Służby mundurowe

Żołnierze z MON wstydzą się munduru?

Kilkunastu wojskowych pracowników resortu oprócz dodatku na mundur dostanie też... pieniądze na garnitur
Obowiązek noszenia munduru przez oficerów zatrudnionych w MON i podległych mu instytucjach wprowadził były szef resortu Aleksander Szczygło.
– Zdecydowałem się na to, bo mundur jest oznaką służby wojskowej – wyjaśnia w rozmowie z „Rz” Szczygło. Jak twierdzą rozmówcy „Rz”, nie brakowało jednak niezadowolonych – wojskowi zamiast w mundurach woleli przychodzić do pracy w garniturach. Przeciw decyzji Szczygły protestowała spora grupa żołnierzy pracujących w MON.
Obecny minister obrony Bogdan Klich poszedł części z nich na rękę. Podpisał rozporządzenie, które zwiększyło liczbę osób zwolnionych z obowiązku noszenia w czasie służby żołnierskiego stroju. Do tej pory takie prawo mieli oficerowie operacyjni wywiadu, kontrwywiadu i żandarmerii, żołnierze jednostek specjalnych, a także attaché wojskowi i pracownicy Departamentu Spraw Zagranicznych. Od wczoraj (data wejścia w życie rozporządzenia z 27 marca 2008 r.) mundurów nie muszą nosić niektórzy wojskowi z Ministerstwa Obrony Narodowej: zajmujący stanowiska radcy prawnego, aplikantów radcowskich oraz pełniący służbę w sekretariacie MON na stanowiskach dyrektora, jego zastępcy, szefa i oficera zespołu kontaktów. W sumie kilkanaście osób. Na zmianach skorzystali oni również finansowo. Do tej pory nie byli uprawnieni do otrzymywania dodatku za garnitur. Teraz na ten cel dostaną ok. 2 tys. zł. rocznie. Prócz tego nadal będą pobierać co roku dodatek na zakup umundurowania. Tzw. mundurówka (2 – 3 tys. zł rocznie) wypłacana jest żołnierzom w kwietniu. Żołnierze z sekretariatu ministra dostaną ok. 5 tys. zł rocznie na ubrania cywilne i wojskowe – Rozporządzenie dotyczy żołnierzy, którzy w czasie pełnienia służby muszą występować również w garniturach – ucina Robert Rochowicz, rzecznik MON. Z czego wynika taka potrzeba, jednak nie uzasadnia. – Każda służba ma swoje zwyczaje. Szanuję to, ale uważam, że w tym przypadku tzw. dodatek garniturowy jest nieporozumieniem – mówi Mieczysław Łuczak, poseł PSL, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Jak podkreślają rozmówcy „Rz” można wytłumaczyć to, że dodatki na zakup ubrań cywilnych przysługują oficerom służb specjalnych oraz żołnierzom-dyplomatom. Dziwi ich jednak, dlaczego pracownicy sekretariatu ministra obrony znaleźli się w tej uprzywilejowanej grupie. – Zupełnie tego nie rozumiem. Okazuje się, że mundur jest teraz w Ministerstwie Obrony czymś wstydliwym, a jego nienoszenie wiąże się dodatkowo z korzyściami finansowymi – krytykuje swojego następcę Aleksander Szczygło. Również wśród pracowników resortu jest spora grupa niezadowolonych. – Minister dał dodatkową premię swoim ludziom – podkreśla jeden z nich.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL