Biznes

Wojskowe lotniska idą do cywila

Lotnisko Kraków-Balice jest współużytkowane przez wojsko i samorząd
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Samorządny będą mogły rozbudowywać lotniska położne na terenach wojskowych
MON i resort infrastruktury wypracowały kompromis w sprawie zasad przekazywania samorządom lotnisk powojskowych. Zarządy portów lotniczych, które leżą przy terenach wojskowych, chcą przejąć nieruchomości okołolotniskowe pod przyszłe inwestycje. Najchętniej na własność. Na to wojsko zgodzić się nie chciało. Ostatecznie grunty będą jedynie dzierżawione, wynajmowane lub użyczane.
Pierwsza wersja ustawy przewidywała, że o nieużywane lotniska powojskowe będą się mogły ubiegać gminy, które chcą założyć nowy port lotniczy. Ustawa nie dotyczyłaby więc już wspólnie z armią użytkowanych lotnisk, m.in. w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Wypracowany kompromis zakłada, że one także zostaną objęte działaniem ustawy. – Przyjęcie ustawy w takiej formie ułatwi portom lotniczym inwestowanie na terenach należących obecnie do wojska – mówi Tadeusz Arkit, przewodniczący sejmowej podkomisji powołanej do rozpatrzenia projektu ustawy.
Umowa przekazania gruntu będzie podpisywana na 30 lat. – Takie zapisy pozwolą nam pozyskiwać grunty i wykorzystywać dotacje unijne. Znikają więc potencjalne problemy inwestycyjne, które powstawały, gdy uzgadniano komercyjne zasady obecności cywilnych firm na terenach zarządzanych przez Agencję Mienia Wojskowego – wyjaśnia Kamil Kamiński, prezes krakowskiego portu lotniczego. – Będziemy mogli inwestować w istniejącą powojskową infrastrukturę lotniskową – dodaje Hanna Surma, rzecznik poznańskiej Ławicy. Jednak przyjęta w takim kształcie ustawa nie do końca satysfakcjonuje władze portów i lokalne samorządy. – Nie pozwoli władzom regionalnym na zwiększenie swoich udziałów w spółkach zarządzających lotniskami, co dla portów cywilnych byłoby najkorzystniejsze – wyjaśnia Kamil Kamiński. Gdyby samorządy uzyskały prawa własności do nieruchomości, mogłyby wnosić grunty do spółek lotniskowych w zamian za nowe udziały pochodzące z podwyższenia kapitału. Kompromis to jednak duży krok do przodu. Podkomisja powołana do rozpatrzenia projektu ustawy o przekazywaniu samorządom terenów powojskowych ma przyjąć wynegocjowane poprawki w przyszłym tygodniu. Nowa ustawa mogłaby zostać uchwalona przez Sejm w ciągu najbliższych miesięcy. Obecnie większość najważniejszych regionalnych lotnisk współużytkowana jest przez wojsko i samorządy. Tak jest na przykład w drugim po Okęciu największym porcie lotniczym w Polsce Kraków-Balice. W rękach wojskowych pozostaje tzw część operacyjna lotniska, czyli m.in. drogi kołowania i pasy startowe. Plany komunalizacji lotnisk powojskowych nie budzą entuzjazmu Agencji Mienia Wojskowego, ale deklaruje ona, iż podporządkuje się prawu. – Do tej pory AMW była zobowiązana do szukania takich sposobów na zagospodarowanie nieruchomości, aby transakcje przynosiły jak największe dochody armii – mówi Jolanta Plieth-Cholewińska, rzecznik AMW. Agencja już zresztą zdążyła sprzedać 12 peryferyjnych lotnisk i lądowisk. W jej zasobach pozostaje siedem lotnisk, które mogłyby zmienić gospodarza, po warunkiem że nowy użytkownik utrzyma lotniczy charakter nieruchomości ze względu na potrzeby obrony narodowej. Nawet o 75 proc. mniej zapłaci przez pierwszy rok za lądowanie na Okęciu przewoźnik, który uruchomi nową trasę. Przez kolejne trzy lata będzie mu przysługiwał 50-proc. rabat. O połowę niższe będą także opłaty pasażerskie, jeżeli spółka uruchomi nowe połączenie tranzytowe. Władze Okęcia chcą w ten sposób ściągnąć kolejnych przewoźników, licząc na zwiększenie siatki połączeń. PPL chce, by Okęcie stało się tzw. portem hubowym. Obecnie czas przesiadki wynosi 45 minut. Docelowo ma zostać skrócony do ok. 30 min. ? ais masz pytanie, wyślij e-mail do autorkia.stefanska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL