fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Holendrzy mogą wybierać

Trener Holendrów Marco van Basten wystawi dzisiaj rezerwowych, ale nie tylko dlatego Rumuni mogą wygrać i awansować do ćwierćfinału
Van Bastenowi namnożyło się w ostatnich dniach przyjaciół, a i starzy znajomi o nim nie zapominają. „Mamy nadzieję, drogi Marco, że będziemy ci mogli dziękować nie tylko za fantastyczny futbol, jaki pokazuje twoja drużyna, ale i za przysługę, którą możesz oddać swojemu staremu koledze Roberto i swoim licznym włoskim wielbicielom” – pisze Arrigo Sacchi w swoim felietonie w „La Gazzetta dello Sport”.
Sacchi to trener van Bastena z wielkiego Milanu, wspomniany Roberto to oczywiście Donadoni, jeden z wielu piłkarzy tamtej drużyny, którzy dziś prowadzą reprezentacje lub znane kluby. O jaką przysługę chodzi, też nie trzeba tłumaczyć.
Od zwycięstwa nad Francją trwa zabawne chwilami przeciąganie liny. Włoscy i francuscy dziennikarze dociekają, czy Holendrzy na pewno są w stanie zagrać dziś nie gorzej niż w dwóch poprzednich meczach i zwyciężyć, a rumuńscy chwytają się każdego argumentu świadczącego, że jednak nie. Szukają ich nie tylko w obozie Holendrów.
Trener francuskich mistrzów świata z 1998 roku Aime Jacquet już pogratulował rumuńskiej reprezentacji awansu. „Holendrzy nie będą chcieli się spocić, ich trener, mając zapewniony awans, da odpocząć swoim najlepszym piłkarzom. Czy to jest uczciwe? A co znaczy uczciwość w futbolu? Zrobiłbym dokładnie tak jak van Basten, gdybym był na jego miejscu” – mówi Francuz w wywiadzie dla rumuńskiej „Gazeta Sporturilor”.
Van Basten przed meczem dawał do zrozumienia, że wybierze kompromis: gra będzie taka jak dotychczas, ale piłkarze inni. Najbardziej zmęczeni muszą odpocząć, podobnie jak zawodnicy, którzy mają żółte kartki – Nigel de Jong i Andre Ooijer.
– Ale o tym, że ten mecz potraktujemy ulgowo, nie ma w ogóle mowy. To nie będzie drużyna rezerwowych, mam w kadrze 23 piłkarzy na podobnym poziomie – mówi holenderski trener. Piłkarze mu wtórują. – Nie lubię przegrywać nawet w ping-ponga z kolegami, a co dopiero w meczu mistrzostw Europy – zapewnia Robin van Persie.
W tym zamieszaniu Rumuni są na drugim planie, choć pokazali już w tym turnieju, że na awans zasługują. Nie przegrali z Francuzami, byli o krok od zwycięstwa nad Włochami. I mają miłe wspomnienia z niedawnych meczów z Holandią. Grali z nią w eliminacjach do ME i zajęli pierwsze miejsce w grupie, wygrywając 1:0 u siebie i remisując 0:0 na wyjeździe.
Rumuńska drużyna broni się jak greccy mistrzowie Europy sprzed czterech lat, a pomocników i napastników ma lepszych, tyle że na razie nieskutecznych. Zresztą dzisiaj nie musi wcale wygrać, bo remis w drugim meczu jest więcej niż prawdopodobny. Jeśli będzie bezbramkowy, Rumuni mogą awansować, nawet przegrywając z Holendrami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA