Tenis

Dwie w jednym

Agnieszka Radwańska
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
W zawodowym tenisie albo nie było nas wcale, albo pojawiały się i znikały pojedyncze jaskółki.
Przez prawie trzy sezony wyobraźnię kibiców, mediów, a tak generalnie płci brzydkiej rozpalała Marta Domachowska. Tenisistkę ze stolicy obdarowano w Polsce kredytem zaufania odwrotnie proporcjonalnym do skali uzyskiwanych przez nią rezultatów. To chyba zbyt długi czas oczekiwania na jakikolwiek tenisowy sukces sprawił, że przy dokonywaniu ocen pogubili właściwe miary i proporcje nawet eksperci.
Dwa lata temu na kortach Warszawianki doszło do zmiany wyobrażeń o układzie sił w naszym damskim tenisie. Zaczęła się oszałamiająca rankingowa wspinaczka Agnieszki Radwańskiej, zasygnalizowała swój potencjał jej młodsza siostra Urszula. Zachęcałem wtedy na tych łamach („Wespół w zespół”) do podjęcia współpracy na linii Warszawa – Kraków, do zwarcia treningowych szeregów. Raz jeszcze się okazało, że ochotę do współpracy to my mamy bardziej na pokaz niż do codziennego użytku. Młode damy powędrowały każda swoją drogą, a ich marszruty dopiero ostatnio znowu się skrzyżowały. Dwa polskie nazwiska na starcie dużej imprezy tenisowej to jest naturalnie coś, co mile łechce naszą dumę. Ale dwa polskie nazwiska wpisane tuż obok siebie w drabince liczącego się turnieju to wciąż okazja, by podnosić niezdrową medialną wrzawę. Do pojedynku Radwańskiej z Domachowską w Sztokholmie w roku ubiegłym dorobiono sensacyjną wręcz ideologię. Ich poniedziałkowy mecz w Charleston też poprzedziły występy dyżurnych harcowników. I jak Marta z Agnieszką zagrają niebawem w turnieju Suzuki Warsaw Masters, to na forach dyskusyjnych, a pewnie i na łamach kilku wciąż tych samych gazet skoczą sobie najpierw do gardeł fani jednej i drugiej zawodniczki.
Obie zainteresowane wyraźnie podkreślają, że nie ma pomiędzy nimi stanu wojny, że wręcz lubią ze sobą przebywać, rozmawiać, a jak jest okazja, to i potrenować. Napięcie, potrzeba antagonizacji przychodzą z zewnątrz, a wytwarzają ten stan ludzie, którym duch tenisa jest generalnie obcy. W zawodowym sporcie pojedynki reprezentantów tego samego kraju są od dawna czymś codziennym, wielokrotnie są to spotkania o najwyższą stawkę i nikomu w Rosji, Stanach Zjednoczonych czy Francji nie przyjdzie do głowy, by wytaczać z tego powodu dziennikarskie czy kibicowskie armaty. A jak już się bić, to najlepiej o to, by zamiast dwóch naszych pań pojawiły się niebawem w takim turnieju trzy, albo nawet i cztery. WTA Tour: 1.( 1.) Justine Henin (Belgia) 6105 pkt 2.( 2.) Ana Ivanovic (Serbia) 4157 3.( 4.) Swietłana Kuzniecowa (Rosja) 3905 4.( 5.) Maria Szarapowa (Rosja) 3876 5.( 3.) Jelena Jankovic (Serbia) 3770 6.( 7.) Anna Czakwetadze (Rosja) 2665 7.( 6.) Venus Williams (USA) 2586 8.( 8.) Jelena Dementiewa (Rosja) 2305 9.( 9.) Serena Williams (USA) 2296 10.(10.) Daniela Hantuchova (Słowacja) 2257 ...14.(16.) Agnieszka Radwańska (Polska) 1458 80.(87.) Marta Domachowska (Polska) 406 WTA "Champions Race": 1. Maria Szarapowa (Rosja) 1950 pkt 2. Ana Ivanovic (Serbia) 1475 3. Jelena Jankovic (Serbia) 1405 4. Swietłana Kuzniecowa (Rosja) 1110 5. Serena Williams (USA) 1025 6. Justine Henin (Belgia) 1000 7. Wiera Zwonariewa (Rosja) 847 8. Daniela Hantuchova (Słowacja) 786 9. Agnieszka Radwańska (Polska) 742 10. Jelena Dementiewa (Rosja) 691 ...43. Marta Domachowska (Polska) 229
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL