fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Trudno znaleźć właściciela kładki

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Winnych będzie się szukać dopiero wtedy, kiedy Kładka Pakoska nad torami kolejowymi w Inowrocławiu w końcu się zawali
A może tak się stać, ponieważ od kilku lat jest niczyja, dlatego też nikt nie chce dać pieniędzy na konieczny remont.
Sądowy wyrok nie zdołał zmienić tej sytuacji. Nie wiadomo także, co dalej.
Od jakiegoś czasu Kładka Pakoska, którą codziennie przechodzą ludzie, nie ma właściciela. W przeszłości, jako odcinek ul. Pakoskiej, była częścią drogi wojewódzkiej. Zgodnie z art. 60 ustawy z 13 października 1998 r. – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną, z mienia wojewódzkiego miała się stać samorządowym. Okazało się to jednak niemożliwe.
W myśl art. 60 ust. 3 tej ustawy nabycie mienia przez jednostki samorządu terytorialnego powinien stwierdzić wojewoda. Wojewoda kujawsko-pomorski odmówił jednak stwierdzenia, że wspomniany odcinek ul. Pakoskiej, czyli kładka nad torami, powinien z mocy prawa przypaść powiatowi inowrocławskiemu.
Powiat uporczywie przekonywał, że nie jest to ulica, którą można zaliczyć do jakiejkolwiek kategorii dróg publicznych, lecz obiekt inżynieryjny. Nie ma także dokumentacji inwentaryzacyjnej ani protokółu zdawczo-odbiorczego.
Decyzję wojewody, utrzymaną w mocy przez ministra Skarbu Państwa, zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie miasto Inowrocław. Równie gorąco jak powiat broniło się ono przed przejęciem kładki. Za nieuzasadnione uznało utrzymanie w mocy decyzji odmownej tylko z tego powodu, że nie sporządzono dokumentacji inwentaryzacyjnej.
– Nie można akceptować, że kładka od kilku lat niszczeje, zagrażając bezpieczeństwu przechodniów, a brak dokumentów uniemożliwił przekazanie jej powiatowi, który powinien ją wyremontować – przekonywała sąd przedstawicielka miasta.
– Kładka Pakoska nie spełnia warunków, ażeby mogła być uznana za drogę powiatową – argumentowali pełnomocnicy Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy oraz starosty powiatowego.
Oddalając skargę miasta, Wojewódzki Sąd Administracyjny zaakceptował odmowne decyzje wojewody i ministra (sygn. I SA/Wa 370/08). Pomimo działań wojewody komisja inwentaryzacyjna nie zdołała przygotować niezbędnych dokumentów, w tym zwłaszcza protokółu zdawczo-odbiorczego.
Komisja tłumaczyła się, że istniejąca dokumentacja nie pozwala na ustalenie, kto właściwie był zarządcą tego odcinka ul. Pakoskiej, bez czego nie można wydać decyzji stwierdzającej przekazanie mienia. A każdy z zainteresowanych twierdzi, że na pewno nie on.
Kładka więc nie tylko nadal nie ma właściciela, ale też nie bardzo wiadomo, kto i w jakim trybie (administracyjnym czy cywilnoprawnym) miałby go ustalić. Wygląda na to, że najprościej byłoby ją rozebrać. Zanim się zawali.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA