fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy Mucha zagrozi Palikotowi

Przychodzą do mnie działacze PO i mówią, że byłabym dobrym liderem – twierdzi Joanna Mucha
Reporter
Konflikt w lubelskiej PO. Coraz głośniej mówi się o następcy Janusza Palikota na stanowisku szefa regionu. Na lidera wyrasta posłanka Joanna Mucha
– Jest zaprzeczeniem Palikota. Janusz nie nawiązuje więzi emocjonalnej z członkami PO. Ona ciepłym podejściem do człowieka potrafi zjednać sobie niemal każdego. Zawsze szuka kompromisu i pierwsza wyciąga rękę do zgody – charakteryzuje Muchę jeden z jej najbliższych współpracowników.
Joanna Mucha zapewnia „Rz”, że nie interesuje jej konkurowanie z Palikotem o przywództwo w lubelskiej PO: – Przychodzą do mnie działacze i przekonują, że byłabym dobrym liderem. Ale ja ani tego nie chcę, ani o to nie walczę. Do Sejmu weszłam, by naprawiać służbę zdrowia, a nie robić politykę.
Jednak według działaczy PO posłanka od kilku miesięcy domaga się coraz większego udziału w decyzjach podejmowanych przez zarząd regionu, w którym nie zasiada. – Kiedy próbuje forsować swoich ludzi na stanowiska, napotyka opór Palikota, który torpeduje jej kandydatów – zdradza „Rz” poseł PO.
Ponad 21 tys.głosów dostała w ostatnich wyborach Joanna Mucha. Lepszy w lubelskiej PO był tylko Palikot
Raz jednak się nie udało. Kilka tygodni temu zaczął się bój o obsadę dyrektorskiego fotela w lubelskim oddziale NFZ. Palikot wystawił swojego człowieka (nie miał odpowiednich kwalifikacji na to stanowisko), Mucha swojego. Kandydat Palikota odpadł jeszcze przed rozmową kwalifikacyjną. Wygrał zaufany Muchy.
Jeden z założycieli PO w Lublinie dostrzega, że posłanka odgrywa coraz większą rolę w partii. – Ma ogromne ambicje, ale żadnego zaplecza. Dlatego na skuteczną walkę o władzę w regionie jest jeszcze za wcześnie – mówi „Rz”. I ujawnia, że Mucha kilka tygodni temu chciała utworzyć nowe koło PO w Łukowie: – Miała tam swojego człowieka. Gdy jej plany wyszły na jaw, władze regionu, z inicjatywy Palikota, zdecydowały, że nowych kół nie można tworzyć.
Mucha jest doktorem ekonomii. Wykłada na KUL, na tym samym wydziale co Zyta Gilowska, u boku której zaczynała karierę w PO. Ale już w 2005 r. postrzegana była jako człowiek Palikota – odpowiadała za finanse partii podczas kampanii.
Kolejny partyjny awans dostała w Niedzielę Palmową 2006 r. W domu Palikota usłyszała: będziesz sekretarzem regionu. Okazało się to dla niej przekleństwem. – Była gnębiona przez Palikota na każdym kroku. Gdy wynik głosowania na posiedzeniu zarządu był niekorzystny dla niego, wyżywał się na niej, sugerował, że to ona źle liczy głosy. Nie wytrzymała tego i po pół roku odeszła – opowiada świadek posiedzeń zarządu regionu PO. Sama Mucha nie chce podać powodu rezygnacji z funkcji sekretarza.
Podczas ostatnich wyborów dostała ponad 21 tys. głosów, lepszy wśród posłów PO na Lubelszczyźnie był tylko Palikot (ponad 44 tys. głosów). – Ten sukces sprawił, że Mucha, po raz pierwszy odkąd jest w PO, nie jest uzależniona od Palikota, który zaczął widzieć w niej konkurenta. Blokuje jej inicjatywy, czeka, aż się jej powinie noga – mówi współpracownik posłanki. – Ale się nie doczeka.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA