fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca w samorządzie

Paweł Maczyński o bezpieczeństwie pracowników socjalnych

Pracodawca, który nie zgłasza zniewagi czy innego agresywnego zachowania organom ścigania, faktycznie przyzwala na nie.

Rz: Czy zawód pracownika socjalnego jest bezpieczny?

Paweł Maczyński: Do Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej dociera rocznie kilkadziesiąt zgłoszeń o naruszeniu nietykalności i groźbach kierowanych pod adresem pracowników socjalnych. Niemal codziennie pracownicy się skarżą, że ktoś ich wyzywał. Ale i tak większość takich przypadków nie jest zgłaszana. Apelujemy, by się to zmieniło. Pracodawca, który nie zgłasza zniewagi czy innego agresywnego zachowania organom ścigania, faktycznie przyzwala na nie.

Część gmin traktuje też niestety ośrodek pomocy jako bezpieczny bufor między urzędem a klientami z trudnościami. To wydaje się wygodne. Pracownicy socjalni są więc pod podwójną presją – z jednej strony wymaga się od nich radzenia sobie z zawiłymi problemami klientów odsyłanych niejednokrotnie przez inne instytucje, z drugiej rozlicza się ich, nie tyle z udzielanej pomocy, a z tego, czy świadczeniobiorcy się na nich nie skarżą. Fakt, że klienci pomocy społecznej są zwykle obsługiwani poza urzędem, rodzi zaś u nich frustrację – czują, że są traktowani gorzej od innych mieszkańców gminy.

Co zrobić, by pracownicy ośrodków pomocy społecznej byli bezpieczniejsi?

Przede wszystkim samorządowcy powinni zmienić swój stosunek do pomocy społecznej, która nie powinna być sprowadzana do zadań interwencyjnych, kontrolnych i związanych z wypłatą świadczeń pieniężnych. Dobrym krokiem jest podjęcie próby nowelizacji ustawy o pomocy społecznej. Przygotowany przez posłów projekt jest przed pierwszym czytaniem. Zgodnie z nim, jeśli pracownik przypuszcza, że podczas wywiadu środowiskowego może spotkać się z agresją, będzie mógł wnosić o asystę policji lub drugiego pracownika socjalnego. Niestety, w projekcie nie ujęto kwestii bezpieczeństwa innych pracowników pomocy społecznej i asysty przy podejmowaniu innych czynności niż przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Przeprowadzanie wywiadów środowiskowych potrzebne jest np. do udzielenia świadczeń pieniężnych. Oznacza to, że asysty już nie otrzyma pracownik socjalny lub asystent rodziny składający np. wizytę osobom, które mają problem z przemocą, ale nie korzystają z pomocy materialnej.

Czy obecnie pracownik socjalny nie może korzystać z asysty policji?

Prawo do wsparcia policji przysługuje jedynie wtedy, gdy pracownik socjalny zetknie się z agresją wobec dziecka. Jeśli jednak to klient pomocy społecznej permanentnie zachowuje się agresywnie w stosunku do pracownika socjalnego, wsparcie niestety nie przysługuje.

Dlatego niektóre gminy starają się sobie radzić, zawierając lokalne porozumienia z jednostkami policji, by funkcjonariusze towarzyszyli pracownikom socjalnym podczas wizyt w szczególnie trudnych środowiskach. Jeśli ich nie ma, wsparcie zależy wyłącznie od dobrej woli policjantów. Warto, by było zawieranych więcej takich porozumień między policją czy strażą miejską a ośrodkami pomocy społecznej. Porozumienia powinny dotyczyć nie tylko samej asysty, ale też cyklicznych szkoleń. W niektórych gminach są organizowane spotkania, podczas których pracownicy socjalni mogą nauczyć się nie tyle samoobrony, co przede wszystkim dowiedzieć, jak zachowywać się w sytuacjach zagrożenia oraz im zapobiegać. Spotkania niosą też inną korzyść – łatwiej poprosić o wsparcie osobę, którą się już zna.

A czy obecnie pracownik socjalny może korzystać ze wsparcia kolegi z pracy?

Wiele zależy od kierownika ośrodka pomocy społecznej. Czasem pracownicy, prosząc o wsparcie, niestety słyszą, że skoro się boją, powinni zmienić zawód. To naszym zdaniem niedopuszczalne. A przecież nie chodzi tu o wszystkie wizyty, tylko te, gdzie zagrożenie przemocą jest realne i bezpośrednie. Warto zauważyć, iż policjanci, odpowiednio przecież wyposażeni, w takich sytuacjach przychodzą do agresywnych osób we dwójkę.

Dobrze więc, że planowane zmiany w ustawie o pomocy społecznej stworzą podstawy prawne dla wspomnianej praktyki. Obecnie bowiem czasem sami klienci pomocy społecznej składają skargi, w których kwestionują udział drugiego pracownika socjalnego podczas wizyty.

W Makowie mężczyzna zamordował dwie kobiety, które odmówiły mu prawa do świadczeń. Do przestępstwa doszło w siedzibie ośrodka pomocy społecznej. Czy samorządy odpowiednio je wyposażają?

Samorządy mają jeszcze wiele do zrobienia w tym zakresie. Przede wszystkim powinny stworzyć komfortowe warunki do rozmów z klientami pomocy społecznej. Jeśli osoba potrzebująca przychodzi do pokoju, w którym siedzi pięciu pracowników pomocy społecznej, a każdy z nich rozmawia z innym klientem o jego sytuacji osobistej i jednocześnie wypełnia dokumenty, to trudno mówić o dobrych warunkach do budowania kontaktu i relacji. Ośrodek pomocy społecznej nie może więc spełnić swojej podstawowej funkcji. Podopieczny nie powie bowiem w takich warunkach o swoich problemach, często bardzo intymnych.

Trudno też w takich warunkach zapewnić właściwą ochronę danych osobowych. Akta obsługiwanych klientów leżą bowiem zwykle w dostępnym miejscu dla osób postronnych.

Trzecim zagadnieniem jest właśnie kwestia bezpieczeństwa. Istnieje silna potrzeba wyodrębnienia osobnych pokojów do rozmów z klientami. Do pomieszczeń biurowych w ośrodku osoby z zewnątrz nie powinny mieć dostępu. Takie rozwiązania funkcjonują zwykle w urzędach gmin czy innych budynkach użyteczności publicznej, ale niestety nie w ośrodkach pomocy społecznej. Osoba agresywna, stwarzająca zagrożenie dla bezpieczeństwa innych, w ten sposób swobodnie może kierować swoje zachowanie wobec obecnych w budynku, odcinając też im drogę ucieczki.

Czy ośrodki pomocy społecznej są wyposażane w systemy pozwalające wezwać pomoc?

Takie rozwiązania pojawiają się, lecz nadal rzadko i zwykle w dużych ośrodkach pomocy. Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej postuluje, by w przyciski alarmujące były wyposażone pomieszczenia do rozmów z klientami i stworzone punkty obsługi.

Dziwi mnie też, że część gmin, pomimo tragicznych wydarzeń, nadal bagatelizuje kwestie bezpieczeństwa pracowników pomocy społecznej. W razie uszczerbku na zdrowiu lub utraty życia pracownik bądź jego rodzina może bowiem pozwać pracodawcę, ponieważ ten nie zapewnił właśnie bezpiecznych warunków pracy.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA