fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Zakonnice kung fu na pomoc Nepalowi

AFP
Liczba ofiar trzęsienia ziemi w Nepalu wciąż rośnie - dlatego mieszkańcom tego kraju przyda się każda pomoc.

Według ostatnich danych liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi, które nawiedziło nepalską stolicę w ubiegłą sobotę, sięga ponad 7,2 tysiąca. Zaginionych pozostaje kilkanaście tysięcy ludzi, miliony osób cierpią z braku jedzenia, dachu nad głową oraz odniesionych ran. Już w sobotę jeden z rządowych urzędników, Laxi Dhakal twierdził, że nie ma większych szans na wydobycie kogokolwiek żywego spod gruzów. Czasami jednak można mieć szczęście i tak jak wyciągnięty w minioną niedzielę, po ponad siedmiu dniach od wstrząsów pan Funchu Tamang leczyć drobne rany w jednym ze szpitali. Uratowany Nepalczyk prawdopodobnie liczy sobie już 101 lat, został wyciągnięty na powierzchnię spod resztek zawalonego domu w prowincji Nuwakot, ok. 80 kilometrów na północny zachód od Kathmandu.

Siostry kung fu

Nadziei na niesienie pomocy nie tracą także zakonnice z klasztoru Druk Gawa Khilwa położonym na obrzeżach Kathmandu. Na co dzień mieszkają na szczycie góry Druk Amitabha, modlą się do buddy Amitabhy i – przy okazji – ćwiczą kung fu. Gdy przed tygodniem nadeszło trzęsienie ziemi, żadna z sióstr nie odniosła ran. Ewakuacja z klasztoru przebiegła szybko i sprawnie, wyglądała podobno jak sceny z filmu akcji z Jackiem Chanem. Zakonnice wybijały szyby wyskakując przez okna, turlały się po schodach, żeby szybciej znaleźć się przy wyjściu i rozbijały grube drzwi. Według ich relacji nikt nie czekał na ustanie wstrząsów pod stołami albo we wgłębieniach framug, jak uczą przepisy BHP. Cztery lata kursu kung fu przydały się w walce z niewidocznym przeciwnikiem, który zaatakował znienacka.

Klasztor z góry Druk Amitabha zainteresował się lekcjami sztuki walki dzięki nauczycielowi z Wietnamu, który chciał zerwać ze stereotypem przyznającym prawo ćwiczenia samoobrony jedynie mężczyznom. Siostry z czasem zaczęły pomagać mieszkańcom z okolicy, angażowały się w bieżące kampanie ekologiczno-społeczne jak walka z odpadami plastikowymi i toksycznymi czy ubóstwo wśród kobiet. Po trzęsieniu ziemi w Nepalu ruszają także na pomoc poszkodowanym. Kilkuletnie doskonalenie kung fu przydaje się, gdy trzeba spędzać długie godziny na odgruzowywaniu miasta.

Nietypowa placówka

Zakonnic jest obecnie ponad 300. Można do nich dołączyć, poświęcić się medytacjom ku czci Amitabhy, a także razem z nimi ćwiczyć kung fu. Siostry rozpoczynają swój dzień o 3 w nocy i kończą około 23 wieczorem. Najmłodsza z nich ma 9, najstarsza 60 lat. Pochodzą z różnych miejsc jak Bhutan, Sikkim czy odległe od Kathmandu miejsca w Tybecie. Prowadzą także własny pensjonat z 27 pokojami dostępnymi dla gości. W świecie buddyzmu opanowanym przez mężczyzn stanowią nową jakość przynoszącą idee równouprawnienia.

Za stworzeniem tej nietypowej placówki stoi Jego Świątobliwość Gjalwang Drukpa, zgodnie z wierzeniami będący dwunastym wcieleniem Tsangpy Gjare, jednego z oświeconych mędrców tzw. „Linii Smoka”. Jej początki datuje się na 1206 rok. Gjalwang Drukpa czasami przyjeżdża także do Polski, by nauczać buddyzmu tybetańskiego

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA