fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

PRL wciąż w modzie

Spodnium wieczorowe, lata 70. XX wieku
Pracownia
Muzeum Narodowe w Krakowie żegna rok wystawowym hitem przypominającym style życia w powojennej Polsce.

Pokaz „Modna i już! Moda w PRL" dowodzi, że Polkom nigdy nie brakowało inwencji, nawet w czasach najtrudniejszych. Gdy w polityce dominowała ideologia socrealizmu, a w życiu codziennym nękały niedobory wszystkiego, kolorowe, modne stroje na ulicach potwierdzały, że naszego indywidualizmu i niezależności nie da się stłumić.

– Moda jest częścią życia i kultury. Projekty, które prezentujemy, to często dzieła sztuki. Okres PRL staje się ostatnio przedmiotem badań i powszechnego zainteresowania. Jest po prostu modny. Cieszę się, że zrobiliśmy tę nieszablonową wystawę, która odnosi się do czasów młodości wielu z nas, a dla innych jest opowieścią o tym, jak Polki dzięki modzie manifestowały swoją wolność i z jaką pomysłowością i fantazją walczyły z szarością i biedą PRL – mówiła na otwarciu wystawy dyrektor Zofia Gołubiew.

Obiekty i kreatorzy

To największa z dotychczasowych wystaw poświęconych tej tematyce. Można na niej obejrzeć 400 obiektów, ubiory dzienne i wieczorowe w powojennym paryskim stylu New Look, rewolucyjne mini i dżinsy i suknie ślubne z kolejnych dekad, malownicze sukienki domowej roboty z farbowanej tetry czy własnoręcznie dziergane swetry, ale też projekty słynnych kreatorów mody: Grażyny Hase, Barbary Hoff, Kaliny Paroll, Jerzego Antkowiaka.

Moda nieraz obracała siermiężną rzeczywistość w żart. Na powiększonym zdjęciu widzimy Grażynę Hase prezentującą tweedowy kostium mini z nawiązaniami do stylu a la Lenin podkreślonym zawadiacką czapką leninówką.

– To mój debiut jako projektantki w 1967 roku – mówi „Rzeczpospolitej" Grażyna Hase. – Pierwszy pokaz mody nazywał się „Kozak Look". To zdjęcie obleciało świat i trafiło na łamy „Sunday Times", gdzie opublikowano je z podpisem „Marksizm-leninizm w mini modzie". Oburzyło to oficjalnych przedstawicieli Polski i poszła protestacyjna nota. Tak zostałam znanym projektantem ze Wschodu.

Zupełnie inne stylistycznie są jej suknie z milanowskiego jedwabiu inspirowane malarstwem Miró i Wojciecha Fangora w optycznie wirujące zielono-żółte wzory. Wspaniałe jedwabne wielokolorowe suknie przemieniające kobietę w motyla dla Mody Polskiej tworzyła też w latach 70. Kalina Paroll. – Kiedy pracowałam nad tymi projektami, nie siedziałam w domu na kanapie, tylko pojechałam do Krakowa, żeby obejrzeć witraże Mehoffera, które stały się dla mnie inspiracją kolorystyki dla wykonanych w Milanówku jedwabi. Nie zaczynałam od myślenia komercyjnego, a koncepcyjnego – opowiada projektantka.

Przypomina także historię prezentowanego na wystawie fantazyjnego płaszcza Pastuszek z kolorowych cienkich kawałków skóry. Zaprojektowała go na konkursowy pokaz mody w Jugosławii. – Płaszczyk dostał I nagrodę, ale Moda Polska nie chciała się chwalić tym sukcesem, bo nie zaproszono dyrekcji! – wspomina Kalina Paroll. Ta firma była w PRL synonimem szyku i elegancji. Miała propagować nowe kierunki w modzie i reprezentować nas za granicą. Wśród jej słynnych projektantów był także Jerzy Antkowiak. Jego szalone pomysły na wyjątkowe okazje wyróżnia teatralność inspirowana różnymi epokami w sztuce i stylami mody.

A na co dzień dyktatorką mody ulicy została Barbara Hoff, która współpracowała z Centralnym Domem Towarowym w Warszawie, pisała o modzie w „Przekroju", a potem stworzyła własną markę Hoffland, ewenement w ówczesnych krajach bloku wschodniego. Jej projekty wyróżniała prostota i funkcjonalność, a zarazem umiejętność przeszczepienia na rodzimy grunt najnowszych trendów. Potrafiła uruchomić seryjną produkcję ubrań z rodzimych materiałów, co graniczyło z cudem. – Nie wiem, skąd miałam tyle energii i dzikiego uporu – mówi „Rzeczpospolitej". – To przecież była kwadratura koła. Nie zaczynałam od projektu. Najpierw wchodziłam do magazynu i gdy znajdowałam jakiś materiał, kombinowałam, co z tego dałoby się zrobić.

Krakowska wystawa jest znakomicie zaaranżowana. Stroje są oryginalne, towarzyszą im zdjęcia lub filmowe kroniki oraz muzyka obrazujące przemiany w kolejnych etapach, zaczynając od powojennego triumfu bardzo kobiecego New Look czerpiącego wzory z paryskiego Diora. Dalej przechodzimy płynnie do czasów małej stabilizacji Gomułki w latach 60. Potem do dobrobytu na kredyt Edwarda Gierka i mody na hipisowskie dzieci kwiaty oraz swobodnej ekspresji osobowości. A na koniec, w ciężkich czasach stanu wojennego, obserwujemy rozkwit autorskich, ekscentrycznych pomysłów realizowanych z niczego.

Do ślubu i do roboty

W skrócie historię przemian mody ilustruje też 12 sukien ślubnych. I tu inwencja panien młodych przeplata się z pomysłami projektantów. Można zobaczyć m.in. suknię zaprojektowaną samodzielnie w stylu wiktoriańskim, żeby pasowała do broszki ocalałej z powstania warszawskiego, jak i np. odważny kombinezon ślubny Magdy Ignar z Mody Polskiej. Uderza szlachetność materiałów: jedwabi, żakardów, cienkich wełen, koronek i kompletny brak głębokich dekoltów (nawet w mini śmiało odsłaniającej nogi).

Na wystawie czeka publiczność mnóstwo niespodzianek, m.in. prezentacja estradowych strojów Maryli Rodowicz, które zawsze wyrażały barwną osobowość, jak np. sukienka do „Małgośki" zaprojektowana przez Rafała Olbińskiego. Maryla występowała w niej na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1973 r.

Dla mnie wielkim odkryciem były powojenne suknie w stylu New Look szyte np. ze... spadochronu. Ta jedwabna materia pozwalała wykreować niezwykle wyrafinowaną sukienkę...

– Wystawa jest poświęcona przede wszystkim pomysłowości i przedsiębiorczości, czyli kreatywności – podsumowuje kuratorka Joanna Kowalska. –Zrobiliśmy ją, aby docenić kobiety, które w PRL wykazywały się cechami przypisywanymi dziś bizneswoman.

Wystawa czynna w Krakowie do 17 kwietnia 2016. Jej współtwórcą jest Muzeum Narodowe we Wrocławiu i w przyszłym roku będzie tam pokazywana

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA