Polityka

Kłopot SLD z Napieralskim

Grzegorz Napieralski
Fotorzepa/ Magda Starowieyska
Po niemal trzech miesiącach od zawieszenia partia wciąż nie wie, co zrobić z byłym liderem.

Na 18 kwietnia zachodniopomorskie władze SLD wyznaczyły termin wyborów nowego szefa partii w regionie. To pokłosie zawieszenia Grzegorza Napieralskiego w prawach członka ugrupowania, do którego doszło na początku stycznia. Rozwiązano wtedy również wojewódzki zarząd partii, a władzę w regionie, jako pełnomocnik, przejął Dominik Wieczorek, który uchodzi za rywala Napieralskiego. Wieczorek oficjalnie ogłosił już swój start. Czy stanie przeciwko niemu były lider partii? Nie wiadomo.

Formalnie, jako zawieszony, nie ma do tego prawa. Choć od decyzji Leszka Millera minęły niemal trzy miesiące, sąd partyjny wciąż nie zajął się sprawą. – Miał się zebrać na przełomie marca i kwietnia, czyli właśnie teraz. Ale czy tak się stanie, trudno powiedzieć – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z czołowych polityków Sojuszu.

Zdaniem Dariusza Jońskiego do pierwszej rozprawy powinno dojść szybko. – Mam informację od przewodniczącego sądu, że ta sprawa zostanie rozpoznana w najbliższych dniach – mówi nam rzecznik partii. – Skład orzekający został już wybrany – dodaje.

Sam Napieralski twierdzi jednak, że informacji o konkretnej dacie jeszcze nie otrzymał. – W piątek przewodniczący sądu zawiadomił mnie jedynie, że został w tej sprawie złożony wniosek. Muszę się z nim zapoznać – mówi „Rzeczpospolitej" i przyznaje, że zwrócił się do Rady Krajowej o wszystkie dokumenty związane z zawieszeniem, by się dowiedzieć, jakie oficjalne zarzuty mu postawiono. – Ja stoję na stanowisku, że Leszek Miller nie ma prawa mnie za nic wyrzucić z SLD – twierdzi.

Z naszych informacji wynika, że właśnie powrót do SLD to jego plan A na dalszą przyszłość. – Przygotowuje się na ostrą walkę przed sądem – mówi jeden ze stronników Napieralskiego i dodaje, że w razie korzystnego orzeczenia zawieszony poseł może powalczyć o przywództwo w regionie.

Napieralski ma jednak także inną szansę na starcie z Wieczorkiem. Jego zawieszenie wygasa 9 kwietnia. – Wtedy będzie pełnoprawnym członkiem partii – przekonuje nas jeden z polityków SLD. – Sąd na pewno uwzględni w swoich planach ten trzymiesięczny termin – twierdzi Joński.

Część działaczy przyznaje, że partia jest w tej sprawie podzielona. – Były delegacje osób z otoczenia Millera do znajomych Grześka, namawiające do ich spotkania. Zgoda byłaby najlepsza – mówi nam jeden z nich. – Napieralski nam tylko szkodził, nie powinien mieć prawa powrotu – twierdzi inny.

Nie wiadomo też, czy były szef SLD ma plan B. Nie cichną medialne spekulacje na temat jego transferu do PO czy PSL. Ale obie partie odżegnują się od jakichkolwiek rozmów. – Nie ma takich planów – mówi nam m.in. Jakub Stefaniak, rzecznik ludowców. Z naszych informacji wynika, że Napieralski dostaje wiele zaproszeń do tworzenia nowych inicjatyw lewicowych. Sam jednak przyznaje, że teraz interesuje go dobro SLD. – Najtragiczniejsze jest to, że tym, co zrobił 9 stycznia, Miller najbardziej zaszkodził SLD. Bo zamiast o kampanii prezydenckiej mówi się o tej sprawie – kwituje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL