Historia

Twardy i szczęśliwy gracz

AKG/East News
Propaganda rozkwitła po śmierci – zwanego przez nią Augustem – Filipa II powtarzała replikę dziesięciolatka na zachwyty nad jednym z zamków Henryka II Plantageneta: „im droższe będą materiały weń włożone, tym więcej przyjemności sprawi mi, gdy już wpadnie w me ręce”.
Oddzielając legendę od rzeczywistości, historycy przyznają, iż budowniczy kapetyńskiej potęgi od wczesnej młodości wykazywał duże talenty polityczne. O ile żyjącego wiek później moskiewskiego księcia Iwana Kalitę nazwano „zbieraczem ziem ruskich”, o tyle to samo miano przysługuje Filipowi II Augustowi w odniesieniu do Francji. Sprzyjało mu szczęście i zdrowie – mimo prześladującej go do końca życia, a nabytej podczas krucjaty choroby, panował aż 43 lata! W czasach, gdy żywotność i osobowość władcy miała wielkie znaczenie, długowieczność Filipa uznawano za kolejny dar sprzyjającej dziełu Kapetyngów opatrzności.
Charakteru był cholerycznego, toteż kroniki lubowały się w opisach jego furii, eksplodującej zwłaszcza po wojennych porażkach. A przecież przy niszczeniu angielskiego rywala ten choleryk wykazał się kunsztem niedostępnym zwykle wodzom popędliwym. Projekt, którego zwieńczeniem miało być objęcie tronu Anglii przez Kapetyngów, wymagał wszak cierpliwego podsycania waśni w konkurencyjnej dynastii i rozgrywania ambicji jej wasali po obu stronach kanału. I Filip stał się arcymistrzem intrygi. Historyków uderza jego upór, brak skrupułów, łatwość w uciekaniu się do przekupstwa, a przy tym emocjonalny chłód wobec pionów na politycznej szachownicy: sojuszników, przyjaciół i żon. Podobną sprawnością i cynizmem wykaże się dopiero urodzony dwa wieki po śmierci Filipa kolejny wielki monarcha francuski Ludwik XI. Nie darmo Maurice Kendall opatrzy jego biografię tytułem „Europa w sieci pająka”. Tymczasem oplatający swą siecią Francję i Anglię Filip II miał w 1214 roku prawie pięćdziesiątkę na karku, a więc w kryteriach swej epoki był człowiekiem starym. Zachował jednak energię niezbędną do prowadzenia wojny i dyplomacji, która posłużyła do stworzenia systemu sojuszy na kontynencie.
Wierzył też w sprzyjające mu (mimo porażek) szczęście. Stając naprzeciw słabego Jana bez Ziemi, musiał dziękować w duchu owemu łucznikowi, który trafił wielkiego wojownika Ryszarda Lwie Serce. Z kolei wyprawy krzyżowe pozbawiły go ważnych przeciwników w dziele „zbierania” ziem francuskich: hrabiego Flandrii Filipa Alzackiego i Hugona III Burgundzkiego oraz hrabiów Blois, Szampanii, Sancerre czy Baru. Do tego Henryk II z Szampanii wypadł z okna jako król Jerozolimy, a koronowany na cesarza bizantyńskiego Baldwin z Flandrii zginął po klęsce zadanej mu przez Bułgarów. Żonglując interpretacją prawa feudalnego, z nieobecności i zgonów rywali Filip robił doskonały użytek. Oddał synowi królestwo Francji ponadtrzykrotnie większe od tego, które obejmował. W testamencie przekazał jednak wielkie sumy na dzieła krzyżowców na Bliskim Wschodzie. To była spłata długu wobec tak życzliwej mu boskiej opatrzności i rekompensata za (okupiony ukrytymi głęboko wyrzutami sumienia) przedwczesny powrót z krucjaty.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL