Historia

Ucieczka pod okiem Kałasznikowa

Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK
Wikipedia
70 lat temu doszło do brawurowej ucieczki żołnierzy Armii Krajowej z obozu NKWD w podlubelskim Skrobowie.

W obozie tym przebywali internowani przez sowiecką bezpiekę żołnierze głównie z 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, którzy wyzwoliła okolice Lubartowa od Niemców.

W listopadzie 1944 roku z inicjatywy komunistycznego wojskowego Michała Roli – Żymierskiego w Skrobowie został założony jeden z wielu na terenach zajętych przez sowietów obóz kontrolowany przez komunistyczną bezpiekę.

Formalnie był on nazywany I Oficerskim Obozem Internowanych Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego. Przeznaczony był dla ok. 800 więźniów, internowanych było natomiast 513 osób, w tym ok. 300 oficerów Armii Krajowej, powstańcy warszawscy oraz członków Batalionów Chłopskich.

Obóz położony był przy drodze Lubartów – Kozłówka, koło Lubartowa. Ogrodzony był płotem z drutu kolczastego. Na rogach stały wieżyczki strażnicze. Wewnątrz znajdowało się pięć budynków, w których przebywali uwięzieni. Komendantem obozu został major NKWD, noszący polski mundur, Aleksander Kałasznikow (wcześniej był komendantem jednego z sowieckich obozów w Workucie).

Pięć lat temu w czasie uroczystości rocznicowych zorganizowanych w Skrobowie Jerzy Lipnicki, uczestnik ucieczki tak opowiadał : „Było nas 500. W obozie żyło się bardzo ciężko, dostawaliśmy do jedzenia tylko śledzie i kaszę z owsa. Po długich rozmowach i przygotowaniach zapadła decyzja, jak wyszliśmy kopać kartofle, to dwudziestu z nas uciekło, kolejni do nas dołączyli".

27 marca 1945 roku, 48 więźniów zbiegło z obozu. Większość z nich dotarła do oddziału mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika" i kontynuowała walkę o wolną Polskę. Pozostali żołnierze, którym nie udało się uciec zostali wywiezieni wgląd sowieckiej Rosji.

Pomysł ucieczki zrodził się w połowie marca, gdy zaczęły pojawiać się pogłoski o rychłym wysłaniu więźniów na Sybir. W niedzielę palmową 25 marca 1945 r. grupa podchorążych na czele z ppor. Piotrem Mierzwińskim postanowiła zgłosić starszemu obozu – ppłk. Edwardowi Pisuli „Tamie" (w czasie wojny szef Kedywu Tarnopolskiego Okręgu AK) zamiar ucieczki.

Podchorążowie postanowili podjąć akcję 27 marca 1945 r. Tego dnia cztery grupy więźniów liczące w sumie 60 podoficerów i szeregowych zostały skierowane do pracy przy rąbaniu drewna, noszeniu piasku, porządkowaniu łaźni oraz do pracy w kartoflarni. Akcję rozpoczęła grupa przebywająca w tym ostatnim miejscu. Kapral pchor. Zdzisław Jarosz „Czarny" zaatakował wartownika. Rozpoczęła się szamotanina. Wtedy na dziedziniec wybiegł kpr. pchor. Jerzy Michalak „Świda", dając znak do ataku pozostałym więźniom. Po zabraniu broni strażnikom, uciekinierzy chcieli zdobyć obozową wartownię. Napotkali jednak na opór, zdołali ją tylko zablokować. Opanowali za to koszary załogi obozu i zdobyć broń oraz amunicję. Doszło do wymiany ognia pomiędzy więźniami a strażą. Jeden z akowców został zabity przez sowieckiego komendanta obozu Kałasznikowa. Uciekinierom udało się jednak sforsować bramę obozu i pod ogniem uciekli do pobliskich Lasów Kozłowieckich.

Wśród 48 uciekinierów, którzy zdołali się wydostać z obozu w Skrobowie, było trzech rannych, w tym jeden ciężko, którego niesiono na płaszczach. Na dowódcę grupy został wybrany ppor. Piotr Mierzwiński „Wierny".

Żołnierze ruszyli na północny – zachód w rejon gdzie działał oddział AK-DSZ majora Mariana Bernaciaka „Orlika". Za uciekinierami ruszyła obława Armii Czerwonej i NKWD oraz funkcjonariusze lubartowskiego UB i milicji. Po dwóch dniach sześciu uciekinierów zostało ujętych i zamordowanych.

Pozostali 30 marca 1945 r. dotarli w rejon Składowa nad Wieprzem koło Pułtuska. Nawiązali kontakt z Tadeuszem Osińskim jednym z partyzantów „Orlika". Następnego dnia znaleźli się w Blizocinie – gdzie „Orlik" miał placówkę.

Uciekinierzy wstąpili do jego oddziału. Stali się I Plutonem Zgrupowania Partyzanckiego majora Bernaciaka. Uczestniczyli m.in. w brawurowej akcji rozbicia Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach, 20 kwietnia 1945 r., w trakcie której uwolniono 107 więźniów. 24 maja 1945 r. wzięli udział w bitwie w Lesie Stockim – największej potyczce, jaką po wojnie stoczyły oddziały polskiego antykomunistycznego podziemia.

2 lipca 1945 r. zgrupowanie zostało rozformowane, ale byli więźniowie obozu nadal operowali w niewielkich patrolach w okolicach Sędowic i Bobrownik w okolicach Puław. W walkach z siłami UB i NKWD poległo pięciu skrobowiaków, a kilkunastu z nich zostało rannych. Dowódca plutonu uciekinierów ze Skrobowa ppor. Piotr Mierzwiński „Wierny" w lipcu 1945 r. przedostał się przez zieloną granicę na Zachód.

Po nim dowództwo plutonu sprawowali jeszcze Marian Gieryng „Sławny" i Janusz Furtak „Dębicz". Jesienią 1945 r., już w ramach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość członkowie plutonu skrobowiaków zostali rozrzuceni po rozmaitych pododdziałach zgrupowania „Orlika". Przez blisko dwa lata brali udział w walkach z komunistyczną bezpieką. „Orlik" zginął w obławie UB 24 czerwca 1946 r.

Po ucieczce więźniów NKWD wszczęło w obozie śledztwo. 23 kwietnia 1945 r. sąd Lubelskiego Okręgu Wojskowego skazał 12 żołnierzy z batalionu ochronnego za to, że „nie stawili wystarczającego oporu" uciekinierom. Trzech wartowników zostało skazanych na karę śmierci. 9 czerwca 1945 r. sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na rozprawie we Włochach oskarżył 14 więźniów obozu o „udział w spisku". W pięciu przypadkach wydane zostały kary śmierci, pozostali zostali skazani na kary wieloletniego więzienia. Starszy obozu w Skrobowie ppłk Edward Pisula orzeczonej kary śmierci nie doczekał, zmarł w śledztwie. Pozostałych więźniów na podstawie rozkazu gen. Iwana Sierowa, szefa NKWD wywieziono w głąb Związku Sowieckiego. Trafili do obozów w Diagilewie, Stalinogorsku i Dubowce.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL