. Krzysztof Rybiński w artykule „Armaty kapitału intelektualnego” poruszył to, co dotąd determinowało i w dalszym ciągu będzie określało sukces kraju.
Nie można wobec tego tekstu przejść obojętnie. Powinien to być przyczynek to dużo szerszej dyskusji, póki raport zespołu ekspertów nie został zakończony, a więc wszelkie merytoryczne uwagi mogą wpłynąć na jego końcowy kształt.
Losy narodu polskiego sprawiają, iż „jesteśmy wyjątkowo nieufni w relacjach państwo – obywatel, a także między sobą”. To raczej oczywiste stwierdzenie powinno być mottem przewodnim do poprawnego zdefiniowania problemu, a zatem kierunków przemian, tak aby Polska włączyła się w nurt globalnej gospodarki. Bez większego ryzyka można założyć, iż „poziom nieufności”, czyli wysoki stopień niezrozumienia, wynika z braku zdolności do komunikacji.
Aby więc raport miał rzeczywistą wartość dla Polski, musi on opierać się na pojęciach, które są identycznie rozumiane przez ogół. Dlatego zaprezentowane przez Krzysztofa Rybińskiego hasła i pojęcia muszą budzić sprzeciw, a tym samym obawę o końcową wartość raportu.
Autorzy raportu zamiast kreować nowe terminy, wprowadzające do debaty o kapitale intelektualnym zamieszanie, powinni raczej skorzystać z utartych pojęć
Zanim podzielę się wątpliwościami co do wartości komunikacyjnej raportu, należy uprzednio przypomnieć jego cel. Tytuł „Kapitał intelektualny Polski” brzmi dosyć zwodniczo. Z treści artykułu wynika, iż celem badań jest znalezienie odpowiedzi, co jest potrzebne Polsce, aby zagwarantować jej konkurencyjność. W konsekwencji szykowany materiał to analiza zasobów kraju w ramach szerszego nurtu prac nad strategią jego rozwoju.
Każdy, kto jest blisko związany z procesem decyzyjnym (a jest nim także opracowanie strategii), doskonale wie, iż na rozwikłanie każdego problemu składają się dwa etapy: analiza i synteza. Etap analizy nie może być oderwaną częścią tego procesu, lecz powinien być ściśle podporządkowany syntezie. Naruszenie tej zasady najlepiej ilustrują pozycje książkowe poświęcone zarządzaniu strategicznemu. Ponieważ są one tworzone dla anonimowego odbiorcy, a nie konkretnej osoby, to traktują one strategię z punktu widzenia analizy – dużo wskaźników i płynnych wniosków. Praktycznie nie ma słowa o syntezie, czyli brak etapu konstruowania strategii.
„Raport o kapitale intelektualnym” ma tę przewagę, iż dotyczy konkretnego przypadku, tzn. strategii rozwoju Polski. Niestety, można wyrazić obawy, iż będzie zbliżony do wspomnianych przeze mnie powyżej publikacji nt. strategii, tzn. składać się będzie z minimum syntezy przy olbrzymiej ilości analiz, z wieloma wygenerowanymi wskaźnikami i licznymi cennymi radami, których przydatność będzie jednak drastycznie zmniejszona przez barierę nieufności ze strony odbiorcy. Dlatego autorzy powinni przede wszystkim zadbać o poziom komunikacji.
A zaprezentowane przez Krzysztofa Rybińskiego podejście do pojęcia „kapitał intelektualny” musi budzić ogromne wątpliwości. Autor zdefiniował kapitał intelektualny jako sumę kapitału ludzkiego, relacji, organizacyjnego (strukturalnego) i społecznego. Trudno mieć zaufanie do tej definicji (a więc i do końcowej wartości raportu), w sytuacji gdy wcześniej kapitał relacji został faktycznie utożsamiony ze społecznym.
Z kolei „kapitał ludzki” określono jako posiadane kompetencje. Natomiast kwestia kapitału organizacyjnego (strukturalnego) nie została niestety poruszona. W tym momencie może lekko irytować odpowiedź autora na postawione w artykule pytanie, co to jest kapitał intelektualny. Jeżeli – jak pisze Rybiński – „odpowiedź na to pytanie zna każdy z nas”, to zapewne dalej nikt nic nie wie.
Jeżeli zespół ekspertów opracowuje tak ważny dokument na zlecenie doradców rządu (można jedynie zastanowić się nad faktem, iż doradcy, czyli eksperci, zlecają opracowanie innym ekspertom... ale to inny, poboczny temat), powinien on przede wszystkim zbudować wspólną platformę komunikacyjną, tak aby członkowie rządu oraz inni czytelnicy nie mieli wątpliwości co do jego przydatności.
Ponieważ temat jest ważki dla kraju, wymaga od razu wyjaśnienia nieporozumień. Autorzy raportu nie powinni mylić kapitału intelektualnego z czynnikami rozwoju kraju, a więc postępem cywilizacyjnym Polski. Pojecie „kapitał intelektualny” każdy z nas rozumie jako potencjał poznawczy jednostki. I pozostańmy tej przy standardowej definicji,by nie zwiększać stopnia nieufności miedzy nami.
Autorzy raportu zamiast kreować nowe terminy, wprowadzające ogólne zamieszanie, powinni sprawę na wstępie dokładnie przemyśleć i skorzystać z utartych pojęć. Po co tworzyć nowe, dziwne hasła, gdy o konkurencyjności kraju decyduje postęp cywilizacyjny? Żaden czytelnik raportu, czy członek rządu, czy zwykły czytelnik, nie będzie miał problemów poznawczych, gdy zagłębi się w analizę czynników determinujących postęp cywilizacyjny Polski – a do ich zrozumienia wystarczy przeciętny kapitał intelektualny. Produkowanie nowych pojęć, sprzecznych z codziennymi i naukowymi definicjami, być może podnosi wizerunek raportu, ale nie przyczyni się do ogólnej akceptacji.
Na zakończenie tych uwag warto poświęcić kilka słów na „znajomości” czy „plecy” – określone przez Krzysztofa Rybińskiego jako kapitał relacji (społeczny). Jest to bardzo ważny element postępu cywilizacyjnego w momencie, gdy wynika on z kapitału rodzinnego, a nie stanowiska. Faktycznie nie jest to żaden kapitał relacji, lecz wysiłek czy tradycja rodzinna, aby wspierać swoje dzieci. Należy go określić jako kapitał rodzinny. Naturalnie chodzi o wsparcie w ramach rodzinnego dorobku, czyli tam, gdzie dochodzi do akumulacji różnych form kapitału, np. ludzkiego (prawnicy, naukowcy, politycy, przedsiębiorcy etc.) czy materialnego (przedsiębiorcy).
Poprawne zdefiniowanie powyższych pojęć pozwala na znalezienie natychmiastowych odpowiedzi na pytanie, dlaczego nastąpił postęp w poziomie życia i dochodów Polaków, ale towarzyszył temu poważny regres w obszarze kapitału intelektualnego.
Warto, aby eksperci zwrócili uwagę na fakt, iż system komunistyczny zniszczył kapitał relacji (czyli kapitał rodziny), który w kapitalizmie jest często dźwignią rozwoju, tzn. rodzic ciężko haruje, bo ma nadzieję, że dziecko będzie kontynuowało tradycje rodzinne, np. kancelarię prawniczą czy produkcję krzeseł. Po prostu rodzic znajduje wewnętrzną motywację do wspierania swoich dzieci bez dodatkowego wynagrodzenia.
Osobnym tematem jest mylne zaliczenie do elementów tego kapitału intelektualnego (a właściwie postępu cywilizacyjnego) wizji i strategii rozwoju oraz planowania strategicznego. Mamy w artykule Rybińskiego różne koncepcje, które zwiększają poziom szumów, czyli kreują barierę w odbiorze. Dlatego przed opublikowaniem raportu warto zastanowić się nad problemem komunikacji wyników badań, aby nie budować kolejnego muru nieufności.
Autor jest specjalistą w dziedzinach: budownictwa lądowego, informatyki i zarządzania, handlu zagranicznego, ekonomii oraz prezesem firmy i fundacji GM-Strategia
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA