fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zamówienia publiczne

Dobry kontrakt budowlany przyspieszy inwestycję

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Inżynierowie powinni mieć więcej do powiedzenia podczas sporządzania specyfikacji. Można by wówczas szybciej i taniej budować drogi, stadiony i szkoły
O wprowadzenie wypracowanych przez dziesięciolecia wzorców umów FIDIC (skrót nazwy Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów), czyli stosowanych w wielu krajach procedur realizacji inwestycji, zabiegają przede wszystkim inżynierowie i wykonawcy.
Procedury te jednoznacznie określają warunki zawierania kontraktów budowlanych oraz umów o specjalistyczne usługi inżynierów, zarówno w inwestycjach międzynarodowych, jak i krajowych. [b]Umowy zgodne z FIDIC stosuje się także w Polsce. Według nich powstały w ostatnich latach m.in. Złote Tarasy czy hotel Hyatt Regency w Warszawie.[/b] Rzadko natomiast stosuje się pełne procedury FIDIC w zamówieniach publicznych, choć próby wprowadzenia tego pożytecznego systemu trwają już przynajmniej kilka lat.
Więcej fachowej wiedzy, mniej prawniczych przepychanek – to przyspieszyłoby i potaniło, zdaniem specjalistów, polskie inwestycje. Zwłaszcza te wynikające z zamówień publicznych. Tak wynika z dyskusji podczas niedawnej konferencji zorganizowanej przez Urząd Zamówień Publicznych.
[b]Ustalone przez FIDIC warunki kontraktów utrzymują bowiem równowagę między wymaganiami i interesami zamawiających i wykonawców.[/b] Równomiernie też dzielą między obie strony obowiązki i odpowiedzialność.
To z kolei nie bardzo podoba się części zamawiających. Ich pozycja – przede wszystkim dzięki zapisom polskiego prawa zamówień publicznych – jest bowiem silniejsza. W okresie, w którym panował „rynek zamawiającego”, wykonawcy zgodzili się na zapisy wypaczające zasady ponoszenie ryzyka. Warto jednak zwrócić uwagę, że naginanie umowy do własnych wymogów i nieliczenie się z potrzebami wykonawców może się obrócić przeciw zamawiającym.
Skłania to bowiem wykonawcę, który np. ma ponosić ryzyko wzrostu cen materiałów przez lata, do złożenia wysokiej oferty. Gdyby miał pewność, że zamawiający zrekompensują mu podwyżki, mógłby dać niższą cenę. A w ubiegłym roku wykonawcy nawet woleli płacić kary umowne i zrywali kontrakty, nie byli bowiem zdolni wziąć na siebie niespodziewanego wzrostu cen materiałów budowlanych i robocizny.
– Trzeba ustalić z Urzędem Zamówień Publicznych, jakie punkty procedur FIDIC są nie do zastosowania w polskich zamówieniach publicznych, i resztę po prostu wprowadzić – przekonywał Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.
Jego zdaniem zamawiający nie stosują tych przepisów, bo obawiają się kontroli, nie tylko prowadzonych przez UZP, ale i finansowych. Chodzi m.in. o wypłacanie zaliczek na wykonywanie prac określonych specyfikacją czy wprowadzanie w trybie bezprzetargowym zmian, które są niezbędne, a ich konieczność wynika z nieprzewidzianych okoliczności (np. wykop trzeba pogłębić o 1 m). W FIDIC jest odpowiednia klauzula pozwalająca na to, przy stosowaniu przepisów o zamówieniach publicznych mogą być z tym kłopoty. Zysk na czasie można by w takiej sytuacji liczyć przynajmniej w miesiącach.
Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, twierdzi jednak, że w praktyce nie ma przeszkód, by już dzisiaj stosować procedury FIDIC. – To raczej utarta praktyka niż ustawa w obecnym kształcie przeszkadza stosowaniu wypracowanych przez lata zasad FIDIC – mówił podczas konferencji prezes UZP.
Przyznał jednak zarazem, że doprecyzowania wymaga przewidywana przepisami FIDIC funkcja inżyniera kontraktu. Prezes Sadowy mówił też, że zgodnie z PZP można zawrzeć klauzulę waloryzacyjną, wymaga to raczej interpretacji niż zmiany przepisów.
Kolejna sprawa do załatwienia to ustalenie, czym jest tzw. kwota warunkowa (chodzi o rezerwę na nieprzewidziane wydatki). FIDIC określa konkretnie, na co może być wydana, w PZP trudno wskazać przepis umożliwiający ujęcie jej w planowanym koszcie wykonania zamówienia.
Wprowadzenie FIDIC natrafia na bariery nie tylko związane z zamówieniami publicznymi, ale także z prawem budowlanym. Dotyczy to inżyniera kontraktu. Polskie przepisy budowlane takiej funkcji nie przewidują, najbliższy jej jest inspektor nadzoru inwestorskiego.
FIDIC (Fédération Internationale Des Ingénieurs-Conseils), [b]organizacja pozarządowa uznawana przez ONZ oraz Bank Światowy i PHARE,[/b] opracowała i opublikowała warunki kontraktowe dla robót inżynieryjno-budowlanych. Stosuje się je przede wszystkim podczas prowadzenia inwestycji budowlanych do zawierania umów w drodze przetargów, zarówno międzynarodowych, jak i krajowych.
Szczególną cechą kontraktów FIDIC jest wprowadzenie do układu zamawiający–wykonawca stanowiska inżyniera (w Polsce potocznie mówi się inżyniera FIDIC), którego zadaniem jest nadzorowanie i odbiór robót od wykonawcy, a także bezstronne rozwiązywanie sporów między tymi stronami.
[ramka][b]Janusz Dolecki, były wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych[/b]
Zasadniczą rolę podczas przygotowywania dokumentów przetargowych, zwłaszcza gdy chodzi o duże inwestycje, powinni odgrywać inżynierowie. Znają bowiem proces inwestycyjny. Prawnicy powinni im w tym tylko pomagać. Warto przy takich przedsięwzięciach wykorzystywać warunki kontraktowe FIDIC funkcjonujące na rynku budowlanym już kilkadziesiąt lat. Pozwoli to na uniknięcie wielu problemów, nazbyt często nierozstrzygniętych w przyjętych warunkach realizacji inwestycji, co znacznie wydłuża i komplikuje okres budowy.
Szansę na usprawnienie przebiegu procesu inwestycyjnego widzę też we właściwym określeniu kompetencji inżyniera (w rozumieniu warunków FIDIC). Powinien on być nie tylko przedstawicielem inwestora na budowie, ale i osobą odpowiedzialną za właściwe zrealizowanie projektu.[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=z.jozwiak@rp.pl]z.jozwiak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA