fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

NFZ stawia warunki szpitalom

Pieniądze za pacjentów oddziału ratunkowego dostaną tylko te szpitale, które są przygotowane do ratowania życia przez całą dobę
Na 150 istniejących w Polsce szpitalnych oddziałów ratunkowych tylko 110 spełnia wymagania stawiane przez ekspertów: pracują bez przerw, mają niezbędny sprzęt i specjalistów. Teraz od tego, czy będą działać zgodnie z tymi standardami, będzie zależała stawka, jaką otrzymają za leczenie od Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Zdarza się, że w dwóch nieodległych szpitalach tworzone są dwa oddziały ratunkowe, które pacjentów przyjmują na zmianę: jednego dnia działa jeden, drugiego drugi – opowiada prof. Juliusz Jakubaszko, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej. – To polskie kuriozum, – tworzy się je tylko po to, by uratować przed zamknięciem dwa szpitale, których istnienie nie ma mocnego uzasadnienia.
Eksperci liczą, że szybko dojdzie do zmian w szpitalach i izby przyjęć, które nie spełniają żadnych europejskich norm, dostosują się do standardów oddziału ratunkowego.
– Izby przyjęć to relikt PRL. Nie ma osoby, która byłaby odpowiedzialna za ich działanie, bo nie mają ordynatora czy pielęgniarki oddziałowej – podkreśla prof. Jakubaszko. Jego zdaniem w Polsce powinno być dwa razy więcej oddziałów ratunkowych niż w tej chwili.
NFZ chce też uszczelnić system płacenia za leczenie na szpitalnym oddziale ratunkowym.
– Nasze kontrole wykazywały, że ten sam chory bywa zgłaszany do NFZ dwukrotnie: jako pacjent oddziału ratunkowego i pacjent szpitala. Za te same badania płacimy podwójnie – wyjaśnia Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik Funduszu.
Dyrektorzy szpitali tłumaczą, że praca oddziałów ratunkowych jest źle wyceniona przez NFZ. – To jedna z przyczyn zadłużania. Specjalistyczne placówki nie mogą odmówić przyjęcia ofiary wypadku drogowego, choć jej leczenie kosztuje znacznie więcej, niż płaci nam Fundusz – mówi Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na gdańskiej Zaspie.
Urzędnicy odpowiadają, że w oddziale ratunkowym leczeni są też ci pacjenci, którzy nigdy nie powinni tam trafić, np. z przeziębieniem. – Nimi powinien się zająć lekarz pierwszego kontaktu lub nocnej pomocy medycznej – dodaje Grabowska-Woźniak.
NFZ zamierza więc uzależnić wysokość środków dla oddziału ratunkowego od stanu zdrowia przyjmowanych chorych. Na dostosowanie się do norm szpitale mają czas do końca roku. Więcej czasu mają placówki, które podpisały z NFZ wieloletnie umowy.
Tymczasem ratownicy medyczni zapowiadają protest. Ma się zacząć w poniedziałek. Związkowcy oflagują placówki, będą wręczać ulotki informacyjne. Kolejnym etapem może być strajk włoski kierowców karetek. Domagają się m.in. odwołania minister zdrowia Ewy Kopacz, zagwarantowania w ustawie wzrostu płac oraz prawa do wcześniejszych emerytur.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA