Sztuka

15. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu

materiały prasowe
Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu należy do najważniejszych stołecznych festiwali kulturalnych i na tę pozycję solidnie sobie zapracował.

Bartłomiej Ostapczuk, który kieruje nim przez ostatnie lata zaprasza najciekawsze przedstawienia pantomimiczne z Polski i świata. A niektórzy mimowie o światowej renomie przyjazd do Warszawy traktują jako swoją powinność nie uzależniając tego, na szczęście, od wysokości honorarium.

Ostapczuk stara się łączyć pokolenia, oraz tradycję z awangardą. Tak było i w tym roku. Pierwszy spektakl, czyli „Marcel" to hołd złożony jednemu z największych twórców pantomimy czyli Marcelowi Marceau. W spektaklu autorskim Lionela Menarda mieliśmy okazję obejrzeć tragiczne dzieje tytułowego bohatera. Świat straconych złudzeń, koszmaru wojny i chwil szczęścia. Na scenie aktorzy Warszawskiego Centrum Pantomimy i Bartłomiej Ostapczuk w poruszającej roli Marceau. Przedstawienie potwierdziło, że Warszawskie Centrum Pantomimy z roku na rok prezentuje coraz lepszy poziom i może konkurować z najlepszymi grupami mimów.

Co pewien czas mamy okazję obejrzeć na festiwalu słynny Wrocławski Teatr Pantomimy, który po śmierci swego założyciela Henryka Tomaszewskiego długo nie mógł wrócić do dawnej klasy. Eksperymenty, które się tam pojawiały budziły zaniepokojenie, a czasem wręcz zażenowanie. Od kilku lat wyraźnie zmierza ku lepszemu. W tym roku, już po raz kolejny bardzo owocna okazała się współpraca z Teatrem Leszka Mądzika. Dla wybitnego scenografa, reżysera, malarza, twórcy Sceny Plastycznej KUL, współpraca z WTP to nowy rozdział. Tym razem powstał wielkiej urody spektakl „Zuzanna i starcy". Nawiązuje do biblijnej opowieści o Zuzannie, pięknej żonie Joakima, którą w kąpieli podglądają starzy sędziowie. Ponieważ czują, że nie mogą liczyć na jej względy z zemsty starają się oskarżyć ją o cudzołóstwo. W obronie staje prorok Daniel. Mądzik stworzył ujmujący spektakl o młodości pięknej i ponętnej, przeciwstawiając jej starość mroczną i wyuzdaną. Jest w nim też ludzkie dążenie do prawdy i sprawiedliwości. Wyłaniające się z gęstego mroku obrazy nawiązują do światowego malarstwa. A magię całej opowieści współtworzy muzyka Jana A. P. Kaczmarka.

XV Festiwal Mimów to także wieczory mistrzów. W tym roku była okazja obejrzeć klasę Aleksieja Mironowa, światowej klasy mima, którego występy budzą niepohamowane wybuchy śmiechu, przemieszanego z nostalgią. To także dobrze znany widzom festiwalu Greg Goldson, uczeń Marcela Marceau, który właśnie w Warszawie obchodził 40-lecie swej pracy artystycznej.

Maleńka górska wioska, zamieszkana zaledwie przez ośmiu mieszkańców, którym bardzo doskwiera samotność, to nostalgiczna opowieść przywieziona przez kolejnych uczniów Marcela Marceau - francusko-niemiecki duet Bodecker &Neander. Występ artystów cieszył się zawsze tak wielkim uznaniem, że dyrektor Ostapczup postanowił złamać tradycję festiwalu i pokazać ich program nie w kameralnej sali Sceny Na Woli, lecz w dużo większej sceny im. Holoubka. Efekt: sala również pękała w szwach.

W rozwrzeszczanej rzeczywistości, pełnej codziennego jazgotu, politycznych wystąpień, ludzie marzą o ciszy i krainie łagodności. Ten festiwal także z tego powodu ma przed sobą wielką przyszłość.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL