Bezpłatna pomoc prawna

Bezinteresownie pomagają innym

Mecenas Maria Sawicka
Rzeczpospolita
Zwycięzcą piątej edycji konkursu Prawnik Pro Bono została Maria Sawicka, adwokat oraz działaczka społeczna. Trzy inne osoby otrzymały wyróżnienia
Od pięciu lat Fundacja Uniwersyteckich Poradni Prawnych oraz „Rzeczpospolita” organizują konkurs Prawnik Pro Bono. W tym roku po raz pierwszy jego rozstrzygnięcie połączyliśmy z ogłoszeniem wyników rankingu kancelarii prawnych. Konkurs promuje prawników, którzy udzielają darmowych porad, uczą innych prawa lub służą swoją wiedzą, m.in. organizacjom pozarządowym.
Zwycięzcą piątej edycji została Maria Sawicka, adwokat i działaczka społeczna z Łodzi (patrz wywiad). Trzy inne osoby otrzymały wyróżnienia Są to: Małgorzata Pol-Drzewowska z Radomska, radca prawny Andrzej Dramiński z Olsztyna oraz adwokat Maciej Ślusarek z Warszawy. Małgorzata Pol-Drzewowska doradza i pomaga kobietom z Domu Samotnej Matki w Biłgoraju k. Bełchatowa. Udziela także porad w biurze stowarzyszenia Komitet na rzecz Ofiar Przemocy w Rodzinie „Masz prawo” w Radomsku. Jest mediatorem i nieodpłatnie pomaga rozwiązywać spory także z tej dziedziny. Jest także kuratorem sądowym Krajowego Rejestru Sądowego.
Andrzej Dramiński prowadzi indywidualną kancelarię prawną. Wspomaga olsztyński telefon zaufania Anonimowy Przyjaciel. Jest jego konsultantem prawnym, udziela porad prawnych głównie dotyczących prawa rodzinnego, cywilnego i pracy. Jest członkiem zarządu Olsztyńskiego Stowarzyszenia Pomocy Telefonicznej. Maciej Ślusarek w ramach programu spraw precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka reprezentował przed sądem byłego dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Zawodowego, którego odwołał ze stanowiska minister edukacji narodowej za wydanie podręcznika Rady Europy „Kompans – edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą”. Wygrał tę sprawę. Wspiera wiedzą prawniczą organizacje pozarządowe, m. in. Fundację Psychoonkologii „Ogród nadziei”. Udziela pomocy prawnej z zakresu prawa autorskiego. Laureatów piątej edycji konkursu wybierali m.in.: Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego, Janusz Trzciński, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości, Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. W skład kapituły konkursu wchodzą ponadto laureaci poprzednich edycji. Mec. Maria Sawicka, zwyciężczyni V edycji konkursu prawnik pro bono Pomaganie innym przysporzyło pani kłopotów finansowych. Skąd! Powinnam zadzwonić do dyrektora izby skarbowej i mu podziękować. Za co? Za reklamę. Wcześniej informacje o tym, że pomagam, rozchodziły się pocztą pantoflową. Gdy rozdałam nagrodę, a fiskus zażądał ode mnie podatku, napisały o mnie gazety, zrobiło się głośno i.... Następnego dnia po publikacji zadzwoniła dziennikarka z Brazylii. Chciała zapłacić za mnie podatek. Role się odwróciły... Ja wcale wsparcia nie potrzebowałam! Wygrałam sprawę i urząd skarbowy musiał zwrócić mi co do grosza. Ale usłyszeli o mnie inni i dzięki temu mogę pomóc więcej. Zostałam m.in. doradcą rzecznika praw obywatelskich ds. osób dotkniętych bezdomnością i ubóstwem oraz doradcą ds. rodziny wojewody łódzkiego. Komu pani pomaga? Głównie samotnym kobietom w niechcianej ciąży. W 1981 r. w moim mieszkaniu założyłam telefon zaufania. Do 1991 r. miałam dziennie około 50 telefonów. Teraz dzwoni rzadziej, około 30 razy w ciągu dnia. Tworzymy rodzinę telefonu zaufania. Ja jestem ciotką dla matek, a babką dla ich dzieci. Dzięki temu moje podopieczne nie czują się samotne. Poza tym wspieram je dobrym słowem, poradą prawną, a jak trzeba, to i dachem nad głową. W ciągu dziesięciu lat mieszkało u mnie 12 kobiet, dopóki nie miałam pewności, że poradzą sobie same. Nie każda też matka, której pomagałam, chciała wychowywać swoje dziecko. Załatwiłam więc wszystkie formalności prawne związane z adopcją dla 52 dzieci. W pewnym momencie zorientowałam się, że rozmowy telefoniczne to za mało. A byłam chora, nie wstawałam z łóżka, z tego powodu zrezygnowałam z praktyki adwokackiej i przeszłam na rentę. Musiałam znaleźć w sobie siłę, żeby wstać. I... Najpierw zaczęłam chodzić o dwóch kulach, a potem o jednej. Zaczęłam nawet wyjeżdżać za granicę na konferencje poświęcone problemom kobiet. Niestety, zdarzały się i ciężkie chwile. Spotkałam się z pomówieniami o handel dziećmi. Zostały odwołane, ale kierownicy urzędów stanu cywilnego utrudniali załatwianie spraw adopcyjnych. Żeby nie narażać podopiecznych na szykany, musiałam zrezygnować. Wtedy dekretem biskupa ordynariusza diecezji została powołana diecezjalna poradnia adopcyjna, ja ją zorganizowałam. Po kilku latach udało się zachęcić ordynariuszy innych diecezji. Obecnie w każdej działają ośrodki adopcyjno-opiekuńcze. Potem pomagałam siostrom założyć dom samotnej matki. Dużo wysiłku włożyłam w walkę o fundusz alimentacyjny. Jest pani za jego przywróceniem? Oczywiście. Najpierw w latach 70. pracowałam nad ustawą powołującą go do życia, a gdy ustawa o świadczeniach rodzinnych zlikwidowała fundusz, włączyłam się w walkę o jego przywrócenie. A wyzwania na przyszłość? Są? Chcę przygotować projekt przepisów dotyczących przemocy w rodzinie, uważam, że należy znowelizować ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości. Powinny przewidywać narodowy program leczenia alkoholizmu. To już nie tylko choroba, ale plaga społeczna. Chcę stworzyć także ośrodek przystosowania zawodowego dla samotnych i wielodzietnych matek, przy którym funkcjonowałby żłobek i przedszkole. Marzy mi się ośrodek opieki nad bezdomnymi dziećmi i młodzieżą. A na koniec to ja zadam pani pytanie. Niech pani zgadnie, ilu doczekałam się wnucząt? Stu? Nie, ponad 520. I ta gromadka stale się powiększa. I jak tu nie być szczęśliwym?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL