fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Bruksela pomogła unowocześnić Lubelszczyznę

Rzeczpospolita
Andrzej Czapski, prezydent Białej Podlaskiej, powtarza wszystkim, że jego miasto w ciągu ostatnich lat wykonało skok cywilizacyjny. Wpływ unijnych pieniędzy widać nie tylko w Białej Podlaskiej, ale w całej Lubelszczyźnie. Powstały nowe drogi i wodociągi, blask odzyskują zabytki, a społeczeństwo motywacje do działania. Potrzeby są jednak większe
Tylko ze Środków Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego 2004 – 2006 region otrzymał ponad 200 mln euro. Pieniądze przeznaczono głównie na transport i ochronę środowiska. Wybudowano i zmodernizowano m.in. prawie 300 kilometrów dróg, 336 km sieci wodociągowych i kanalizacji, pięć oczyszczalni ścieków, zakupiono 473 sztuki nowego sprzętu medycznego. Wsparcie otrzymało 46 placówek medycznych.
Na koniec kwietnia z przyznanej regionowi sumy wydano 678,5 mln zł na realizację 1024 projektów.
– Realizowany przez nas ZPORR charakteryzował się tym, że dużo było projektów o stosunkowo niewielkiej wartości – wyjaśnia Mariusz Dmowski, kierownik monitoringu i raportowania ZPORR Wydziału Zarządzania Funduszami Europejskimi lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Większość środków została już wykorzystana. Na pół roku przed zakończeniem programu w priorytecie 3 (rozwój lokalny) wydatkowano 94 proc. środków w odniesieniu do podpisanych umów, w priorytecie 1 (rozbudowa i modernizacja infrastruktury służącej wzmacnianiu konkurencyjności regionów) ok. 80 proc., w priorytecie 2 (wzmocnienie rozwoju zasobów ludzkich w regionach) ok. 70, ale jak podkreśla kierownik Dmowski, tu przesunięto wydatkowanie tych środków o kolejne miesiące.
– Wartość podpisanych umów przekracza już pierwotnie przewidzianą alokację dla regionu o około 15 procent – mówi Mariusz Dmowski.
– Przyznane fundusze wykorzystaliśmy maksymalnie i mamy jedną z najwyższych w kraju nadkontraktacji środków, których nie wykorzystali inni. To świadczy o ogromnych potrzebach jednostek samorządu terytorialnego, organizacji pozarządowych i przedsiębiorców z województwa lubelskiego – dodaje Dariusz Dumkiewicz, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Regionalnego w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim.
Największymi beneficjentami środków unijnych ZPORR były największe miasta, które finansowały w ten sposób rozbudowę i modernizację lokalnej infrastruktury. Sam Lublin zrealizował 16 dużych projektów. Przebudowano główne arterie drogowe, np. Jana Pawła II, Nadbystrzycką, Smorawińskiego. Wybudowano kilka nowych dróg, przy których rozwija się budownictwo mieszkaniowe. Zmodernizowano oczyszczalnię ścieków w Rokitnie i halę sportowo-widowiskową Globus. W sumie miasto tylko z ZPORR otrzymało ponad 69 mln zł.
Satysfakcji z czteroletniej obecności w UE nie kryje też Andrzej Czapski, prezydent Białej Podlaskiej. Uważa, że unijne wsparcie pozwoliło w istotny sposób poprawić warunki życia mieszkańców i zwiększyć atrakcyjność miasta. Po unijne pieniądze sięgała zarówno gmina, jak i jej spółki komunalne. Udało się pozyskać blisko 23 mln zł na budowę ponad 30 kilometrów sieci wodociągowej i nowych ujęć, wybudować 35-kilometrowy odcinek szerokopasmowej sieci światłowodowej (7 mln zł), zakupić 12 nowych autobusów miejskich, zmodernizować przystanki i zaplecze techniczne Miejskiego Zakładu Komunikacji (6,5 mln zł), wybudować kilka nowych dróg
– Miasto nie należy do bogatych i samo by sobie nie poradziło. Przy takich wodociągach co roku byśmy coś majstrowali, a tak mamy pokryte niemal całe miasto nowoczesną siecią wodociągową – mówi Andrzej Czapski.
Krzysztof Kołtyś, burmistrz Janowa Lubelskiego, jest przekonany, że z własnych środków gmina mogłaby przeznaczyć na inwestycje jedynie 2 mln zł, a wydaje pięć razy tyle. W ciągu czterech lat zainwestowała łącznie 45 mln zł, z czego ok. 70 proc. to środki unijne z różnych źródeł. Pobudowano drogi, chodniki, kanalizację na nowych osiedlach, zmodernizowano zalew, urządzając plaże i kąpieliska. Wybudowano zakład unieszkodliwiania odpadów komunalnych i zainstalowano sieć internetową. Obecnie trwa budowa krytej pływalni i rewitalizacja przestrzeni publicznej wokół janowskiego gimnazjum.
Dużym beneficjentem brukselskich euro był też Krasnystaw, a jedną z najważniejszych inwestycji w tym mieście był stadion miejski za 16 mln zł.
Szansy nie przespał również Szczebrzeszyn, który z ZPORR otrzymał dofinansowanie czterech projektów związanych głównie z ochroną środowiska. Z kolei niewielka Biszcza, w której mieszka 3 tysiące osób, z tego samego źródła dostała 5,5 mln zł. Za te pieniądze powstała oczyszczalnia ścieków, a za kilka tygodni uruchomiony zostanie 44-hektarowy zbiornik wodny Biszcza-Żary. Miejscowi samorządowcy przekonują, że zalew stanie się kołem zamachowym lokalnej gospodarki – wokół rozwinie się infrastruktura turystyczna. Biszcza to zwycięzca rankingu „Rzeczpospolitej” w kategorii gmin Lubelszczyzny, które wykorzystują fundusze unijne w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Tu rzadko która inwestycja finansowana jest w całości wyłącznie z pieniędzy budżetowych. Ogółem ze środków ZPORR skorzystała połowa z 213 gmin Lubelszczyzny. I ten wskaźnik należy poprawić przy nowym rozdaniu brukselskich funduszy.
Nie zapomniano o zabytkach i kulturze. Odrestaurowano i wyeksponowano zabytkowe wnętrze archidiecezji lubelskiej (kwota dofinansowania 6 mln zł), rozbudowano Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Lublinie (7,5 mln zł), nowy wygląd uzyskał pałac w Kluczkowicach (1,8 mln zł). W kilku miastach: Szczebrzeszyn, Międzyrzec Podlaski, Chełm zrewitalizowano zabytkowe place miejskie i parki. W samym tylko Zamościu odnowiono kompleksowo 60 najbardziej wartościowych i jednocześnie zaniedbanych kamienic Starego Miasta. Poprawiono nie tylko ich stan techniczny, ale i estetykę. Przy okazji odnowiono płytę na Rynku Wielkim i staromiejskie uliczki. Łączna kwota dofinansowania pozyskanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego to ponad 18,5 mln zł. Samorząd Zamościa, na czele którego stoi prezydent Marcin Zamoyski, potomek założycieli miasta, nie zasypiał gruszek w popiele i z norweskiego mechanizmu finansowego pozyskał kolejne 6 mln euro na konserwacje, renowacje i adaptacje zespołu fortyfikacji Starego Miasta. Inwestycje w zabytki są ważne, choćby ze względów prestiżowych. Zamojskie Stare Miasto wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Za pieniądze Brukseli remontowany jest również zamek w Lublinie (całkowity koszt 10 mln zł, z czego dotacja ZPORR to 7,5 mln zł). Tu z powodu m.in. fatalnego stanu kanałów burzowych źle odprowadzających wodę z zamkowego wzgórza, zawaleniem groziła bezcenna kaplica zamkowa. Dyrekcja tej placówki ma świadomość, że z dotacji budżetu województwa takiej inwestycji nie mogłaby sfinalizować.
Dla mikroprzedsiębiorców z regionu w ramach ZPORR przeznaczono zaledwie 5 mln euro. O wiele mniej, niż potrzeba. Do Lubelskiej Fundacji Rozwoju – Agencji Rozwoju Regionalnego, która była odpowiedzialna za to działanie, wpłynęły 722 wnioski na łączną sumę ponad 51,4 mln zł. Środków wystarczyło na pomoc 244 mikroprzedsiębiorcom. Wydano łącznie 16,1 mln zł. Wsparcie otrzymały głównie mikroprzedsiębiorstwa działające na obszarach restrukturyzacji przemysłu i na obszarach wiejskich. Jacek Paprota, dyrektor generalny LFR–ARR, ocenia, że lokalni przedsiębiorcy aktywnie korzystali z możliwości, jakie dawał program „Mikroprzedsiębiorstwa”. Oprócz tego, że mogli skorzystać z dofinansowania do zakupów inwestycyjnych, unowocześnić swoje firmy, to poprzez udział w programie posiedli wiedzę i doświadczenie, jak aplikować przed drugą edycją funduszy strukturalnych.
– Pewną wartością dodaną było też to: realizacja projektów zgodnie z wymogami programu nauczyła beneficjentów myślenia projektowego, tj. lepszego planowania i realizowania przedsięwzięć – uważa Paprota.
Środki z ZPORR były jedynie częścią tego, o co mogli walczyć przedsiębiorcy. Poważne wsparcie mogli otrzymać, choćby z SPO „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw”. Tu jednak Lubelszczyzna wypada bardzo słabo, okupując w rankingach ostatnie miejsca. To może świadczyć o niskim potencjalne inwestycyjnym lokalnych firm.
– Nie zmarnowaliśmy środków na projekty związane z rynkiem pracy. Byliśmy w czołówce województw, jeśli chodzi o aplikowanie i wykorzystanie unijnych środków – przekonuje Stanisław Jagiełło, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. Instytucja ta w latach 2004 – 2006 była największą instytucją pośredniczącą w przekazywaniu unijnych pieniędzy z sektorowego programu operacyjnego „Rozwój zasobów ludzkich” i ZPORR. Wypłaciła beneficjentom (łącznie z ostatnio przyznanym bonusem w wysokości 4,1 mln zł) 227,7 mln zł na realizację 249 projektów. To trzykrotnie mniej, niż wynosiły potrzeby (złożono 759 projektów o łącznej wartości 655 mln zł). Eksperci urzędu szacują, że z różnego rodzaju form aktywizacji skorzystało prawie 50 tys. mieszkańców regionu. Stanisław Paluch, kierownik Wydziału Obsługi Europejskiego Funduszu Społecznego WUP w Lublinie, jest przekonany, że realizowane programy zdecydowanie wpłynęły na obniżenie bezrobocia w regionie – o około 30 proc. Nie mniej ważne jest również to, że ludzie nabrali wiary, iż po skończeniu programów unijnych można znaleźć pracę.
– To były programy obejmujące świadczenia kompleksowe, czyli oferujące kilka szkoleń, po których dana osoba mogła uzyskać konkretny zawód i stać się atrakcyjna na rynku pracy. Nawet jeśli nie znalazła zatrudnienia u nas, to znalazła pracę w innym województwie – mówi Stanisław Paluch. Uważa, iż dobrze się stało, że w nowym okresie programowania pieniędzy na lata 2007– 20013 znalazły się też fundusze na osoby zagrożone wykluczeniem społecznym.
– Ci najbardziej aktywni albo znaleźli już dobrą pracę, albo wyjechali do Anglii i Irlandii. Został najbardziej trudny beneficjent na rynku. Realizacja tych nowych projektów może być niezwykle trudna – uważa Paluch.
W najbliższych latach na Lubelszczyznę będą płynąć kolejne pieniądze. W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dostanie 1,15 mld euro, a z programu „Rozwój Polski Wschodniej” kolejne 508 mln euro. Lubelszczyzna chce też powalczyć o pieniądze ze środków centralnych.
– To była dotychczas nasza słabość – przyznaje dyrektor Dumkiewicz. O wykorzystanie środków już zagwarantowanych jest spokojny. Uważa, że spora część beneficjentów ma już sporządzone projekty, które czekają tylko na uruchomienie środków.
Regionowi zastrzyk euro jest potrzebny, bo zdaniem ekspertów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową nie cieszy się on zbytnim zainteresowaniem inwestorów. Musi poprawić infrastrukturę drogową, w większym zakresie wykorzystywać nowoczesne technologie, zwiększyć liczbę atrakcyjnych terenów inwestycyjnych. Lubelszczyzna nadal nie posiada choćby własnego portu regionalnego. I dlatego budowa lotniska w Świdniku ma być największą inwestycją finansowaną z RPO. Całość ma kosztować ok. 50 mln euro, z czego połowa pochodzić będzie ze środków Brukseli. Wariant optymistyczny mówi, że już w 2010 roku mają tam lądować pierwsze samoloty pasażerskie i transportowe. Projekt wpisany został na indykatywny plan inwestycyjny, czyli listę inwestycji kluczowych dla rozwoju regionu. Oprócz lotniska na liście tej znalazło się utworzenie systemu informacji przestrzennej Lubelszczyzny (10 mln euro), budowa Centrum Spotkania Kultur (ponad 30 mln euro) oraz przebudowa lubelskiego stadionu (20 mln euro).
Ważnym punktem Regionalnego Programu Operacyjnego będą też inwestycje poprawiające jakość transportu. Ponad 51 proc. dróg w regionie jest w złym stanie, a 36 proc. w stanie niezadowalającym. Poprawa tego stanu będzie priorytetem. Przeznaczono na to 283 mln euro, prawie jedną czwartą funduszy RPO. Władze mają nadzieję, że uda im się pozyskać na ten cel pieniądze także z rządowego programu „Infrastruktura i środowisko”, przez województwo biegnie bowiem transeuropejski szlak transportowy Wschód – Zachód. Od lat mówi się o pilnej potrzebie budowy drogi ekspresowej numer 17 z Warszawy przez Lublin do granicy z Ukrainą, oraz drogi S19 biegnącej przez wschodnią część Polski od granicy z Białorusią do granicy ze Słowacją.
– W tym okresie programowania bardziej chcemy wspierać też przedsiębiorczość. O ile w poprzednim okresie mikroprzedsiębiorcy mieli do wykorzystania 5 mln euro, o tyle teraz mikro-, mali i średni mają do dyspozycji 250 mln euro. Nasze województwo potrzebuje znaczącego wsparcia dla biznesu – mówi Dumkiewicz. Pieniądze mają zapewnić rozwój firm i stworzenie nowych miejsc pracy.
Lubelszczyzna może liczyć też na 511 mln euro z Europejskiego Funduszu Społecznego. Najwięcej z tej puli, ok. 163 mln euro, przeznaczy na aktywizację osób bezrobotnych, 112 mln euro na działania z zakresu integracji społecznej, 114, 5 mln euro na podniesienie kwalifikacji pracowników, stypendia doktoranckie i staże naukowe. Pozostałe 123 mln euro wydatkuje na działania w sferze edukacji, które obejmą działania związane z wyrównywaniem szans dzieci z terenów wiejskich, szkolenia zawodowe nauczycieli, rozwijanie kształcenia ustawicznego dla dorosłych i programy rozwojowe szkół. Na jednego statystycznego mieszkańca przypadnie 234 euro, co sytuuje Lubelszczyznę na drugim miejscu po Świętokrzyskiem.
Iwona Nakielska, dyrektor Departamentu EFS lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego, przyznaje, że zainteresowanie tymi środkami jest ogromne. Na sześć już ogłoszonych konkursów wpłynęło 1400 wniosków, większość dotyczy szkoleń osób dorosłych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA