fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Partyjka z Wołomina

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Do SKOK Wołomin pielgrzymowali politycy ze wszystkich partii.

Andrzej Duda: – Otoczenie prezydenta ma poważny problem w związku ze zdjęciem prezydenta z szefami SKOK Wołomin oraz jego kontaktami.

Bronisław Komorowski: – Za SKOK muszą się tłumaczyć politycy PiS, bo to oni byli motorami funkcjonowania tego systemu.

W ten sposób spółdzielcza kasa oszczędnościowo-kredytowa, założona w stolicy polskiej mafii, stała się istotnym elementem rozgrywki o prezydenturę.

Wołomin był szczególną placówką w systemie SKOK. Został stworzony na podstawie spółdzielni mieszkaniowej, czyli symbolu socjalizmu. A większość SKOK ma prawicowe konotacje, bo powstawały przy lokalnych komisjach „Solidarności" oraz parafiach.

SKOK kierowany przez Mariusza G. nie był małą kasą. Wbrew nazwie działał nie tylko w Wołominie, miał oddziały w całym kraju. Z 70 tys. klientów i aktywami rzędu 2 mld zł był drugą co do wielkości kasą w systemie po SKOK Stefczyka.

Nie ma się co dziwić, że G. był w Wołominie jak ojciec chrzestny. Jeden z największych pracodawców, główny sponsor lokalnych uroczystości, rozdawał nagrody i je dostawał.

Na szersze wody wypłynął, sponsorując produkcję filmu Jerzego Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska" poświęconego wojnie polsko-bolszewickiej. To właśnie na jego premierze G. oraz szef rady nadzorczej wołomińskiego SKOK Piotr P. zrobili sobie słynne zdjęcie z prezydentem, które jest dziś dla PiS dowodem na związki Bronisława Komorowskiego ze SKOK Wołomin.

Dziś, inaczej niż w dniu premiery, znajomość z panami G. i P. nie jest powodem do dumy. W minionym roku obaj trafili do aresztu. Zarzuty: pranie pieniędzy oraz wyprowadzanie setek milionów przez podstawionych ludzi, czyli słupy. Łatanie dziury w finansach całego systemu SKOK kosztowało do tej pory 3,2 mld zł, z czego aż 2,2 mld to rachunek za Wołomin. PiS używa jeszcze jednego argumentu, który ma obciążać Komorowskiego odpowiedzialnością za aferę SKOK Wołomin – Piotr P. to były żołnierz WSI. W jawnym raporcie WSI i tajnym aneksie Antoni Macierewicz próbował dowieść związków Piotra P. z Komorowskim przez fundację Pro Civili, która ograbiła Wojskową Akademię Techniczną na setki milionów.

Prezydent odcina się od związków z G., P. i Wołominem. – Pan Hoffman przedstawiał mi wszystkich sponsorów. Próba zrobienia z tego znajomości jest nonsensem – powiedział w środę w Radiu Zet.

Na fotografię Komorowskiego z szefami SKOK Wołomin Platforma odpowiedziała kontrzdjęciem, na którym rękę Mariusza G. ściska poseł PiS Jacek Sasin.

Związki polityków PiS ze SKOK Wołomin były bliskie, choćby dlatego, że partia do jesieni minionego roku rządziła w Wołominie. Współpracownikom Macierewicza z komisji likwidującej WSI, którzy wówczas znajdowali się we władzach miasta, przeszłość Piotra P. nie wadziła.

Mariusz G. pozował na człowieka renesansu. Sprawny menedżer, myśliciel kierujący się zasadą „ad maiora natus sum" (zrodzony do rzeczy wyższych), podróżnik, bloger i publicysta. Osobiście kierował sponsorowanym przez SKOK Wołomin pismem „Dobry Znak", gazetką ku chwale jego samego i jego kasy. Latami przez „Dobry Znak" przewijali się politycy, którym zależało na dobrych relacjach z prezesem G.

Rzeczywiście, gros współpracowników „Dobrego Znaku" stanowili politycy oraz publicyści związani z PiS. W piśmie Wołomina regularnie publikowali m.in. senator PiS Jan Maria Jackowski oraz dawni posłowie PiS Artur Zawisza i Marian Piłka. Wśród publicystów gazety często pojawiali się wspierający PiS Jan Pietrzak, Marcin Wolski, Józef Szaniawski oraz dziennikarze wydawanej przez PiS „Gazety Polskiej", która dziś zarzuca prezydentowi Komorowskiemu związki z Wołominem. Odnaleźliśmy nawet jeden tekst napisany przez Martę Kaczyńską. To materiał szczególny, opublikowany w przededniu wyborów 2011 r. „Jest kilka osób, którym ufał mój Tata, a którzy teraz są na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Jedną z tych osób jest Jacek Sasin" – pisała.

Ale G. starał się utrzymywać szersze kontakty w politycznym światku. Do stałych felietonistów gazety należeli także m.in. Janusz Korwin-Mikke oraz była rzeczniczka rządów SLD Aleksandra Jakubowska. Odnaleźliśmy tam również serię kilkudziesięciu publikacji Janusza Piechocińskiego, dziś lidera PSL, rozpoczętą w 2009 r.

Obecny wicepremier był w tym czasie najpierw skromnym posłem, a potem wiceszefem sejmowej Komisji Infrastruktury. – Wydawca zgłosił się do wszystkich posłów z tamtego terenu z propozycją współpracy. Ja pisałem systematycznie i gratis. Mariusza G. nie znałem – mówi nam Piechociński.

Związki z PSL miały jeszcze jeden wymiar. To G. wyłożył pieniądze na stworzenie rolniczej telewizji satelitarnej TVR kierowanej przez polityka PSL Władysława Serafina. To dzięki tej telewizji wybuchł w 2012 r. taśmowy skandal rządów PO–PSL. Serafin nagrał swą prywatną rozmowę z byłym szefem Agencji Rynku Rolnego, podczas której mówili o przekrętach i nepotyzmie ludowców. W efekcie posadę ministra rolnictwa stracił Marek Sawicki.

Kłopoty finansowe TVR zbiegły się z zatrzymaniem Mariusza G. Na rychłą poprawę TVR nie ma co liczyć, bo w ubiegłym tygodniu sąd wydał postanowienie o upadłości likwidacyjnej SKOK Wołomin.

Prof. Witold Orłowski o SKOK-ach >B8

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA